Skocz do zawartości
wojciech iwaszczukiewicz

Pierwszy "polski" Stradivarius.

Rekomendowane odpowiedzi

W najnowszym numerze Audio wyczytałem a od dzisiaj mam płytę polskiego skrzypka Janusza Wawrowskiego "Hidden Violin ".Oryginalność projektu polega na tym,że skrzypek gra na oryginalnym Stradivariusie z 1685r.To pierwszy ( po wojnie) egzemplarz instrumentu lutnika z Cremony jaki znajduje się w Polsce.Został zakupiony w 2018r. przez biznesmana Romana Ziemiana i przekazany w użytkowanie J.Wawrowskiemu na stulecie odzyskania niepodległości.Na stałe instrument przebywa w skarbcu Zamku Królewskiego w Warszawie.To wydarzenie bez precedensu w powojennej historii polskiej wiolinistyki.W miesięczniku Audio i w książeczce dołączonej do płyty mnóstwo informacji i ciekawostek dotyczących Stradivariusów.A co mamy na płycie? Muzykę polską.Wawrowski wraz z pienistą Jose Gallardo grają Wieniawskiego,Bacewicz,Paderewskiego,Różyckiego,Karłowicza,Lutosławskiego i Szymanowskiego.Skrzypce brzmią niesamowicie a płyta jest pięknie nagrana.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo chwalebna inicjatywa polskiego biznesmena, duma dla kraju, wyzwanie dla naszych skrzypków i skrzypaczek i - oby - radość dla audiofilów i melomanów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 31.01.2019 o 21:49, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

Oryginalność projektu polega na tym,że skrzypek gra na oryginalnym Stradivariusie z 1685r.To pierwszy ( po wojnie) egzemplarz instrumentu lutnika z Cremony jaki znajduje się w Polsce.Został zakupiony w 2018r. przez biznesmana Romana Ziemiana i przekazany w użytkowanie J.Wawrowskiemu na stulecie odzyskania niepodległości.Na stałe instrument przebywa w skarbcu Zamku Królewskiego w Warszawie.To wydarzenie bez precedensu w powojennej historii polskiej wiolinistyki.

Rzekomo żadnej z tych informacji nie można się dopatrzyć na samym wydawnictwie (choćby wzmianki o samym instrumencie), ani tego że płyta wyszła z okazji 100-lecia niepodległości Polski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, czyli wszystkie informacje mogące klienta skusić do zakupu są dostępne po rozpakowaniu własnego egzemplarza, a na okładce jest samo enigmatyczne "violin" :) Oryginalny pomysł.

Edytowane przez lukiii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może dla tego, żeby sama informacja o instrumencie nie przyciągała słuchacza lecz muzyka i jej wykonawca.

Edytowane przez xniwax

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą to skandal, że w Polsce jest tylko jeden instrument tej klasy i na dodatek trzymany w skarbcu, a to oznacza że się niszczy, bo takie "leżenie odłogiem" żadnym skrzypcom nie służy.  Zamiast wydawać pieniądze na głupoty nasi ukochani przywódcy  działający po 1989 r. mogliby zakupić kilka lub kilkanaście instrumentów wykonanych przez słynnych lutników (Bell kupił swoje skrzypce zdaje się za 4 miliony dolarów). Za czasów PRL było to mało realne ze względów ideologicznych

Edytowane przez Pasqual

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

Chyba nie zrozumiałeś.Wawrowski gra na tych skrzypcach koncerty ( np. ze swoim zespołem Warsaw Players ).One nie są schowane w szufladzie ale użytkowane.Otrzymały imię Polonia.

