Jump to content
IGNORED

10 sekretow klasyki - czego nie lubimy


??wirek

Recommended Posts

tego palnięcia o Vivaldim to nie popełnił chyba Kurvic tylko bodajże Strawiński, któremu ripostowano, że Vivaldi nigdy nie skaził się muzyką do cyrku...Wara od Vivaldiego, bo Bartoli naślę!!!

pozdrowienia

muzyka łagodzi obyczaje

Link to comment
Share on other sites

Wagner, Bruckner, Mahler - wciaz tylko slysze "podklad" do jakiegos hollywoodzkiego widowiska.

Wszystkie orkiestrowe soudtracki do holy-filmow to ich nieco zwulgaryzowana forma. Nie ma tam nic co by moglo zainteresowac.

Vivaldi - sekscentryczny horror, gdyby miano mnie torturowac muzyka - wole Mandaryne.

Penderecki - to nie jest muzyka, to taśma produkcyjna.

Haendel - muzyka pisana palcem na wodzie, a ognie sztuczne

Sir Purcell - zgliwiały

Lully - luli laj, zasypiam

Gluck - z olejem

Haydn - protoplasta metody Pendereckiego ale kwarteciki mniód

Czajkowski - jak to gej, mdły

Bizet - bizetka, wuzetka - nie lubie ciastek z kremem

Gershwin - bułka z klopsem spożywana z "papióra" - I ain't lovin' it

Mozart - tylko czasem unosi się z taboretu aby zepsuć powietrze, tylko czasem - zaczynam do niego dorastać (są takie rodzaje muzyki)

Chopin - zanim padną kolejne bzdury o patriotyźmie i impotencji (nie mogę) nakazuje posłuchać sonaty b-moll i jeszcze raz i jeszcze raz, aż "załapie" (Ururam - tobie też, dziewczynko); też dorastam

Varese - stanowczo muszę udać się do laryngologa

Straussy (oprócz Ryszarda za alpejską)- "Była raz kózka, rogata, biała co po podwórku sobie skakała, mam ćuću maluću, pimpinki, dorabinki, hopsasa do lasa, sobie skakała !"

Beethoven - brak kwalifikacji, rażące naruszenie przepisów BHP (słuch)

 

więcej nie pamiętam, jak sobie przypomnę to napiszę.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

A ja będe bronił muzyki filmowej.

Jeśli ktoś pisze, że nie ma tam nic ciekawego, to po prostu nie zna tematu.

 

Osoby mało obeznane z tą muzyką zapraszam do odsłuchania muzyki choćby z Twin Peaks czy Prostej Historii Lyncha (muzyka Angelo Badalamenti). Potem Truman Show. Na dobrym sprzęcie to potrafi naprawdę mocno mocno wciągnąć. Z innych klimatów Amelia, której to ścieżki dźwiękowej miałem przyjemność słuchać także na żywo na jednym jedynym koncercie w Polsce :-( w teatrze Roma.

 

Mam sporą kolekcję ścieżek i jedno jest pewne - są tematy i kompozycje mniej lub bardziej udane :-)

Jeśli mówimy o Gwiezdnych Wojnach, które są pewnego rodzaju klasykiem, to nie można tej muzyki oddzielać od warstwy emocjonalnej. Sławny temat Imperium po prostu jednoznacznie kojarzy się z Lordem Vaderem ;-)

Ale już muzyka z Twin Peaks, wspomniana przeze mnie wyżej, to zupełnie inne odczucia i nie trzeba - choć warto - być miłośnikiem filmu, by ją pokochać i słuchać wielokrotnie. Tam jest niesamowity klimat. Podobnie w mało znanej muzyce Ennio Morricone z serialu Tajemnice Sahary.

 

Ja polecam ! :-) Warto !

Link to comment
Share on other sites

Niezamierzenie temat zbacza na muzykę filmową w której panuje pełna "Bonanza".

Może grać: orkiestra, chór, kapela heavy-metalowa czy pojedyńczy muzyk. Styl, gatunek lub jego pomieszanie z innym jest zupełnie dowolne. Wykorzystywane są też różne parodie i pastisze znanych tematów. O pełną oryginalność jest więc dość trudno.

Link to comment
Share on other sites

Klasyce równie daleko do muzyki filmowej, jak muzyce filmowej do klasyki :)

Kto ma prawo do jednoznaczego zaliczenia jakiegoś artysty/utworu do szmiry? Niektórych rzeczy nie da się zdefiniować! Napewno tematy filmowe mają swoje korzenie w klasyce, ale nie daje Wam to mandatu do gnojenia takiej muzyki. Czasem uczeń przerasta mistrza. Z powodów oczywistych więcej szmiry jest (IMHO!) w filmowej ale broni się ona tą wyżej wspomnianą różnorodnością czy też brakiem zasad, na które osobiście nie jestem bardzo wyczulony.

Nie interesują mnie poglądy np. członków zespołu Korn tylko ich muzyka; podobnie nie oceniam innej muzyki przez wzgląd na zasady, lecz przez pryzmat tego, czy mi się podoba. To takie oczywiste, a jednak wyjaśniam :(

 

Nie znoszę wokalu (chyba, że w chórze), fortepianu, Bacha (Brandenburskie są potwornie duszne, nudne i monotonne). Lubię klawesyn, ale tylko gdy trzeba się wsłuchać by go usłyszeć. A Bach przegiął :)

 

Ja też potrzebuję czasem szmiry bo muzyka zbyt dobra, ambitna i wyrafinowana (IMHO!) po jakimś czasie męczy. Wtedy sięgam po Hansa Zimmera albo włączam Trójkę.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

1. Mozart naprawde zawsze brzmi tak samo. BRZMI BARDZO PODOBNIE, DLATEGO PAMIĘTAMY TYLKO NAJWIĘKSZE HICIORY

2. Grosse Fuge Beethovena jest czystym okropienstwem. NIE WIEM, ALE JAK ZNAM KAWAŁKI PANA LUDWIGA TO RACZEJ WĄTPIĘ ŻEBY MOGŁO BYĆ AŻ TAK ŹLE

3-4 NO COMMENTS

5. Schoenberg nigdy nie brzmi atrakcyjniej, niewazne ile razy sie go slucha. COŚ W TYM JEST Z PRAWDY. ALE KOMUŚ MOŻE SIĘ PODOBAĆ OD PIERWSZEGO SŁUCHANIA.

