Jump to content
Chicago

Fascynacje jazzowe

Recommended Posts

Wątek poświęcony naszym fascynacjom jazzowym i naszym odkryciom - tym najnowszym i tym z przed lat - w formie płyt,

koncertów, filmów, najciekawszych wydarzeń. Chciałbym, żeby równolegle obok znakomitego wątku "Nowości Jazzowe",

istniał wątek poświęcony min. pozycjom starszym, które z różnych powodów umknęły naszej uwadze, a są godne i warte

odnotowania lub przypomnienia. Rynek jazzowy jest tak ogromny, że ogarnięcie nawet połowy smakowitych kąsków jest

praktycznie niemożliwe. Odkrywanie perełek jazzowych sprawia nam przecież ogromną satysfakcję i dzielenie się nimi

na forum muzycznym uważam jak najbardziej za wskazane i pożyteczne. Stworzy to niezłą bazę tytułów, które gdzieś

tam sobie istnieją, lecz nie ujrzały jeszcze światła dziennego forum. Opisujmy nasze fascynacje, wpisujmy tytuły,

krótkie lub długie recenzje płyt, wrażenia z koncertów, gigów i wszystkich najciekawszych naszym zdaniem wydarzeń

jazzowych. Bardzo proszę o nie wpisywanie najnowszych pozycji jazzowych ukazujących się na rynku,

ponieważ są one zarezerwowane dla "Nowości Jazzowych" i tam jest ich miejsce.

__________________________________________________________________________________________________

 

 

 

Pierwszym moim przykładem jest płyta nagrana w 1992 roku i wydana w 1993 przez Blue Note - "Universal Language" -

Joe Lovano. Jest to moja dwunasta pozycja tego artysty, którą zupełnie przypadkowo kupiłem parę dni temu w sklepie

z używanymi płytami. Od kilku dni nie mogę się uwolnić od muzyki zawartej na tej płycie. Już od dawna płyty Joe

Lovano przyzwyczaiły mnie do solidnego znaku jakości, lecz ta pozycja jest wyjątkowa. Już sam tytuł mnie zaciekawił

i przyznaję, że "uniwersalny język" oddaje dokładnie atmosferę, klimat i charakter tych nagrań. Dziesięć kompozycji,

z których dziewięć jest autorstwa lidera plus jeden standard - "This Is Always". Każda kompozycja przedstawiona jest

w innej formie i w innej konfiguracji. "Universal Language" to przekrój zainteresowań, poszukiwań i dokonań Lovano

w tle jego muzycznej oraz personalnej historii. Na płycie mamy wszystko - od mainstreamu, tego tradycyjnego w formie

ballady, hard i post bopu, poprzez etno aż do free. Słychać echa i inspiracje Coltrane'm -("Sculpture"), Monk'iem -

("Josie & Rosie") oraz Ornette Coleman'em - ("Hypnosis"). Pikanterii dodaje sopranowy głos Judi Silvano (w życiu

prywatnym żona Joe Lovano), który został użyty w tym projekcie jako instrument, a nie regularny wokal. Pozostali

muzycy to honorowa gwardia jazzu. W podstawowej sekcji rytmicznej znakomity Jack DeJohnette i Charlie Haden. Piszę

w podstawowej, bo na płycie słuchamy aż trzech basistów - jest w kompozycji 5 i 10 Scott Lee oraz uczestniczący

w całym projekcie Steve Swallow na elektrycznym basie, którego gra, frazowanie i improwizacja to bardziej dzwięk

gitary elektrycznej, a nie basu. Za fortepianem usiadł słynny Kenny Werner - znany nie tylko jako znakomity pianista

i improwizator, ale również jako edukator i autor słynnej książki " Effortless Mastery". Pozostał jeszcze trębacz

Tim Hagans, który dzięki swojemu brzmieniu i kreatywności wniósł do tego projektu dużo blasku oraz przestrzeni,

wypełniając lukę pomiędzy dzwiękami instrumentów Lovano i sopranowym głosem Judi Silvano. Sam lider gra na tej płycie

na saksofonie tenorowym, sopranowym i altowym. Możemy go także usłyszeć na altowym klarnecie, gongach, instrumentach

perkusyjnych oraz na drewnianym flecie. Znakomita płyta, znakomite klimaty w różnych stylach i pozycja, którą jak

najbardziej trzeba się zainteresować. Jak dla mnie rewelacja, która umknęła mojej uwadze i która zainspirowała mnie

do założenia tego wątku.

