Chopin 2010 i XVI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Chopina
#62
Napisano 10.01.2010 - 20:50
>TVP uruchomiła nowy serwis poświęcony Chopinowi:
>http://www.tvp.pl/kultura/muzyka-powazna/chopin
Dziękuję, Koledze za bardzo merytoryczny wpis :)
PS do wielu.
Przecież wielu muzyków podczas koncertowania robi różne dziwne miny i ruchy. To normalne. Dziwię się, że niektórzy Koledzy o tym piszą w kontekście L.L. Kto gra na jakimś instrumencie - ten wie jakie to emocje :)
#63
Napisano 13.01.2010 - 11:40
>Edition]
>
>http://merlin.pl/The-Complete-Chopin-200th-Anniversary-Edition_EMI-Music-Poland/browse/product/4,710819.html
W amazon.de kupicie ten sam box za połowę ceny z merlin.pl, z wysyłką. Nawiasem mówiąc merytorycznie box DG jest dużo ciekawszy i niewiele droższy od EMI.
#64
Napisano 13.01.2010 - 12:23
Dobrze, że wskazałeś adres do Merlina. Dzięki temu uniknąłem niepotrzebnego zakupu. Większość nagrań w tym boxie to Ohlsson, którego nagrania chopinowskie mam w komplecie ( w jpc.de były tylko ogólne informacje).
Zdaje się, że nastał sezon na przypadkowe składanki: 1-2 płyty z rzadkimi wykonaniami, reszta ogólnie znane, ogólnie dostępne, tylko w innym opakowaniu, pod innym tytułem. Byle zarobić. Szkoda.
Za to zamówiłem Yuję Wang i Kissina.
#67
Napisano 13.01.2010 - 13:34
Wracając do L-L. Jako, że wciąż mnie trzęsie, ujmę wrażenia w punktach.
1. Zero porozumienia pianisty z orkiestrą. Fizycznie było widać, jak zagubiony jest dyrygent i muzycy, i - pour limiter les degats - coraz bardziej starają się usunąć w cień.
2. Totalnie zagubiona chopinowska fraza, próba interpretacji tak wirtuozowskiej, że graniczącej ze zgrywą. Przedziwne akcenty dynamiczne w częściach szybkich. Dla mnie było to poszukiwanie oryginalności na siłę. Tak da się grać - bo ja wiem - Rachmaninowa. Od biedy nawet Beethovena. Chopina moim zdaniem nie. OK było tylko środkowe larghetto, ale i tu bez zachwytów.
3. No i jeszcze skandal. Przez pierwsze kilka minut koncertu na sali głośno wyło jakieś elektroniczne urządzenie zagłuszając muzykę. Dyrygent powinien przerwać koncert, poprosić o usunięcie źródła hałasu i zacząć od nowa. Niemożliwe, by tego nie słyszał - pisk (+/- 8-10kHz) był tak silny, że powodował wręcz ból
#68
Napisano 13.01.2010 - 13:47
A swoją drogą, jacy delikatni i wrażliwi ludzie na tym forum. Vomitują od patrzenia na grę małej kobietki. A jacy znawcy mowy ciała. Tylko spojrzą i już wiedzą co prawdziwe, a co wyćwiczone.
No ale o gustach podobno się nie dyskutuje.
#69
Napisano 13.01.2010 - 14:24
To tak jak z rozmowami przy okrągłym stole: "-Ci ze opozycji to nie rozumieją że Mietek mówi nie po to żeby coś powiedzieć a po to żeby mówić!".
Ale czy jest to coś całkowicie obcego? Nasz egalitaryzm i kulturowe zdziecinnienie pogrzebały dawny język gdzie każdy stan i warstwa społeczna operowały własnym językiem, rycerz nie rozumiał kmiecia a kmieć rycerza, królewskie "później", "rozważę", radcowskie "rozważymy Wasza propozycję dokładnie". To samo dotyczy sztuki - Botticelli malował obrazy wielowarstwowe gdzie owszem, golizna istniała ale była jedynie jedną z warstw i elementów układanki. A dzisiaj odgrywane emocje człowieka zanurzonego w nadal żywym kodzie kulturowym (Chińczyka) traktuje jak dziecko obraz Botticellego. Ale emocje! Nawet oko mu uciekło a noga się omskła. Ale przeżywa! A co powiedzieć o takim ekspresjonizmie jak w "Maestro" Wedekinda? Przecież czytanie wprost tych emocji to idiotyzm.
