Jump to content
IGNORED

Najciekawsze płyty rockowe 2001-2010


Jakew

Recommended Posts

Według mnie chyba jedne z lepszych płyt rockowych z tych lat to:

 

Against Me - New Wave (2007)

Bad Religion - The Empire Strikes First (2004)

Coma - Pierwsze wyjście z mroku (2004)

Metallica - Death Magnetic (2008) - pomijając kwestie głośności albumu...

Nickelback - All The Right Reasons (2005)

Pearl Jam - Backspacer (2009)

Queens Of The Stone Age - Songs For The Deaf (2002)

The Offspring - Conspiracy Of One (2000)

Tool - Lateralus (2001)

Link to comment
Share on other sites

Aha, no i jesli komuś bardziej zależy na zainteresowaniu innych uczestników Forum swoimi faworytami to na pewno dopisze jedno zdanie dlaczego rekomendacja tej płyty - cos w rodzaju: - za rytm, - za największa od czasów Sgt. Pepper oryginalność, - za zajebisty klimat, - za teksty etc.

:)

Link to comment
Share on other sites

Nie uważam że akurat te są najlepsiejsze, ale mi się akurat spodobały z różnych powodów ;):

 

2000: Shellac - 1000 Hurts - za oryginalność, połamaną rytmikę, charakterystyczne, zadziorne i metaliczne brzmienie gitar (nagranie 10/10)

 

2000: Evanescence – Origin - za mroczny klimat, wokal młodej Amy Lee, niepowtarzalne ambient-goth-rockowe brzmienie (nagranie 7/10)

 

2000: Queens of the Stone Age - Rated R - za wykop, niskostrojone gitary nadające brzmieniu pustynny klimat starego dobrego Kyussa (nagranie 8/10)

 

2001: O.N.A. - Mrok - najbardziej mroczna z płyt O.N.A., ciekawe połączenie ciężkich gitar z mroczną elektroniką, no i wiadomo, Agnieszka Chylińska u szczytu formy (nagranie 7/10)

 

2001: Lacuna Coil - Unleashed Memories - wspaniały duet wokali z Panią Cristiną Scabbia na czele, melodyjne, melancholijne i klimatyczne choć niewyszukane i mocno drewniane brzmienie gitarzystów (nagranie 5/10)

 

2001: Tool - Lateralus - za oryginalność, połączenie mocnego metalu z rockiem progresywnym, połamana rytmika, zróżnicowanie klimatu spokojnie/ostro (nagranie 7/10)

 

2002: Dream Theater - Six Degrees of Inner Turbulence - za technikę gry która w przeciwieństwie do niektórych płyt kapeli nie góruje nad klimatem (nagranie 6/10)

 

2003: A Perfect Circle - Thirteenth Step - stonowane ale bardzo klimatyczne miejscami spokojne, minimalistyczne granie (nagranie 10/10)

 

2003: Dream Theater - Train of Thought - czad i wykop, mocne, techniczne, bardziej heavy niż prog-metalowe łojenie (nagranie 6/10)

 

2004: Nightwish - Once - fajne połączenie orkiestrowego rozmachu z metalową sieką + niepowtarzalny wokal Tarja Turunen (nagranie 8/10)

 

2006: Tool - 10,000 Days - jak ww. płyty tej kapeli, nieco więcej spokojniejszych, progresywnych kawałków (nagranie 8/10)

 

2007: Epica - The Divine Conspiracy - tu już mocniej orkiestrowo, wręcz pompatycznie i jeszcze ostrzej i szybciej na gitarkach, miejscami speed-heavy-metalowo, growle do zniesienia, zajeżdża obciachem ale jest za to bardzo melodyjnie + świetny wokal Simone Simons (nagranie 7/10)

 

2007: Nemesea - In Control - proste, gęste gitarowe riffy i nadająca urozmaicenia mocne syntezatory które w rocku bardzo lubię, niby nieskomplikowane, prawie pop-rockowe granie, nie zwróciłbym na tą kapelę uwagi gdyby nie fajny, wysoki wokal Mandy Ophuis (nagranie 8/10)

 

2008: AC/DC - Black Ice - klasyczne, rock&roll/hard-rockowe granie, mało teraz takiej muzyki jeszcze powstaje, niby nic odkrywczego a kopie (nagranie 7/10)

 