 

Pozdr, M.

 

511NKmYs8wL._SS500_.jpg

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

James Morrison, album Snappy Doo z 1990r.

Na poprawę humoru - recenzja w trzech słowach :)

Także dla ludzi nie słuchających na codzień jazzu, a może właśnie szczególnie dla nich, bo 'znawcy' pewnie będą kręcili nosem, że takie łatwe, mainstream i komercja i w ogóle :) I co z tego jak cały album aż kipi optymizmem :)

 

http://www.allmusic.com/album/snappy-doo-r144347

Jeden z utworów w całości:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dave Liebman - jeden z największych saksofonistów współczesnego jazzu, edukator, innowator i jak najbardzej filozof

jazzu. Jest on kojarzony jako jeden z najgłówniejszych i najważniejszych spadkobierców dorobku John'a Coltrane'a.

Zresztą sam niejednokrotnie w wielu wywiadach wspominał, że J.Coltrane miał największy wpływ zarówno na jego życie

muzyczne jak i duchowe oraz był jednym z powodów dla których zaczął grać muzykę w ogóle. Moje dwa następne odkrycia

to właśnie dwie nowe-stare płyty Dave'a Liebman'a. Pierwsza z roku 1996 wydana przez Double Time Records -

"Return of the Tenor - Standards" - ze znakomitą selekcją standardów zagraną w około mainstreamowej formie w tradycyjnym,

ale i zarazem nowoczesnym stylu z zaznaczonym charakterem wypowiedzi lidera, który po prostu wydobył z tych oklepanych

utworów nową jakość. Jego improwizacje na tej płycie idą w różnych kierunkach z free włącznie i razem z tradycyjną formą,

którą podąża reszta zespołu tworzy fascynujący kontrast i obraz przedstawiający oryginalne i znakomite połączenie

tradycji z modern jazzem. Płyta nagrana w składzie : Dave Liebman(saksofon tenorowy), Vic Juris(gitara), Tony Marino

(kontrabas), Jammey Haddad(perkusja), Phil Markowitz(piano).

Selekcja standardów - "All The Things You Are", "Bye Bye Blackbird", "Loverman", "Secret Love", "There Will Never Be

Another You", "Yesterdays", "No Greater Love", "Summertime", "All Of Me".

 

Nagranie - 5 styczeń 1996, Steve Davis Studio, Yonkers, NY / inż. Steve Davis

Mix - 7 styczeń 1996, Jamey D. Aebersold & Steve Davis

Mastering - 20 Bit, Jamey D. Aebersold

Wydanie - Double Time Records, 1996

 

Na następnej płycie, która u mnie się pojawiła razem z "Return of the Tenor", Dave Liebman sięgnął do korzeni

muzyki jazzowej i rockowej czyli do bluesa. Płyta z 2007 roku zatytułowana "Blues All Ways". Tym razem kwartet,

bez pianisty z repertuarem bluesowym zarówno w tradycyjnej klasycznej formie-("Elvis the Pelvis"), w modalnych

klimatach z odjazdami free-("Riz's Blues"), funkowych rytmach-("Compared to Who") i swingowych tematach Trane'a-

(Bessie's Blues). Piękny ukłon w stronę Mistrza JC w kompozycji "Down Time" i wcześniej wspomnianej "Rit's Blues"

Koniecznie muszę wspomnieć o mistycznym i ciemnym charakterze kompozycji szóstej - "64 Strings and a Reed",

która wprowadziła mnie w klimaty muzycznej abstrakcji, przestrzeni i ciszy - przepięknie płynąca muzyka,

znakomite impro oraz brzmienie gitary Vic'a Juris'a, świetne solo kontrabasu i cudowny głos sopranu lidera.

"Blues All Ways" w wykonaniu David Liebman Group jest płytą którą po prostu trzeba mieć i moim zdaniem jest to

następny materiał, który zaskakuje spontaniczną i piękną niebagatelną muzyką jazzową. Gorąca rekomendacja -

- zarówno pierwszej jak i drugiej płyty !!!