Gra na fortepianie nie jest niczym innym. Po pierwsze należy dobrze grać, to co muzyk przeżywa to jego sprawa a jak publika jest tak infantylna że leci na prymitywny teatrzyk to czemu go nie zrobić?
#72
Napisano 13.01.2010 - 16:25
>>w czym Rachmaninow gorszy od Mozarta i Beethovena?<
>W tym, w czym Jesienin gorszy od Szekspira i - dajmy na to - Dickensa.
Tym samym Jesienina zapijać winem owocowym można, a Szekspira koniakiem tylko wypada? Zgrozo... Wszyscy razem i każdy z osobna, czy to poeta czy kompozytor, w grobach się przewracają.
>>Nasz egalitaryzm i kulturowe zdziecinnienie pogrzebały dawny język gdzie każdy stan i warstwa społeczna operowały własnym językiem, rycerz nie rozumiał kmiecia a kmieć rycerza, królewskie "później", "rozważę", radcowskie "rozważymy Wasza propozycję dokładnie".
Tyle tylko, że rozpatrywanie tegoż w jednej płaszczyźnie (choć w wypowiedzi swojej słusznie przytaczasz "wielowarstwowość") prowadzić musi donikąd. Rozwarstwienie ma się dobrze, wręcz rozkwita tyle tylko, że według innych kryteriów przebiegają linie podziału.
Ale tylko dzięki temu, że w końcu rycerz zrozumiał kmiecia, a kmieć rycerza dziś jesteś gdzie jesteś, robisz co robisz, i żyjesz jak żyjesz. Oczywiście pod warunkiem, że Cię to życie satysfakcjonuje.
>>Oczekiwanie na spontaniczną mowę ciała u Chińczyka to tak jak oczekiwać na szczerą wypowiedź członka KC PZPR.
Uproszczenie ale przede wszystkim niesprawiedliwy stereotyp. Czy i kiedy ostatnio przebywałeś w towarzystwie młodych, wykształconych Chińczyków? Znających po kilka języków, podróżujących po świecie, a co najważniejsze mających dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia? Chyba, że ocenę opierasz na podstawie obserwacji budki z "chińszczyzną" nieopodal.
#74
Napisano 13.01.2010 - 17:35
>MMMarciNNN, 13 Sty 2010, 15:10
>
>>>w czym Rachmaninow gorszy od Mozarta i Beethovena?<
>>W tym, w czym Jesienin gorszy od Szekspira i - dajmy na to - Dickensa.
>
>Tym samym Jesienina zapijać winem owocowym można, a Szekspira koniakiem tylko wypada? Zgrozo...
>Wszyscy razem i każdy z osobna, czy to poeta czy kompozytor, w grobach się przewracają.
>
Kto się gdzie przewraca, nie wiem. Ale proszę nie wkładać mi w usta rzeczy, których nie napisałem i nie myślę. Jesienin - znakomity poeta, nota bene jeden z moich ulubionych. Rachmaninow - kompozytor wyborny. Ale jest miara rzeczy. Jest Napoleon i jest major Sucharski. Jest Giotto i jest Andrzej Wróblewski. Jest Artur Rubinstein i jest, bo ja wiem, Kevin Kenner. Nic nikomu nie ujmując.
