Jump to content
IGNORED

Wracając do tematu alternatywnych metod mycia winyli.


mikowaj

Recommended Posts

Bardzo uważnie śledziłem wątek mycia płyt klejem, niestety od pewnego momentu nie dało się już czytać z różnych względów, dlatego nie wiem w końcu czy ktoś tego próbował i jaki był efekt.

 

Trochę bardziej profesjonalna wariacja tej metody była już omawiana na forum. Mam na myśli specyfik przeznaczony już wyłącznie do mycia lp, ale działający na podobnej zasadzie. Było kiedyś coś takiego zresztą dostępne na allegro.

Osobiście winyli do renowacji mam zaledwie kilka, i są to z reguły mocno już ubrudzone sztuki, dlatego postanowiłem reaktywować wątek. Zapraszam.

Link to comment
Share on other sites

>>>mikowaj,

"...Było kiedyś coś takiego zresztą dostępne na allegro..."

 

Mikuś, to się nazywało Vinyl Record Make-Up, po naszemu "maseczka do vinyli" w luźnym przekładzie. Kupiłem kiedyś dwie sztuki tego (coś po 35 zł). Jedną odpakowałem i próbowałem zastosować, ale to takie gówno było, że zniszczyłem od tego płytę. Drugą sztukę tego mam nie odpieczętowaną. Chcesz to mogę Ci to dać za free, tylko proszę nie mieć do mnie później pretensji o wkładkę i płytę.

 

Pozdro,

Yul

Link to comment
Share on other sites

>>>niejaki Emsi,

"...niestety moderacja wywaliła wszystko hurtem za co podziękować należy niejakiemu Yulowi..."

 

Podziękowania przyjęte!

Tobie Emsi też dziękuję za twe "występy" w moich wątkach, pomimo ich ogólnie żenującego poziomu.

Link to comment
Share on other sites

synromka, 24 Mar 2010, 18:29

 

>Maseczka do winyli była bardzo spoko. Tylko droga była.

 

Z tego by wynikało że skoro Yul sobie zmasakrował winyla, to nie dlatego że maseczka jest do dupy, tylko dlatego że Yul jest oferma, nie? Taki skrzypek, co nie umie grać, ale gada że skrzypce niedobre. Złej baletnicy przeszkadza i rąbek spódnicy ;-)

Link to comment
Share on other sites

Guest Paweł Skurzewski

(Konto usunięte)

Zastanawiająca sprawa,

to kolejny wątek nt ekstremalnego mycia płyt,ekstremalnego bo mam wrażenie,że tutejsza społeczność zupełnie nie może pogodzić się z istnieniem profesjonalnych myjek do płyt i szuka mocnych wrażeń w kleju i lateksie.Koszt podstawowego modelu Nitty Gritty to eraund 1200 pln,posiada "odkurzacz"oraz specjalne szczotki.W wielu wypadkach kupujecie druty w tych rejonach cenowych a płyty chcecie myć w kleju?Niepojęte

 

Pozdrawiam

P

Link to comment
Share on other sites

Guest Paweł Skurzewski

(Konto usunięte)

>McGyver, 24 Mar 2010, 19:03

 

>Kolejny wątek powstał, bo poprzednie wszystkie co do jednego zostały zapaskudzone przez pewnego

>internetowego szkodnika. Widać była taka potrzeba, to i wątek powstał. Dzięki temu masz okazję

>podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

 

Ja wiem po co powstał a spostrzeżeniami już się podzieliłem.

 

Robisz tu za tłumacza?

 

P

Link to comment
Share on other sites

Guest chml

(Konto usunięte)

McGyver, 24 Mar 2010, 18:33

>Złej baletnicy przeszkadza i rąbek spódnicy ;-)

 

Raczej złemu tancerzowi prącie w tańcu mrowi :-)

 

A maseczka z allegro faktycznie do dupy. Podobnie jak myjka Knosti. Prawidłowo winyla umyć można stosując myjkę, która odsysa syf z rowków. Wszystkie inne sposoby są moim zdaniem kiepskie.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie miałem napisać, że to taki sam wynalazek jak Knosti tylko jeszcze gorszy w stosowaniu...

Płyta moze i wyglada lepiej, ale umyta z pewnościa nie jest.

Maseczki uzywałem raz i mam dosyć - to dobre dla trzy-płytowców i to tylko na poprawę humoru.

 

Knosti uzywałem, przeświadczony o jej wysokiej skutecznośći dosyć długo > płyty po Knosti wygladają pieknie, ale po umyciu w maszynie zaczynaja grać o wiele lepiej. To mówi wiele o skuteczności.