 

 

W nagraniu płyty udział wzięli :

 

David Liebman - tenor sax, soprano sax, wood flute

Vic Juris - guitar, electric guitar

Tony Marino - bass, electric bass, Stick bass

Marko Marchinko - drums, percussion

 

Nagranie - 5 kwiecień 2005, System II Studio, Brooklyn New York / inż. Jon Rosenberg

Mastering - inż. Katherine Miller

Wydanie - Omni Tone Records, 2007

 

51bz2f5HVZL._SL500_AA280_.jpg41UuTtxLLBL._SL500_AA300_.jpg

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mark N

 

Lovano pominę,bo mimo średnio ciągłego rozwoju ma i gorsze momenty.

 

Co do Liebmana - prócz starej płyty ECM z Abercrombiem i bodaj Walcottem nie wiedziałem kto zacz do 2003,kiedy to zagrał w Gdynia Bohema Jazz Club z Benitą (Erskine,Le,Benita),Kochanem i Coplandem.Nie wiedziałem dlaczego manager knajpy tak sie pocił przed występem Liebmana na dzwięk nazwiska.Króciutko po tym zrozumiałem.To była masakra,poziom adrenaliny bardzo wysoki,a że jeszcze wtedy podbijałem współczynniki wzrostu spożycia złocistego napoju....

 

Ba. Kilka lat temu odwiedził 3wieś ponownie.I jak podszedłem z nowymi płytami po autgografy nawet mnie poznał :-) Koncert był masakrą w ofc pozytywnym sensie. Ale ad rem:na składance Jazz Bar mam "Out of nowhere" sygnowane przez Liebmana,w tle chyba także Jurvis(uwaga jako solo-pitu,pitu),jak widać stały partner Liebmana.

 

Czy może pomógłbyś mi i podał tytuł całej płyty z tymkawałkiem? Dzięki.

 

Nb-szkoda że Bohema Jazz (Gdynia,Olsztyn)dawno już nic ciekawego nie zaprezentowała (a prócz Liebmana byli również faceci z 1szej ligi)a akustyka przednia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

na składance Jazz Bar mam "Out of nowhere" sygnowane przez Liebmana,w tle chyba także Jurvis(uwaga jako solo-pitu,pitu),jak widać stały partner Liebmana.

 

Czy może pomógłbyś mi i podał tytuł całej płyty z tymkawałkiem? Dzięki.

 

Standard ten widnieje na nagraniu z 1991 roku - "Classic Ballads", wydanej przez label "Candid".

Płyta nagrana w trio - Dave Liebman(soprano sax), Vic Juris(el & acoustic guitar), Steve Gilmore(bass).

Nie mam tej płyty i jej nie słyszałem. "Out of Nowhere" - muzykę napisał Johnny Green, a słowa

Edward Heyman. Kompozycja ta jest na 68 pozycji w rankingu standardów jazzowych - zaprezentowana

w kwietniu 1931 roku przez Bing'a Crosby'ego. Warto dodać, że Johnny Green i Edward Heyman byli

również autorami standardu "Body and Soul", który to zajmuje pierwszą pozycję w rankingu jazzowych

standardów. http://www.jazzstandards.com/compositions-0/outofnowhere

http://www.jazzstandards.com/compositions/index.htm

 

17-23-im-Image1-8405.jpg

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

"One Dark Night I Left My Silent House" - Marilyn Crispell / David Rothenberg

 

Marilyn Crispell - piano, soundboard, percussion

David Rothenberg - bass clarinet, clarinet

 

Nagranie & mix - 03 / 2008, Nevessa Production Studio, Woodstock, NY / inż. Chris Andersen

Mastering - MSM Studios, Monachium, Niemcy / inż. Christoph Stickel

Produkcja - Marilyn Crispell & David Rothenberg

Wydanie - ECM, 2010

 

Chociaż płytę posiadam już ponad rok w swojej kolekcji, to nigdy nie udało mi się do muzyki na niej zawartej dotrzeć

tak jak teraz. Słucham tych nagrań non stop od zeszłej niedzieli i nie mogę wyjść z podziwu dla sztuki improwizacji

w wykonaniu Marilyn Crispell i David'a Rothenberg'a. Jak dla mnie, jest to mistrzostwo świata !!! Słuchając tego

materiału mam wizje w postaci dzwięków, które jako małe i duże nutki opuszczają instrumenty, po czym się spotykają

i w uporządkowany albo chaotyczny sposób odchodzą w otchłań przestrzeni muzycznej - tak widzę sam dzwięk. Dodatkowo

mam wizje z obrazami w tle. Widzę nastrój ciemnej nocy, konwersację zwierząt, schizofreniczny lot ptaszka idioty np.

