Jump to content
IGNORED

wygrzewanie sprzętu


hniew

Recommended Posts

Cześć. Jestem tu po raz pierwszy i pozdrawiam wszystkich Trafiłem tu przypadkowo i teraz przeglądam forum. Mam jedno pytanie odnośnie wygrzewania sprzętu. Rozumiem problem wygrzania wzmacniacza, ale co z CD. Jak w tym czasie zachowuje się głowica laserowa. Czy pracuje tylko w czasie odtwarzania płyty czy cały czas po włączeniu. Chodzi mi o żywotność lasera

H.

Link to comment
Share on other sites

cd wygrzewa sie tez ale sama głowica laserowa nie pracuje w stanie gdy nie ma płyty lub gdy nie nacisniemy przyscisku "play' lub " Pause"

tak ze sama głowica laserowa swieci tylko gdy jest aktywne "play" i tylko na poczatku standardowo kazdy cd unosi na chwile laser i odpala go aby sprawdzic obecnosc lub brak płyty cd jezeli po właczeniu płyta cd jest to cd odczyta jej zawartość lub stwierdzi jej brak"no disc"..

 

niektóre cd maja w swoim sofcie zapisane ze gdy płyta jest to po właczeniu automatycznie maja odpalac tryb "play"..

Zywotnosc lasera w tanich cd to ok 4-5 lat (ok 80% populacjii swiatowych cd)

W drogich cd zywotnosc lasera wzrasta dzieki zastosowanym technologiom do ok 10-11 lat.np piooner PD75 Sony serii ES Drogie denony, onkyo .

Z mojego serwisowego doswiadczenia wynika ze NAJWIEKSZYM WROGIEM I NISZCZYCIELEM ZARAZEM USMIERCACZEM LASERÓW SA DWA GŁOWNE CZYNNIKI::: PAPIEROSY PALONE W OBECNOSCI CD I KURZ W MIESZKANIU I W OTOCZENIU CD... a jak wiemy ;PAPIEROSY SA PRZYCZYNA RAKA I CHORÓB PŁUC ORAZ SZYBKIEGO ZUZYCIA LASERA W CD KAZDEGO AUDIOFILA.. pisze to zreszto grubymi duzymi literami na kazdej paczce audiofilskich fajek..

Dlaczego lasery sa tak drogie???Dlatego ze nadal przy ich produkcjii mamy olbrzymi odrzut a to wybitnie podnosi jej koszty..Najgorszy typ lasera w historii ludzkosci to KSS150A i KSS240A

TAk ze główne zasady w obecnosci sprzetu audio to sterylna czystość i fajki palimy na balkonie z dala od cdeka.

W obecnej chwili pojawiło sie wiele zamiennikow drogich laserów japonskich które produkuja chinczycy niestety cena jest atrakcyjna ok 80-100zł/sztuka ale nie idzie to w parze z jakoscią

Link to comment
Share on other sites

Obecne lasery mają żywotność rzędu 5 tys godzin albo i więcej, więc w normalnym użytkowaniu nie powinno być z nimi kłopotów. Awarie cd wynikają raczej ze zużycia się tzw. mechaniki i wynikającego z tego rozjustowania układu czy np. awarii silnika. Plastikowe układy optyczne też mają często krótszą żywotność niż sam laser. No i zwykły kurz też robi swoje.

 

Natomiast wygrzewanie rozumiane na sposób audiofilski, dotyczy stabilizacji parametrów analogowej części odtwarzacza.

Link to comment
Share on other sites

Piotrek/Zbig, proszę przybliżcie dokładniej sam mechanizm skracania żywotności lasera przez kurz. Jaki jest mechanizm tego procesu. To że przez zakurzoną soczewkę "gorzej" widać to oczywiste, ale jak to się ma do skracania żywotności lasera.

 

Pzdr.

Link to comment
Share on other sites

Temat czyszczenia soczewek był już kiedyś dyskutowany, więć prosze użyj wyszukiwarki. W moim przekonaniu najbezpieczniejszą metodą jest użycie sprężonego powietrza. Jest to metoda powszechnie stosowana przez fotografików do czyszczenia z kurzu obiektywów.

 

Pzdr.

Link to comment
Share on other sites

spotkałem sie tez z opinią, ze wygrzewanie to nie tylko praces lezący po stronie sprzętu. Autorowi tego pogladu chodziło o to, ze słuchacz "przyzwyczaja" sie dopiero po jakims czasie do nowego charakteru brzmienia, zas całkowite przyzwyczajenie nastepuje rzekomo po tych kilkudziesieciu godz odsluchu.