Cała ta dygresja wzięła się jednak z innego nieporozumienia. Pisząc o tym, że na zaproponowany przez L-L sposób można - moim zdaniem - grać Rachmaninowa, ale nie Chopina, nie miałem na myśli jakiegokolwiek wartościowania tych kompozytorów. Po prostu uważam, że idiom kompozycji Frycka tak jest osobny i specjalny, że pianista chcący je grać, nie znajduje tu oparcia w rygorystycznej strukturze formalnej wynikającej z konwencji muzyki epoki (jak jest np. u Beethovena, mimo całego jego nowatorstwa). A wobec tego odpada interpretacja polegająca na czysto formalnym, powierzchownym, zaskakującym w założeniu przestawieniu akcentów czy innej intonacji. Tu trzeba interpretację zbudować od podstaw - wsłuchać się w to, co pod nutami, a nie tylko zgrabnie je zagrać. Bez tego Chopin się rozpada. Myślę zresztą, że z tego właśnie powodu nie cenił go szczególnie i nie grywał Glenn Gould. Co dla Goulda było wadą, dla mnie jest Chopina zaletą, ale też czyni z niego kompozytora niebywale wprost trudnego. A L-L chciał go zagrać efekciarsko. Moim zdaniem poległ.
#76
Napisano 13.01.2010 - 18:01
>Czyli znaj proporcje mocium panie?
>Więc jest Lang Lang i MMMarciNNN.
Na gruncie pianistyki to jest Lang Lang, a mnie po prostu nie ma.
Najzabawniejsze jest zaś to, że ja go naprawdę bardzo lubię i cenię. Inaczej bym nie kupował już parę miesięcy temu biletu na ten koncert. A że się zawiodłem, ludzka rzecz - nadal go uważam za znakomitego pianistę. Znakomitego pianistę, który nie poradził sobie z koncertem e-moll Chopina. I tyle.
#77
Napisano 13.01.2010 - 18:41
I to jest ten poziom dyskusji, który mi odpowiada, więcej, podbudowuje moją wiarę w człowieka :)
Twierdzisz, że należy: "wsłuchać się w to, co pod nutami, a nie tylko zgrabnie je zagrać. Bez tego Chopin się rozpada".
Niepokoi mnie jedno: jeśli Ty się wsłuchałeś i wiesz co jest "pod nutami" a Lang Lan nie, to istotnie marny z niego pianista. Tylko dlaczego tylu ludzi go podziwia, i czemu ma tak oszałamiające recenzje.
Wiem, wiem, miliony much... itd, itp.
#78
Napisano 13.01.2010 - 19:01
Nie przekonują mnie takie argumenty wcale, a wcale. Uważam je za nieomal szowinistyczne/krótkowzroczne i szkodliwe dla ducha Muzyki oraz jej rozwoju :)
Chińczycy niech sobie grają swoich chińskich kompozytorów, a "nam Europejczykom" zostawią kompozytorów europejskich? Bo Chińczycy/Koreańczycy/Japończycy to są "maszynki do grania" a nie ludzie z prawdziwymi emocjami?
Ludzie, czy widzicie tę śmieszność powyższych stwierdzeń?!
#79
Napisano 13.01.2010 - 19:12
>Czyli, uprosczając wypowiedzi kilku Kolegów - Chińczycy nie powinni w ogóle grać Chopina?
Moment, moment - czy to a propos którejkolwiek z moich wypowiedzi w tym wątku? Dla mnie Lang Lang może być i Węgrem. Ani chińskość nie jest przeszkodą w dobrym graniu Chopina (patrz Yundi Li), ani polskość czy też europejskość nie jest tego gwarancją (bez nazwisk, choć kilka aż się ciśnie...)
A jeżeli się odezwałem jako te nożyce po uderzeniu w stół, to przepraszam.
#80
Napisano 13.01.2010 - 19:22
>Chopin się rozpada".
>
>Niepokoi mnie jedno: jeśli Ty się wsłuchałeś i wiesz co jest "pod nutami" a Lang Lang nie, to
>istotnie marny z niego pianista. Tylko dlaczego tylu ludzi go podziwia, i czemu ma tak oszałamiające
>recenzje.