w kompozycji "Grosbeak", ale i również piękne kolory jesieni oraz ciszę, która jest obecna i przemawia do mnie min.

w "The Way of Pure Sound". Zresztą już sam początek w "Invocation" z fortepianowym klimatem ciemności i tajemniczości

rozbudza u mnie wyobraznię stonowanej i bardzo intymnej muzyki. Balansowanie dzwiękiem pomiędzy ciszą, w absolutnie

"kosmicznym" timingu i z wykreowaniem potężnej wielowymiarowej przestrzeni jest w tym projekcie na niespotykanym

poziomie, biorąc pod uwagę mnogość dzwięków i fakt, że płyta została nagrana tylko w duecie. Sama artykulacja i dialog

artystów w tym projekcie to następny powód do zachwytów nad tą wspaniałą improwizacją muzyczną, która w swojej wymowie

może być użyta jak najbardziej również i do filmu. Wszystko na tej płycie jest znakomite włączając w to okładkę. Nawet

tytuł płyty posiada według mnie rytm - One Dark Night / I Left / My Silent House - coś jakby kadencja, chociaż sam

nie wiem. Otwierając książeczkę dołączoną do płyty, możemy się przekonać jak idealnie projekt okładki i jej zawartość

pasuje i "współbrzmi" z muzyką tam zawartą. Dwie przedostatnie strony to pustka i przestrzeń ukazująca moim zdaniem

właśnie ciszę, która w tym projekcie razem z dzwiękiem instrumentów i wszechobecną przestrzenią kreuje ten muzyczny absolut.

Muzyka kontenplacji, ciszy i natchnienia - tak bym podsumował ten wyjątkowy moim zdaniem projekt. Bardzo się

cieszę z faktu odkrycia tej płyty na nowo, w jakże innej, prawie doskonałej dla mnie formie i jakości.

Dzieło skończone, prawdziwy Art !!! Bomba !!! Daję tej płycie najwyższą ocenę niezależnie w jakiej skali.

 

http://player.ecmrecords.com/crispell-rothenberg

 

cover.jpg

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga !!! To jest relacja na żywo !!! Właśnie słucham kompozycji "The Hawk And The Mouse". Proszę Państwa !!!

Odleciałem !!! Jestem w Kosmosie !!! Nie sądziłem, że muzyka tak może na mnie jeszcze zadziałać !!! Jest to ART

najwyższej próby. Przepraszam, ale muzyka z płyty "One Dark Night I Left My Slent House" działa na mnie w bardzo

emocjonalny sposób i odczułem potrzebę podzielenia się swoimi emocjami :) Już sam nie wiem.....może ja jestem

nienormalny ?


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koniec !!! Zagrały dzwięki "Ecocation" - optymistycznie i kolorowo - z dozą wesołości i uśmiechu :)

Piękna kolorowa i ciepła jesień, niczym "Indian Summer". Ta płyta sprawiła, że odkryłem nową jakość

w muzyce !!!

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po moich ostatnich zachwytach nad muzyką Davida Liebmana miałem okazję wysłuchać i obejrzeć jego koncert na żywo.

Właśnie wróciłem z chicagowskiego Green Mill, który gościł tego wieczoru Dave'a Liebman'a i jego Quartet.

Znakomita muzyka, znakomity sound, kosmiczny poziom techniczny oraz bardzo wrażliwy, emocjonalny i intelektualny przekaz muzyczny.