6. Orkiestracja Schumanna zdecydowanie wymaga poprawy. ZA PÓŹNO, SCHUMANN JUŻ NIE ŻYJE

7. Bruckner nie potrafilby napisac symfonicznego allegro nawet jezeli bylaby to kwestia jego zycia lub smierci. NO MOŻE TO BYŁ TAKI WOLNY GOŚĆ, ŻE AŻ PISAŁ TAK WIELKIE SYMFONIE

8. List to szmira. CHYBA NIE ROZUMIEM CO POETA MIAŁ NA MYŚLI

9. Tak zwany Happy End Piatej Szostakowicza jest szczery do bolu. MOŻE TAK A MOŻE NIE. SZOSTAKOWICZA JUŻ NIE ZAPYTASZ. ALE NA PEWNO PSUJE FORMĘ TEGO JEDNEGO Z NAJ NAJ DZIEŁ XXw.

10. Dobrze, ze tylko 'okolo' 200 bachowskich kanat przetrwalo. NA PEWNO DOBRZE DLA TYCH KANTAT, KTÓRE PRZETRWAŁY

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 years later...

>soso

 

Hah ;) doskonały temat. Naprawdę doskonały. To co napiszę będzie dla wielu z Was wręcz obrazoburcze, mimo to będę z Wami całkowicie szczery. Dla mnie klasyka jako taka to Chopin. Klasa sama w sobie beż żadnego możliwego punktu odniesienia. Można się spierać, lubić go lub nie lubić, ale nie zmienia to faktu że jest to muzyka ponadczasowa. W moim pojęciu dotąd nie narodził się NIKT kto był by w stanie mu dorównać. Niekwestionowany talent, nie mający odpowiednika.

 

Tak więc klasyka dla mnie to właśnie Chopin, potem długo, długo nic i potem cła reszta bardziej lub mnie mizernego żępolenia. Nic na to nie poradzę. W tej kategorii jestem nieprzejednany. Watpię żeby kiedykolwiek udąło się komuś przebić Chopina.

Link to comment
Share on other sites

papkin, 14 Lut 2008, 08:03

 

>Horst

>Dlaczego od razu demaskują?

>A Ty słuchasz wszystkiego?

 

ja wiem jaki jest sens tego tematu, nie słucham wszystkiego, ale chodzi o to, że jeśli coś mi nie podchodzi, to bez nadmiernych kompleksów potrafię sobie powiedzieć, że moja wrażliwość- być może- jeszcze nie ma uchylonych pewnych potrzebnych wejść

 

taka jest moja intuicja z paru latek słuchania

 

już trochę mnie mierzi to- z lekka- postponowanie a to brahmsa, a to mozarta czy innych (patrz wyżej)

 

no owszem, czasem można to robić z pewnym wdziękiem, humorem, a nawet pożytkiem dla zrozumienia

 

i tyle

Link to comment
Share on other sites

soso, w mojej karierze słuchacza klasyki zdarzyło się wiele rzeczy, których na początku nie trawiłem. Często winni są tu wykonawcy: po węgierskim nagraniu "Mszy koronacyjnej" Mozarta zadawałem sobie pytanie, jak on mógł spłodzić taką chałę, przekonał mnie do niej dopiero Karajan. Do Chopina przekonał mnie Murray Perahia. Co do Haydna: czy słuchałeś jego "Londyńskich" z Beechamem? Dla mnie to jest idealne nagranie, które zawsze mam pod ręką. Obecnie nie trawię muzyki powstałej po Rachmaninowie.

Link to comment
Share on other sites

"jak mu tam.. J. S. Bach

 

taki jakiś przymilno dominujący

 

nawet swojego czasu był uważany za coś w rodzaju Józefa Wissarionowicza muzyki, jest taka antologia peanów na cześć Bacha z lat 50tych, rocznica w wydaniu NRD, i bynajmniej nie chodzi mi o politykę jak zwykle, ale o rodzaj żeru dla tych którzy nie mogą żyć bez gooru przed którym padają na kolana i którego deifikują

 

ma ten Bach ma twarz dla każdego, np. dla tych którzy wielbią nastrojowość refleksyjną a'la Vivaldi, jego koncerty inspirowane tymże a także np. pary 1, 4, 8 z DWK

 

dla heawy metalowców? jaka to twarz? też chyba oddzielna..

 

no i jakoś za bardzo dominuje, nad takim Gouldem, nad świetnym Casalsem, nad świetnym barokiem

 

oczywiście z tym JSB "trochę" przesadzam,tak na serio to sygnalizuję tylko że nie przepadam za nieco rozbuchanym piedestałem pod tym panem

 

aczkolwiek taka "gęba" daje dużo więcej pożytku niż szkody"

 

 

a samą muzykę oczywiście lubię i cenię- umiejętność mistycznego wyrazu, w tak różnych stylach, od północnoniemieckiego- co zrozumiałe, do włosko wokalnego

 

(żeby nie było że nie potrafię wątpić :)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.