2008: Meshuggah - ObZen – bardzo mocne, techniczne, progresywno-speed-metalowe granie z mocnym, prawie growlowym darciem gardła (nagranie 6/10)

 

Jak sobie jeszcze coś przypomnę to dopiszę ;)

 

Z ogólnych rozważań: od czasów Iommiego, Hendrixa czy braci Youngów ciężko jest wykrzesać na rockowych wiosłach coś oryginalnego ;) A przesterowana to jest ogólnie współczesna muzyka, niestety w szczególności ta pop-rockowa :] Przykładowo, nagrywana w archaicznych warunkach płyta Suzi Quarto - 48 Crash z 1973 r. brzmi na odpowiednim sprzęcie lepiej niż produkcje choćby Lacuny Coil :]

I love the sound of crashing guitars

Link to comment
Share on other sites

Witam szanownych forumowiczow :)

 

rekomendacje plyt rockowych 2001-2010?

 

hmm... napewno i zdecydowanie:

 

trylogia Riverside (out of my self, second life syndrom, rapid eye movement)

Black River - Black River

Blackfield - Blackfield

Deep Purple - Rapture of the Deep

Gordian Knot - Emergent

Mastodon - Crack the Skye

Sieges Even - The Art Of Navigating By The Stars

Alice in Chains - Black Gives Way to Blue

Link to comment
Share on other sites

Peter Hammill - Singularity, Thin Air

Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet

TOOL - Lateralus

John Paul Jones - The Thunderthief

Marillion - Marbles, Happiness Is the Road

Mountain - Mystic Fire

Jack Bruce i Robin Trower - Seven Moons

AC/DC - Black Ice

Priam - Diffraction

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Link to comment
Share on other sites

Dziekuję za po prostu referencyjną listę Micke'a13 (dziś Twój dzień!:).

Zdradzę, że dalej będę obserwować które z Twoich tytułów znajdują uznanie wśród innych uczestników, a na koniec fundnę sobie kilka bo coś mi się mój żelazny repertuar jakby ... no potrzebuję świeżych bodźców najwyraźniej.

Link to comment
Share on other sites

>Jakew

Dzięki, ale tak się składa że moje gusta niekoniecznie będą się pokrywać z gustami co wybredniejszych rock/metal fanów. Może dlatego że często stawiam bardziej na klimat i melodyjność kompozycji niż wirtuozerskie popisy. Np. na dzień dzisiejszy nie trawię efekciarskiej gry Stevea Vaia, też wygibasy Petrucciego (Dream Theater) stały się dla mnie zbyt męczące i po prostu do słuchania dla przyjemności częściej wolę wrzucić coś Lacuny Coil lub Evanescence, choć może kogoś innego bardziej będą drażnić takie siermiężne, ciężkie numetalowe riffy. Również jak widzisz preferuję w rocku/metalu kobiece wokale ;)

I love the sound of crashing guitars

Link to comment
Share on other sites

Nie miałem zamiaru kopiować list billboardów z gatunków rock/metal, bardziej siliłem się na oryginalność polecanych pozycji. Lateralus jest całkiem niezły, zresztą jak cały Tool, tu ciężko wybrać konkretny album. Jeśli ma być bardziej metalowo to Undertow jest również świetny (to 1998 więc nie łapie się ;)), ale już np. zachwalana i polecana kiedyś często AEnima mi akurat podoba się najmniej :]

I love the sound of crashing guitars

Link to comment
Share on other sites

2004: Seether "Disclaimer II"

2005: Seether "Karma and Effect"

2006: Seether "One Cold Night" - koncert unplugged

2008: Seether "Finding Beauty in Negative Spaces"

2006: Tool "10,000 Days" - wolę od Lateralusa

2009: Alice in Chains "Black Gives Way to Blue"

 

Ponadto, z racji braku dostępu do danych czasoprzestrzennych wymienię tylko kapele pozytywnie zapamiętane z tego mniej więcej okresu: Hard Fi, Three Days Grace, Pearl Jam (choć wolę starsze dokonania), Hoobastank.

Link to comment
Share on other sites

To ja z zupełnie innej beczki artystów i grania, bo koledzy podają tytuły bardzo znane.

 

Lubi ktoś młodzież i new rocka?

 

Jak tak to polecam coś chyba mało znanego w PL, jednak bardzo popularnego:

 

- one less reason

 

Jeżeli ktoś oglądał film pt. Hero, to zapewne kojarzy:

 

Lubię chłopaków za wyczuwalny zapał i pasję w graniu. Nie wiem czemu jeszcze w wytwórni nie siedzą (chyba).