Ostatnio jestem zafascynowany jego muzyką, a ten koncert tylko potwierdził i jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu,

że jest to artysta wyjątkowy. Wystąpili w składzie jak na płycie "Blues All Ways" czyli - David Liebman

na saksofonie tenorowym, sopranowym i drewnianym flecie, Vic Juris na gitarze elektryczej i klasycznej, M.Marchinko

na perkusji i instrumentach perkusyjnych oraz Tony Marino na kontrabasie i gitarze basowej. Grają w tym składzie już

dwadzieścia lat. Dojrzałość muzyczną słychać nawet wtedy jak się tylko patrzy na tych artystów, dosłownie bez muzyki,

a pierwsze dzwięki wprawiły mnie w stan hipnozy. Zagrali tradycyjnie trzy sety z repertuarem w różnym stylu - od jazzu

mainstreamowego, poprzez fusion, rock, klimaty brazylijskie aż do free. Bardzo ciekawa, odjechana wersja standardu

"Night in Tunisia" oraz na zakończenie prześwietna wersja "India" Johna Coltrane'a. Zresztą wszystko co zagrali było

genialne - od początku do końca. Bez wątpienia najlepszy koncert ostatnich lat w każdej kategorii. Mam nadzieję, że

ukaże się płyta z tego koncertu, bo to był po prostu ogień i dym. Rewelacja i absolutny top !!! Oczywiście kupiłem

dwie płytki, które były dostępne w barze - pierwsza to Dave Liebman Group Live "Ornette +" z 2010 roku, a druga to

Vic Juris Trio - "Listen Here" również z 2010 wydana przez SteepleChase.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moją największą fascynacją ostatnich 10 lat jest nieodżałowany Fred Anderson.Mam jego wszystkie płyty,słyszałem go dwukrotnie na żywo ( w NYC i Poznaniu),poznałem go osobiście,a masze wspólne zdjęcie wisi na honorowym miejscu w moim pokoju odsłuchowym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga !!! To jest relacja na żywo !!! Właśnie słucham kompozycji "The Hawk And The Mouse". Proszę Państwa !!!

Odleciałem !!! Jestem w Kosmosie !!! Nie sądziłem, że muzyka tak może na mnie jeszcze zadziałać !!! Jest to ART

najwyższej próby. Przepraszam, ale muzyka z płyty "One Dark Night I Left My Slent House" działa na mnie w bardzo

emocjonalny sposób i odczułem potrzebę podzielenia się swoimi emocjami :) Już sam nie wiem.....może ja jestem

nienormalny ?

Z radością muszę stwierdzić: Tak jesteś :)

Ja też i mam podobne odloty na Johnie Coltrane. Też go odkryłem niedawno. Nie wstydzę sie tego. Odlatuję, chociaz Ascension stanowi dla mnie zaporę, jak do tej pory.

Edited by burza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z radością muszę stwierdzić: Tak jesteś :)

 

Dzięki :) Całe szczęście że istnieje jeszcze muzyka przy której odlatujemy w przestrzeń kosmiczną - niesamowite !!!

Wczoraj też miałem taki odlot, ale na żywo !!! Właśnie Dave Liebman jest dla mnie współczesnym JC - zdecydowanie !!

Postanowiłem zebrać całą dyskografię tego artysty, a Johna Coltrane'a już mam ponad sześćdziesiąt pozycji :)

W tym przypadku końca nie ma - ten człowiek był kosmitą. Wydawałoby się, że kazdy obecny saksofonista to tylko jego

klon - Coltrane powiedział już chyba wszystko.

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak kategorycznie chyba nie mozna stwierdzić. Bo co? Wywalić pozostałe płyty? Wszyscy inni to tylko papierowe tygrysy? Dla mnie tak nie jest bo sztuka nie ma kryteriów bezwzględnego ideału albo bezwzględnego gniotu. Muzykę odbieram emocjonalnie a to zawsze jest nieobiektywne. Dużo zależy od stanu mojej duszy. Z Coltrane'm to jest u mnie tak, że zatracam się zupełnie w jego świecie i odlatuję. Mam jeszcze parę takich odlotów przy słuchaniu innych dzieł. Sporo w tym jest King Crimson i Jarretta. Chociaż chyba tylko z Jarrettem wpadam po uszy. Każdy z nich kreuje swój świat dźwięków ale ja po wtopieniu się w niego podążam drogą wytyczoną przez meandry improwizacji. Oczywiście JC to tylko te późniejsze płyty jak Meditations, Interstellar Space czy Kulu Se Mama. Jarrett to wszystko grane jako free jazz w Trio jak Allways Let Me Go czy solo w Radiance. Żałuję, że nie doświadczam tej muzyki na żywo, czego Ci zazdroszę. Może kiedyś....Może Jarrett...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odwiedzałem Velvet / stary i nowy / kilkanaście razy rocznie , poznałem Freda z 10 lat temu i rozmawiałem z Nim wielokrotnie / mam od niego bootleg z Brotzmannem ,Parkerem i Drakiem /. Zainteresowałem się Pana wpisem ze względu na posiadanie pełnej dyskografii -gratuluję / sam ma pewnie ze 30 tytulów i daleko mi do końca /.Pozdrawiam krzysztof mozdzen