Link to comment
Share on other sites

Dobra, przynajmniej mamy konkret.

Czyli maseczki są fe.

Odnośnie sprzętu do mycia płyt za kupę forsy ze ssaniem i czym tam jeszcze, to spoko, ale ja mam parę dosłownie płyt, które chciałbym umyć i trochę bez sensu będzie mi wywalać pieniądze.

Na podobnych forach u sąsiadów różnych ludzie dość jednoznacznie twierdzą, że maseczka czyści najskuteczniej.

Wydaje się to zresztą logiczne.

No to może ktoś zna jakiś punkt w stolicy, gdzie myją płyty na sztuki?

Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby takie usługi ktokolwiek oferował...

Link to comment
Share on other sites

markam, 24 Mar 2010, 19:47

 

>Tak na marginesie;

>Knosti to wspaniała myjka, trzeba tylko bez przerwy filtrować płyn.

 

Wspaniała, prosta i tania tylko niewygodna, nieergonomiczna i nieskuteczna.

Usuwa tylko powierzchniowe zanieczyszczenia, co wychodzi dopiero po umyciu płyt na maszynie. I to niezaleznie od płynów, czasu mycia, ilości kręcenia... Prawie dwa lata wierzyłem w Knosti ;).

Link to comment
Share on other sites

bylo juz o tym stary gramofon za 50zl by krecil plyta i nie powodowal spiec przy czyszczeniu, odsysanie np odkrurzacz wodny z koncowka przerobiona na szczotke (takze sprawidzic czy ma regulacje i czy nikogo nie zabije)albo myjka ale bynajmiej nie badziew popularny po 2000 tylko ta najlepsza - spytajcie goscia z masterdisc czy megamusic czy jakos tam przynajmiej ma solidniejsza. Natomiast ceny takich myjek oczywiscie sa absurdalne bo to produkcja jednostkowa, gdyby to jakis tam grundig w latach 80 robil kosztowaly by max 100 euro z odsysaniem. Co do mycia plyt takze bym nie demonizowal osatnio sluchalem nie mytych z prawie zerowym trzeszczeniem - poprostu ramie,wkladka i ustawienie wg prawidel sztuki analogu, ale niech to bedzie tu tylko bajka na dobranoc :)

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z pierwszą cześcią. Zadziała cokolwiek co wyssa brud z rowka... nie musi kosztować majatku, ma działac.

 

>Co do mycia plyt takze bym nie demonizowal

>osatnio sluchalem nie mytych z prawie zerowym trzeszczeniem

 

Umyte płyty nie tylko przestają trzeszczeć. To osiągniesz juz dzięki Knosti. Po porzadnym myciu, nagrania znaczaco zyskuja na dynamice, dzwięk na barwie, a scena i lokalizacja na prezycji. Oczywiście, można bez tego zyć...

Link to comment
Share on other sites

mozna szczegolnie gdy nie trzeba myc bo wszystko gra w ciszy i bez brudo-znieksztalcen, przypomnial mi sie natomiast ciekawy tekst sprzed lat kolegi Tungsol o nadmiernym wyplukiwaniu winyli ktore np. po tym grzybieja i biarac pod uwage dluzsza perspektywe wcale nie graja lepiej tylko zwyczajnie sie niszcza. Nie mi osadzac trafnosc tego pogladu ale i tak wydaje mi sie ze warto umyc raz, bardzo solidnie i profesionalnie, a nie w jakichs knosti zapychaczach i innym szajsie i wstawic do gablotki w koszulke z samoprzylepnym zamknieciem, oraz wewnetrzna antystatyczna, papierowa na zewnatrz, foliowa w srodku. To jesli sie ktos oczywiscie lubi w tym dlubac, jednym slowem uwazam ze albo traktuje sie to serio i myje nawet uslugowo, ale najlepiej jak sie tylko da, majac bardzo dobry tor, albo projektuje tak tor by sie nie meczyc ze szmerami, albo majac przecietny tor poprostu odpuszcza wyglupy np. z comiesiecznym rzezbienie za przeproszeniem w gownie, ktore glownie ma na celu poprawiac samopoczucie sfrustrowanego dlubacza co duzo czasu i zbednej energii na czyms musi wyladowac.

Link to comment
Share on other sites

mam z 500 vinili moze wiecej wiekszosc z remontowanych domow w uk bo tam mieszkam bez problemow mozna znalezc na strychach np led zeppelin the doors pink floyd do mycia kupilem cos takiego

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.