 

- thousand foot hrutch

 

To już typowo komercyjny twór, jednak ma swoich zwolenników:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Może ktoś podrzuci jeszcze coś ciekawego z ostatnich lat, popularnego, a mało znanego u nas?

Link to comment
Share on other sites

Do trylogii Riverside dodałbym również ich następną płytkę:

"Anno Domini High Definition".

Leciutki zakręt na drodze wytyczonej przez poprzednie płyty. Trochę zwiększenie znaczenia klawiszy, charakter gry klawiszowca nieco skierowany w kirunku Johna Lorda oraz Keitha Emersona.

 

Z Porcupine Tree oprócz wymienionej "Fear of Blank Planet" (2007) na pewno poleciłbym też poprzednie:

"Deadwing" (2005)

"In Absentia" (2002)

"Lightbulb Sun" (2000)

 

Ze zbliżonych klimatów z polskich zespołów (oprócz Riverside) baaardzo polecam:

Votum "Time Must Have a Stop" i "Metafiction"

oraz

Dianoya "Obscurity Divine"

 

Lubię w muzyce z tego "gatunku" bardzo duże zróżnicowanie.

Jest duża rozpiętość klimatów, a jednak nie ma dysonansu, zostaje zachowana spójność całości.

Janusz z Torunia

Link to comment
Share on other sites

Ogranicze się do 10 albumów przekrój stylów (kolejnośc przypadkowa):

 

1.white stripes elephant

2.mars volta de-loused in the comatorium

3.sigur ros -takk

4.lao che -powstanie warszawskie

5.qotsa-r

6.amy winhouse- back to black

7.meshuggah-catch 33

8.radiohead jakakolwiek z tego okresu

9.editors-back room

10.mastodon- cracke of the skye

 

Poz.m

Link to comment
Share on other sites

fugazi, 14 Maj 2010, 18:30

 

>Ogranicze się do 10 albumów przekrój stylów (kolejnośc przypadkowa):

>

> 1.white stripes elephant

> 2.mars volta de-loused in the comatorium

> 3.sigur ros -takk

> 4.lao che -powstanie warszawskie

> 5.qotsa-r

> 6.amy winhouse- back to black

> 7.meshuggah-catch 33

> 8.radiohead jakakolwiek z tego okresu

> 9.editors-back room

>10.mastodon- cracke of the skye

>

>Poz.m

 

Witam.

Płyty 1,2,4,6,8(pewnie tak ;)) znam na pamięć, więc duża zgodność, zachęciło mnie to do posłuchania reszty na Twojej liście.

Link to comment
Share on other sites

Ponieważ tzw. muzyki rockowej z rocku na rock słucham coraz rzadziej (a jeśli już to chętniej tej starszej niż nowszej i nie śledzę na bierząco dokonań artystów rockowych), nie mam problemu ze wskazaniem tych nielicznych wydanych w ostatniej dekadzie albumów, które zrobiły na mnie wrażenie.

Przede wszystkim Radiohead "Amnesiac" i "In Rainbows". Myślę, że są to płyty, które wciąż będą powszechnie znane i słuchane za 10, 20 i 30 lat. Poza tym (choć nie jestem pewien, czy zaliczają się do gatunku) Nine Inch Nails "With Teeth", Depeche Mode "Playing the Angel" i Amy Winehouse "Back to Black". Duże wrażenie zrobił też na mnie (zaraz dostane kopa, że to nie rock tylko jakaś popelina) debiut Keane "Fears and Hopes". Wiem, pop i komercja, a jednak wielość pomysłów, niebanalne melodie, oryginalne aranżacje i indywidualny styl robią wrażenie. Przez chile wydawało mi się, że to może być początek czegoś wielkiego, takie nowe U2 XXI wieku. Niestety, na drugiej płycie wszystko się zesr..ło. Zamiast rozwijać swój styl z pierwszego albumu Keane chwycił za wiosła i zaczął gać jak sto tysięcy innych produktów brit-popu nie mających żadnego stylu, a jedynie naśladujących style innych. Szkoda.

No dobra, żeby nie kończyć pesymistycznym akcentem dorzucę jeszcze Kings Of Leon "Only by the Night", bo chyba nikt ich nie wymienił.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.