Z tego, co znalazłem w sieci wynika, że koncertuje mniej więcej raz na miesiąc. Jeśli na nich nie przygotowuje się do koncertu i skrzypce przez cały czas leżą w skarbcu, a są wypożyczane tylko na koncerty (czyli powiedzmy na 2 dni, a naprawdę na kilka godzin grania, bo resztę czasu zajmie dojazd) to naprawdę nie jest to dla nich dobre - będą traciły brzmienie, a jego przywrócenie (albo raczej próby, bo nie wiadomo czy się powiedzie) będą wymagać dużo pracy

Edytowane przez Pasqual

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta szklanka jest w połowie pełna !  Cieszmy się że taki instrument jest wreszcie w kraju, zamiast malkontencić...

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta płyta ma sporą wadę. Jest za krótka. Jakość nagrania, dobór repertuaru i interpretacja, jak dla mnie klasa. Po odsłuchu na Spotify, zamówiłem już CD. I jeszcze kilka, w wykonaniu tego Pana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.02.2019 o 09:21, zeppelin napisał:

Ta szklanka jest w połowie pełna !  Cieszmy się że taki instrument jest wreszcie w kraju, zamiast malkontencić...

Oczywiście powinniśmy się cieszyć, ale powinniśmy też dbać, żeby go nie popsuć Waldorf opisał taką historię, że instrument traktowany wyłącznie jako eksponat stał się tylko eksponatem, bo brzmienie było zupełnie inne niż przed zamknięciem skrzypiec w szafie. Głupotą byłoby popełnienie takiego samego błędu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam płytę Agaty Szymczewskiej z koncertami skrzypcowymi. Płyta z 2010 roku. Pani Agata gra na Stradivariusie. Wypożyczonym przez niemiecką fundację. Dysponowała nim od 2007 roku. A do kiedy to już nie wiem.  

Może nie "polski" Stradivarius ale w polskich rękach :)

I brzmi dobrze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze skrzypcami jest chyba podobnie jak ze sprzętem audio. :)

Skrzypce Stradivariusa uległy nowoczesnym instrumentom w „ślepej próbie”

Być może żadna inna nazwa nie stanowi synonimu elitarności tak jak Stradivarius. Każde z około 650 istniejących skrzypiec wykonanych przez włoskiego lutnika Antonio Stradivariego (1644–1737) i jego rodzinę są warte fortunę i powszechnie uważa się, że przyćmiewają nawet najlepsze współczesne instrumenty. Okazuje się jednak, że w badaniu, w którym ani muzycy, ani słuchacze nie znali pochodzenia instrumentów, odbiorcy chętniej słuchali nowszych instrumentów.

Upadek legendy: Stradivarius jak zwykłe skrzypce?

Ostatnie badania wykazały, że legendarne skrzypce Stradivarius wcale nie mają wyjątkowego brzmienia. Zespół muzyków bowiem… nie odróżnił ich brzmienia od dźwięku zwykłych, nowoczesnych skrzypiec.

To olbrzymie zaskoczenie. Brzmienie oryginalnych skrzypiec Antonia Stradivariego uznawane bowiem było dotychczas za wyjątkowe i niemożliwe do podrobienia. Tymczasem okazuje się, że wytrawne uszy skrzypków nie wyłapały dźwięku bezcennego egzemplarza wśród innych instrumentów.

Eksperyment przeprowadzono w ubiegłym roku podczas międzynarodowego konkursu skrzypków w Indianapolis. 21 muzyków zagrało na 6 instrumentach: trzech współczesnych i trzech wykonanych przez włoskich mistrzów ok. 1700 r. W słabo oświetlonym pokoju hotelowym muzycy dostali okulary do spawania. Skrzypce należało ocenić pod względem barwy dźwięku, reakcji instrumentu, projekcji przestrzennej dźwięku i wygody gry. Aby nie dało się wyczuć zapachu starego drewna, podróbki spryskano perfumami. W nieco ponad połowie przypadków skrzypkowie woleli nowe skrzypce, a choć były wysokiej jakości, zdecydowanie nie powstały w warsztacie mistrzów nad mistrzami.