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie te odkrycia mnie najbardziej fascynują. Za każdym razem jak się trafi coś niezwykłego to odnoszę wrażenie

obcowania z absolutem. Myślałem, że już tak dużo znam i słyszałem, lecz co chwilę mi się trafia nowa przygoda

muzyczna i dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to chyba znam tylko jakiś mały ułamek w zakresie jazzu i w ogóle

muzyki. W sumie całe szczęście, że świat muzyczny można praktycznie całe życie odkrywać, bo to jest chyba w tym

całym zgiełku najistotniejsze - przynajmniej tak mi się wydaje. Bardzo się również cieszę, że mieszkając w Wietrznym

Mieście mam możliwośc obcowania z wartościową muzyką na żywo praktycznie codziennie. Były takie tygodnie, że chodziłem

na gigi i koncerty codziennie i nigdy nie miałem wrażenia przesytu. Atmosfera klubów jazzowych, żywy dzwięk i cała

pochodna przeżyć z tym związana jest nie do zastąpienia. Oczywiście uwielbiam płyty i audio, ale porównanie do realnego

świata jazzowego oraz prawdziwych dzwięków mija się z celem. Jak już niejednokrotnie się wypowiadałem, są to zupełnie

inne przeżycia i dwa różne światy. Odnosząc się do Coltrane'a, to jednak powiedział on chyba wszystko, a echa jego

dokonań słychać w całym muzycznym świecie jazzowym, tak samo zresztą jak Parkera i Davisa. Są to trzy najważniejsze

osobistości jazzu i chyba co do tego nie ma wątpliwości - przynajmniej tak to rozumiem i odbieram. Jedno jest pewne -

czeka mnie na pewno wiele odkryć - tych płytowych i w realu - z czego się jak najbardziej cieszę i mam nadzieję, że

jeszcze dużo mam do nadrobienia. Byle zdrowie było :))

 

"W jazzie, jak w żadnej innej muzyce, jest owo wzniosłe uczucie swingu, które dodaje ci skrzydeł, i masz wrażenie,

jakbyś podrywał się do lotu, wyzwalając się od siły ciążenia" - Adam Makowicz

 

"Muzyka nie tylko daje nam ukojenie i dostarcza rozrywki. Jest czymś więcej. Można poznać człowieka po muzyce jakiej

słucha" - Paulo Coelho - "Czarownica z Portobello"

 

[...]jazz jest niby ptak, który odlatuje i powraca, przylatuje i przyfruwa, przeskakując bariery, kpiąc z kontroli

celnych [...] coś poza narodowym obyczajem, poza niewzruszonymi tradycjami, językiem i folklorem: chmura pozbawiona

granic , szpieg powietrza i wody, forma archeotypu, coś z przeszłości, coś z głębi, z dołu, coś, co godzi Meksykanów

i Norwegów, i Rosjan, i Hiszpanów, coś, co z powrotem włącza ich w ciemny, wspólny, dawno zapomniany ogień [...] mówi

im, że może były i inne drogi, i że ta, którą poszli, nie jest ani jedyna, ani najlepsza, albo, że może były i inne

drogi, i choć ta którą poszli, jest najlepsza, istniały łatwiejsze, którymi nie poszli, lub też poszli tylko kawałek [...]. Julio Cortazar - "Gra w klasy"

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakob Dinensen / Kurt Rosenwinkel - "Everything Will Be All Right"

 

Jakob Dinensen - tenor saxophone

Kurt Rosenwinkel - guitar

Anders Christensen - bass

Kresten Osgood - drums

 

Nagranie - sierpień 2002, Sun Studio, Kopenhaga / inż. Bjarne Hansen

Mix & Mastering - wrzesień 2002 / Bjarne Hansen

Producent - Jacob Dinensen

Wydanie - Stunt Records, 2003

 

Album roku - "Danish Music Award" 2003. Duński saksofonista Jakob Dinensen z Kurtem Rosenwinklem w odsłonie

"Contemporary Jazz". W sekcji - basista Anders Christensen znany m.in z projektów Tomasza Stańki i Paul'a Motian'a,

oraz Kresten Osgood - jeden z najbardziej kreatywnych perkusistów duńskiej sceny współczesnego-nowoczesnego jazzu.