Nieporozumienie. Ja nie wiem, co jest pod nutami. To każdy pianista to przede mną odkrywa. Parahia znalazł w koncercie e-moll powinowactwa z Mozartem, Blechacz wyczuł beethovenowskiego ducha. Trudno to precyzyjnie nazywać, bo jak twierdzi mój znajomy, pisać o muzyce, to tak, jak tańczyć o architekturze - i te moje porównania są z założenia kalekie. U Lang Langa nie usłyszałem na czwartkowym koncercie żadnej story behind the story. Moim zdaniem prześlizgnął się po powierzchni nut, momentami błyskotliwie, ale w sposób w gruncie rzeczy pusty. To jest istotą mojego zarzutu.
A wielu ludzi, w tym ja, go podziwia, bo pomimo to jest wspaniałym pianistą. I innym jego interpretacjom niczego takiego zarzucić nie mogę, wręcz przeciwnie. A recenzje? Cóż - to już zupełnie inna historia...
#81
Napisano 13.01.2010 - 19:26
To zupełnie inna konkurencja, droga dojścia do utworu i wrażliwość. Są dużo wrażliwsi na mikrotonowość, wydobywanie dźwięku co wynika z ich tradycji i z tego też powodu nie doceniają pewnych metod wypracowanych na zachodzie a nadzwyczaj doceniają te które niekoniecznie robią na nas wrażenie (bo poza nadzwyczaj wrażliwymi po części jesteśmy na nie głusi).
Ich metoda Chopina jest oparta na badaniach ale... dla nich całe zagadnienie epoki romantyzmu to dziecinada, niedojrzałość i przejaw szaleństwa które jest tam piętnowane. Kiedy ktoś gra "romantycznie" jest to raczej żartem, pozą niż autentycznym wyrazem i moim zdaniem mają rację - mają się z czego pośmiać i niech się śmieją bo mają do tego takie samo prawo jak biali śmiejący się z nich w dawnych koloniach. A dzisiaj to Chiny budują na całym świecie swój system kolonialny - surowce przemysłowe, żywność, kontakty handlowe, handel bronią.
Najlepsze interpretacje z Chin dopiero nadejdą, będą diametralnie różne od naszych kiedy w końcu wydobędą się z kompleksów i stworzą własne konkursy i szkoły będące konkurencyjnymi do zachodnich. Czemu nie? Mają ucho na doskonałą konstrukcję, stąd także tamtejsze poważanie dla Chopina, Bacha, Rameau, Scarlattiego.
A Lang Lang robi sobie z nas jaja. I bardzo dobrze.
#82
Napisano 13.01.2010 - 19:30
Nie musisz przepraszać, nie bądź tylko taki kategoryczny w sądach.
Chdzi bowiem o coś bardzo ulotnego i subiektywnego - o indywidualny odbiór interpretacji utworów Chopina.
Nocturny, które szczególnie lubię (nie jestem w tym oryginalny) dla jednych będą pieśniami nocy, dla drugich "nocnymi rodaków rozmowami".
Gdy byłem w okresie sturm und drang, myślałem kategoriami rewolucyjnymi, i takiego Chopina chciałem słyszeć i słyszałem. Teraz, na strość, mi to w naturalny sposób przeszło.
Teraz nocturn kojarzy mi się z mons pubis, labia majoris pudendum, vestibulum, immissio, erectio, lubricatio, ejaculatio. I takich interpretacji, zawierających odniesienia do powyższych skojarzeń, szukam.
Tylko proszę mnie nie wysyłać do psychoanalityka, gdyż sam się na tym znam.
#83
Napisano 13.01.2010 - 23:04
>
>A swoją drogą, jacy delikatni i wrażliwi ludzie na tym forum. Vomitują od patrzenia na grę małej kobietki.
>A jacy znawcy mowy ciała. Tylko spojrzą i już wiedzą co prawdziwe, a co wyćwiczone.
>4photo
>
>Uproszczenie ale przede wszystkim niesprawiedliwy stereotyp. Czy i kiedy ostatnio przebywałeś w towarzystwie młodych,
>wykształconych Chińczyków? Znających po kilka języków, podróżujących po świecie, a co najważniejsze mających dużo
>ciekawych rzeczy do powiedzenia? Chyba, że ocenę opierasz na podstawie obserwacji budki z "chińszczyzną" nieopodal.