- Dźwięk Stradivariusa w zasadzie nie różni się do dźwięku żadnych innych skrzypiec: polskich, niemieckich, włoskich albo francuskich – przekonuje Marek Pielaszek, prezes związku Polskich Artystów Lutników. – Fenomen tych skrzypiec został wywołany na potrzeby, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, marketingu. Znam instrumenty, które nie są Stradivariusami i brzmią znacznie lepiej od oryginalnych Stradivariusów.

Zdaniem eksperta, każdy instrument brzmi inaczej, a zależności od akustyki pomieszczenia czy wilgotności powietrza. – Ten sam instrument w różnych warunkach akustycznych będzie inaczej odbierany – opowiada Pielaszek. – Inaczej w małym pomieszczeniu, pełnym ludzi, a inaczej w wielkiej sali koncertowej.

Dlatego, poza charakterystycznymi cechami, które poznać można wzrokowo, właściwie nie da się, zdaniem eksperta Czwórki poznać instrumentu po dźwięku.

Tajemnica Stradivariusa wyjaśniona?

Dwójka profesorów z Brigham Young University poinformowała, że udało im się odkryć tajemnicę niezwykłego brzmienia skrzypiec Stradivariusa. Antonio Stradivari zanim zmarł w 1737 roku wykonał około 1200 instrumentów, z czego do dzisiejszych czasów dotrwała połowa. Skrzypce Stradivariusa to najbardziej chyba znany instrument muzyczny na świecie. Dzięki swojemu wyjątkowemu dźwiękowi zyskują na rynku olbrzymie ceny, dochodzące do 5 milionów dolarów.

Specjaliści od 250 lat głowią się, w czym tkwi ich sekret. Jednym z nich jest Joseph Nagyvary, profesor biochemii z Teksasu. Badania zajęły mu 30 lat, a w 2003 roku wspólnie z Noelem Owenem profesorem chemii i biochemii ogłosił, że skrzypce swoje brzmienie zawdzięczają "małej epoce lodowcowej”, którą Europa przeżywała od połowy XV do połowy XIX wieku. Spowodowała ona spowolnienie wzrostu drzew, w wyniku czego drewno stało się gęstsze. A wykonane z niego skrzypce – wyjątkowe.

Obecnie obaj panowie, wraz ze statystykiem Dennisem Tolleyem, stwierdzili, że teoria o wpływie ochłodzenia była błędna.

Do takiego wniosku doszli po zbadaniu spektometrem podczerwieni drewna współczesnych skrzypiec i pięciu różnych instrumentów wykonanych w XVIII wieku. Okazało się, że pomiędzy klonem, z którego zbudował swe skrzypce Stradivari, a drewnem współczesnych mu skrzypiec istnieją niewielkie różnice. Wynikają one z gotowania drewna w różnych środkach chemicznych. Taka czynność miała za zadanie usunięcie z materiału robaków oraz grzybów, które stanowiły poważny problem dla producentów instrumentów. Ponadto gotowane w specjalnym roztworze drewno stawało się lżejsze i bardziej wytrzymałe.

Każdy z mistrzów używał własnej mieszaniny środków chemicznych. I to właśnie one spowodowały, że drewno używane przez różnych lutników ma inne właściwości. Antonio Stradivari trafił na wyjątkową mieszaninę chemikaliów.

Osobiście wolę barwę dźwiękową skrzypiec Guarneri - jest bardziej gęsta, bardziej "drewniana". Ale nowoczesne kopię skrzypiec Guarneri grają też całkiem ładnie. Np. najlepszy obecnie (moim zdaniem) polski skrzypek Mariusz Patyra gra na dwóch kopiach: Mariusz Patyra plays a copy of the Guarneri del Gesu 1733, built by Christian Erichson (Hannover 2003), as well as on a copy of "Il Cannone" 1742, built by John.B.Erwin (Dallas 2000). Brzmią rewelacyjnie.

Edytowane przez JuG
  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.