 

Pewnie prawda lezy gdzies po srodku, sam nie znam sie na elektronice, wygrzewanie samej elektroniki i jej wplyw na jakosc dzwieku jest dla mnie abstrakcją. ale to nie powód by negowac zjawisko

Link to comment
Share on other sites

Hehe, ja zawsze twierdziłem, że w czasie odsłuchów pierwsze pół godziny jest zmarnowane, bo co z tego, że sprzęt wygrzany, jak ja nie :) A tak poważnie, to myślę, że bardziej chodzi o wyciszenie się, przestawienie percepcji i skupienie się na dźwięku, niż o przyzwyczajanie się do niego.

Link to comment
Share on other sites

Guest piotrek608>kerim

(Konto usunięte)

Z tym kurzem to jest tak ....::przynosi mi gosc cd sony model cdp-xa3es"łe skacze mi cos sie dzieje"...cd ma ok 5 lat...no laser wysiadł..otwieramy w srodku kss240A...patrymy na czesci mechaniki..w jakim sa stanie..mocno wyeksploatowane czy tez nie..objawy wyeksploatowania to kółeczka zebate brudne od kurzu, włosów i podbarwione na żółto bo wczesniej w jakim tanim serwisie facet który naprawiał cd wpadł na pomysł ze przesmaruje te kółeczka smarem w SPRAYU ..smar oczywiscie w ciagu paru miesiecy(UWAGA! wtedy gosc od frajera audiofila zkasuje ze 100zł i cd gra swietnie!!)wchodzi w reakcje z tworzywem ono zaczyna tracic swe własnosci mechaniczne do tego smar taki jet statyczny sciaga z całej mechaniki kurz i włosy..

ale wrócmy do lasera brudna soczewka to nie wszystko..gorszym problemem ze kurz pył wnika do wewnątrz układu optycznego ..i tu zaczyna sie mylne kolo..laser jest zasilany z tranzystora którym steruje układ serwo ..układ serwo z koleii tez ma sprzezenie zwrotne do układu odczytu z tego co widza fotodiody pod laserem..fotodiody maja coraz bardziej kiepska informacje z odbitej na płycie wiazki bo na pryzmatach lasera osiada kurz...układ odczytu do serva wysyła informacje:PODNIES PRĄD LASERA..servo posłusznie to wykonuje...a laserek DOSTAJE W DUPCIĘ i po paru miesiacach takiego mylnego koła gosc płynie na 200zł ( w prypadku SONY na 500)płaci za nowy laser jak za zboze...

jest to troche skrócona i uproszczona wrecz łopatologiczna wersja zdarzen ale dzieje sie cos w tym stylu..ogólnie nalezy ufac autoryzowanym punktom serwisowym ..zadni pomysłowi dobromirzy nie maja tu racjii bytu..

pragnę dodac ze kółeczko zebate tzw "gear" do sony w.w modelu XA3es kosztuje tylko 104zł..a tam sa trzy takie kółeczka...

Pozdrawiam piotrek...szykujcie ludziska kase..aha ja nie pracuje w serwisie sony i nie jest to krypto-reklama..szczery jestem.

Link to comment
Share on other sites

Wygrzewanie sprzętu jest sprawą złożoną. Zdecydowanie najłatwiej zaakceptować fakt wygrzewania kolumn gdyż tu ma miejsce fizyczna praca zawieszenia membran. Jak tłoki silnika tak zawieszenia w kolumnach ulegają dotarciu. Sprawy wyglądają znacznie bardziej tajemniczo jeśli pomyślimy o elektronice a o kablach w szczególności. Są jednak i teoretycy wygrzewania elektroniki oraz kabli. Cała reszta głównie opiera się na tym co słyszy. A słuch ma swoje prawa...Przyzwyczajenie to jedno z nich.

Moje osobiste doświadczenie pozwala mi jednoznacznie wypowiedzieć się że zmiany w dźwięku zachodzą - najbardziej w kolumnach i wzmacniaczach. Kable same z siebie pozostają subtelne.

Link to comment
Share on other sites

A no właśnie. Angole mają lepiej. Braking-in (burnig-in) albo warming up. Brzmi zupełnie inaczej. Może my coś wymyślimy, zeby nie było wątpliwości. To jak "wypalamy" sprzęt?, hi hi.

Link to comment
Share on other sites

Panowie, troszkę nie jarzę tych wywodów.

Jeśli wygrzewanie ma miejsce wtedy, gdy gra plyta non stop, to dlaczego w moim CD zaraz po fizycznym włączeniu do sieci dzwięk jest do d..., a po dniu całym całkiem do zniesienia?

Link to comment
Share on other sites

Panowie, sprawa jest.

Też zauważyłem, że np. po 2h od włączenia sprzęt gra już dobrze. Do pół godziny - lepiej , niż w chwilę po włączeniu, ale jakoś tak chropawo, szorstko, chaotycznie i nieskładnie. Laik nie zwróci na to uwagi, ale nie my.