W towarzystwie mlodych, wyksztalconych, podrozujacych po swiecie Chinczykow przebywalem wczoraj. I jak mowie, to co pokazuje ta pani to sa wycwiczone pozy. Taki teatrzyk dla publicznosci, niech sie zachwyca. W koncu ilu przecietnych Europejczykow jest w stanie rozroznic jednego Chinczyka od drugiego, nie mowiac juz o znajomosci ich mowy ciala.
Muzyki nie oceniam, ale jak ktos mi wciska taki kit, jak ta pani, to dla mnie stawia pod znakiem zapytania cala intepretacje. Dlatego wlanie rz...gam patrzac na jej wystep, bo to taki Szopenowki McDonald dla mas. Ale dla kazdego kto co lubi....
nsnotes
#84
Napisano 13.01.2010 - 23:39
szkola europejska
dla nieobytych - 100% artysta
mlody, wlos dlugi a rozwiany, fular, rzuca wlosami i polami fraka, odsuwa fotel na maksa od fortepianu, siada ostentacyjnie niedbale na jego samej krawedzi w stanie rownowagi chwiejnej, atakuje klawiature z duzej wysokosci
dla obytych - pozer
nie dosiega do pedalow, by nimi precyzyjnie operowac, czesto kiksuje, gra nieczysto i z racji oddalenia od klawiatury ma klopoty z pianami i pianissimami oraz zasiegiem
szkola wschodnia
dawna - twarz maska
nowoczesna - gra cialem (ciekawe jak wygladalby ichniejszy duet Kisielewski - Tomaszewski; bylyby bodiczki?)
#85
Napisano 15.01.2010 - 21:03
A co do koncertów Ch. Owszem, mam do nich sentyment. Uważam jednak, że gdyby Fryderyk tylke je napisał, jego miejsce w historii muzyki byłoby raczej poślednie - gdzieś koło Hummela. Dopiero w kontekście nokturnów, preludiów, mazurków i reszty również koncerty nabierają znaczenia. Tyle herezji na dziś. Bierzcie mnie na stos.
#90
Napisano 17.01.2010 - 11:03
Jade Simmons.
"Winner of numerous awards and scholarships, Jade was Miss Illinois and 1st-runner up at the Miss America Pageant in 1999 where she performed Chopin's Etude in C-sharp minor, Op.10 No.4."
Tylko za cholerę nie mogłem znaleźć w internecie nagrania tego Chopina.
Zobacz też
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
|
DIY | marcel_7 |
|
|
|
FN: Chopin i jego Europa
|
Muzyka | pawelo |
|
|
|
Audio Show 2007 Konkurs DENONA
|
Stereo | mkorek |
|
|
|
Chopin, problem w wyborze
|
Muzyka | D4ncer |
|
|
|
|
DIY | rekin |
|
Audiostereo Magazyn
Nadchodzące wydarzenia w kalendarzu
Popularne tagi
- stereo
- wzmacniacz
- dac
- denon
- koncert
- update
- cd
- warszawa
- jazz
- audiopunkt
- niedrogie
- pioneer
- marantz
- nad
- amplituner
- akustyka
- yamaha
- kolumny
- winyl
- konkurs
- q21
- tanie
- dali
- artykuły
- lampa
- dźwiękowa
- kef
- głośniki
- harman kardon
- odsłuch
- post-rock
- muzyka
- słuchawki
- zestaw
- jamo
- flac
- post rock
- sennheiser
- gramofon
- [arcam]
- hydrozagadka
- subwoower
- denon df 107
- bose wave
- tak do 500 zł.
- q21 gramofony
- mahler monk
- bose
- transport sbt
- toroidy.pl
Najnowsze tematy
-
Denon DVD 3800 Remote Contriol RC 553Nubira2cdx - dziś, 22:43
-
-
thorens TD2010manio28 - dziś, 21:32
-
Kino domowe pod głośniki w ścianachnemesis78 - dziś, 21:23
-
który wzmacniacz bedzie lepszy?blackmak - dziś, 21:21