 

Coś w tym jest. I nikt nie wmówi mi, że ciśnienie, wilgotność, samopoczucie, nastawienie psychiczne, etc. mną tak bardzo rządzi, bo to bzdura na resorach.

Za stary jestem i zbyt doświadczony, by przykładać nadmierną wagę do tych rzeczy, a tylko taką , jak trzeba. Bez przesady. Może inaczej: mnie takie naciagane bajdurzenie nie trafia do przekonania. Z kolei banały jak to, że ok. np 18:00 czy w nocy sprzęt gra lepiej, a zwłaszczcza, jeśli przedtem pogra parę godzin, to fakt i po co o tym pisać, skoro - myślę - 90% ludzi tego doświadczyło i potwierdzi, że coś w tym jest.

/To prawda ogólnie znana./

Mnie chodzi jednak o coś zupełnie innego.

NIE MAM NA TO DOBREGO WYTŁUMACZENIA, a tłumaczę sobie to tak, że sprzęt - jak mięśnie sportowca przed wysiłkiem - musi sobie popracować trochę, jakby na rozgrzewkę. Każdy najmniejszy, najbanalniejszy nawet element toru. Prawie metafizyka ;-)

* * *

Jakiś czas temu zdarzyło mi się, że przez tydzień nie grał mój cd. Gdy włączyłem system - nie wierzyłem własnym uszom, bo grało fatalnie. Zdębiałem. Z przerażeniem wyłączyłem sprzęt i zacząłem szukać dziury w całym. Byłem po prostu przerażony, załamany mocno podenerwowany.

Nastepnego dnia rano odpaliłem go ponownie. Posłuchałem z pól godziny i wyłączyłem w przeświadczeniu, że coś złego stało się z moim cd.

 

Wieczorem znowu odpaliłem i znowu tak samo - grało źle. Tego było już, za wiele. Coraz bardziej utwierdzałem się, że coś z cd jest nie tak.

 

Odpocząłem od wrażeń i kolejny raz, kolejnego dnia odpaliłem swój sprzęt, który znam od paru lat. Efekt był ten sam.

 

Nie miałem pojęcia i do dziś nie wiem co tak naprawdę wpłynęło na zmianę dźwięku, bo nic w systemie się nie zmieniło.

Różnica między tym co było wcześniej, a tym co słyszałem była aż nadto wyraźna. I wiecie co zrobiłem ? Z braku innego sprzętu zaserwowałem systemowi granie przez tydzień ( słuchałem z II pokoju !!), po czym stwierdziłem, że wszystko wróciło do normy, jak gdyby nigdy nic.

Nie wiem, czemu tygodniowa przerwa zrobila takie wrażenia na cd - bo o nim tylko myślę. Tak chyba nie powinno być, ale sam słyszałem i nawet wysłałem kilka dramatycznych postów do paru kolegów. To była tylko tygodniowa przerwa... ( cd ma 7lat )

* * *

Jedyny wniosek jaki wysnułem to taki, że sprzęt musi jak najwięcej, regularnie grać. Czyli regularny trening czyni mistrza. Niby nic nowego i mądrego, a jednak nie pamiętanie o tym zaowocowało niemiłą przygodą.

Link to comment
Share on other sites

Do tego co napisane powyżej dodam swoje i może zapytam jeszcze raz.

 

Mam starego Pioneera PD 5700.

Wtyczka zawsze jest włączona do sieci a włącznik jest elektorniczny, co oznacza to, co napisał piotrek608 pare postów wyżej, że przez częśc elektroniki wciąż płynie prąd a przez część tylko wtedy gdy włącznik jest włączony.

I podobnie jak andrea29 miałem przypadke że kiedyś z powodu jakiejś burzy prąd wyłączyli (zdarza się). Jak właczyli ponownie, odpaliłem Cd i też zdębiałem bo przyzwyczajony do brzmienia otrzymałem inne. To było w nocy. Rano znów włączyłem muzyke i sprawdzilem, brzmienie wyraźnie się polepszylo lecz jeszcze bylo nie te.

Po południu juz bylo takie jak zwykle a z dalszym upływem czasu nie zauważalem juz zmian. Więc dlatego napisałem, że brzmienie sie zmienia po upływie około 18 godzin. Ten ekperyment z wyłączaniem CD z sieci powtarzalem wielokrotnie i zauważałem taki sam czas nabierania brzmienia przez CD. I to faktycznie jest banalne, bo każdy zauważa takie zjawisko.

Ale moje pytanie do was Audiofile (zadane poprzednio nieprecyzyjnie) dotyczy nastepującej kwestii:

Jęsli wygrzewanie CD polega na włączeniu płyty i piłowaniu przez kilka godzin to jak duża poprawę brzmienia otrzymujecie?

Na podstawie moich doświadczeń taki sposób wygrzewania jest nie warty świeczki

Link to comment
Share on other sites

Odpowiem Ci tak: po 2-4 h grania mego sytemu jestem happy. Nie oczekuję więcej, bo siebie system nie przeskoczy.

Gdy zapraszam doświadczonych kumpli na odsłuch, zapuszczam sprzęt min.2h wcześniej, bo oni i tak wyczają, że np. gra tylko od pół godziny.

Po 5 h grania - kończę wszelkie dyskusje, bo mam constans :-))).

Lubię, gdy sprzęt gra regularnie po parę godzin przez cały tydzień. Wtedy nie ma żadnych niespodzianek, a przynajmniej jeszcze nie doświadczyłem takowych.

Nie wiem, jak jest to z klockami z wyższego pułapu, ale wiele razy sobie myślałem, że jeśli miałbym wystawić coś na AS, to grałbym już od czwartku wieczór- całą noc. Nie tak, jak to miało miejsce w przypadku hiendowych kolumn Legacy w ub.r. (Po co denerwwować ludzi, jak nie w ciemię bici,a do obowiazków dobrego prezentera leży odpowiednio wcześniejsze wygrzanie sprzetu. (I znowu ten boks... ;-)/

* * *

W Twoim przypadku - sam musisz swoje wyłowić. Moje zdanie o moim sytemie - poznałeś. (Też mam cd pionka, tyle, że PD-S 901.) Głupio mi tak coś Ci proponować na pałę, ale z moich doświadczeń 5h DLA WYGRZANIA CAŁOŚCI ELEMENTÓW SYSTEMU przed wyczynowym odsłuchem to minimum.

Pozdrawiam. Pomogłem coś ?

Link to comment
Share on other sites

A nie lepiej korzystać z pięknej pogody ?

* * *

Przecież nie co dzień musisz mieć "odświętny" (maksymalnie świetnie brzmiący) dźwiek;-)

Nie zaniedbuj grzania klocków - powinno być dobrze. Unikaj długich okresów nie używania, bo po nich - łatwo się rozczarować. /Wtedy serwujesz dłuuuuugie grzanko i powinno być znowu znośnie ;-)))/

 

Wszelki skrajności są zwykle nie na miejscu i irracjonalne. Chyba, że Ci straaaaasznie zależy.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

A więc panowie ,taki wniosek z dyskusji: grzejemy sprzęta,słuchamy późnym wieczorem,oczywiście sprawdzamy polaryzację itd a ja dorzucę cos od siebie calkiem z innej beczki tzn na nasz sluch dzialają w codziennym życiu wyskie natęzenia dzwieku to z pewnoscia ma tez duzy wplyw na to jak slyszymy i co słyszymy,możecie zrobic sobie próbę z watą

tzn pakujemy troche waty do uszu ,chodzimy z ta watą cały dzień i wieczorem oczywiście po grzaniu (sprzeta oczywiscie!) słuchamy,efekt murowany mozna usłyszeć brzęczenie muchy nad glowa myzyka w trzecim rzedzie,i to wcale nie żart,polecam wyprobowanie ,a moze juz ktoś próbowal?Ciekawe jaki efekt daja specjalne zatyczki?haha.Prosze o podzielenie się spostrzezeniami.

Link to comment
Share on other sites

tego jeszcze nie było: audiofilskie zatyczki do uszu. strach pomyślc co się stanie jeśli o twoim pomyśle dowiedzą się firmy produkujące do tej pory hmmm. akcesoria dla kobiet. może powstanie specjalna wersja OB-audio albo np. alwaysy dla prawdziwych audiofili. a ze skrzydełek można sobie zrobić klapki na oczy - może wzrok się też poprawi:)

Link to comment
Share on other sites

Mozna pójść jeszcze dalej,specjalne gniazda wszczepione w mózg,dwie elektrody i podlączsz się bezpośrednio do cd ,to dopiero odlot nie bedziesz potrzebowal alwaysów ani redbulla.

Link to comment
Share on other sites

Pomęczę jeszcze trochę zagadnienie grzania sprzetu.

 

Grzałem wczoraj CD przez 2 godziny. Brzmienie stało się wyraźniejsze-takie mi się podoba.

Grzałem dzisiaj chyba z 5 godzin (tak wyszło). Hmm. Prawdę mówiąc to brzmienie już mi nie odpowiada, jakieś takie zbyt ocieplone i jakby mniej powietrza w tym dzwięku było.

 

A zatem kolejne moje pytanie:

Czy można przegrzać sprzęt i pogorszyć dźwięk???

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.