Dziewięć kompozycji na płycie, w tym pięć autorstwa Dinensena oraz po jednej W.Shorter'a -(Limbo), Bill'a Evans'a -

- (Time Remembered), John'a Coltrane'a - (26/2) i Django Reinhardt'a - (Nuages). Muzyka na płycie nie przypomina

skandynawskiego przestrzennego grania tylko odwołuje się bardziej do nowojorskiego soundu w formach hard-bopowych

i jak najbardziej w klimatach współczesnego-nowoczesnego jazzu. Muzyka z wykopem, potężną dawką energii i znakomicie

zrealizowana. Następne odkrycie jazzowe w postaci płyty, która na pewno będzie częstym gościem w moim odtwarzaczu.

 

51qIsNJNFML._SL500_AA300_.jpg41W2S4mvjHL._AA300_.jpg

 

 

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka miesięcy temu odkryłem dla siebie nagrania brazylijskiego saksofonisty Vitora Assisa Brasila. Nie myślcie sobie, że to wyłącznie bossa nova. Jego debiutancka płyta "Desenhos" z powodzeniem mogłaby stanowić jeden z flagowych tytułów Blue Note z połowy lat 60. Pobrzmiewają tu klimaty "Maiden Voyage", a niekiedy odzywa się nawet Coltrane. Oto dwie pierwsze ścieżki:

 

 

Jak dla mnie, prawdziwa sensacja!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Roy Hargrove Jakoś wcześniej niezauważony przeze mnie trębacz... a jest na czym ucho zawiesić.

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=pWVBWetAsZk

 

 

 

Kilka miesięcy temu odkryłem dla siebie nagrania brazylijskiego saksofonisty Vitora Assisa Brasila. Nie myślcie sobie, że to wyłącznie bossa nova

 

Nieezły jazzik.. a też nie znałem tej postaci. A jak dla mnie, to ze być wyłącznie bossanova ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

The Cecil McBee Band - "Unspoken"

 

James Zollar - trumpet

Randall Connors - alto saxophone

David Berkman - piano

Cecil McBee - bass

Matt Wilson - drums

 

Nagranie - 20 pazdziernik 1996, Sound On Sound Studio, NYC / inż. Michael MacDonald.

Mastering - Foothill Digital Studio / inż. Michael MacDonald

Wydanie - Palmetto Records, 1996

 

Mainstream, straightahead jazz - brzmienie lat sześćdziesiątych i jak najbardziej nawiązanie do tamtego okresu.

Znakomita energetyczna muza z wykopem, genialne improwizacje, artykulacja i innowacyjny koncept muzyczny, który

łączy ze sobą najlepsze elementy tradycji, swingu i nowoczesnego współczesnego jazzu. Następne odkrycie płytowe

z fascynującą jazzową muzyką. Świetna płyta !!!

 

41bmnDNypOL._SL500_AA300_.jpg51By7VNJ0lL._AA300_.jpg

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

The Cecil McBee Band - "Unspoken"

 

Cecil McBee zainteresował mnie już dawno, kiedy zapoznawałem się z płytą Zbigniewa Seiferta "Man of the Light".

Bardzo mi podpasowała jego płyta "Music from the Source" z 1977 roku (ENJA 3019).


There are only two kinds of music - good and bad.

- Duke Ellington -

Share this post


Link to post
Share on other sites

Thomson Kneeland - "Mazurka For A Modern Man"

 

Thomson Kneeland - acoustic bass

Take Toriyama - drums, percussion

Nute Radley - guitar

David Smith - trumpet

Loren Stillman - alto saxophone (1,4,6,9)

 

W kompozycji 5 - "Moja Tęsknota (For Deborah Zelazny)" gościnnie wystąpili:

 

Jerry Sabatini - trumpet

Evan Harian - accordion

Eric Bindman - violin, viola

Mike Connors - drums

 

Nagranie - 29 kwiecień i 6 maj 2007 / inż. Warren Amerman

Mix - Thomson Kneeland, Warren Amerman

Mastering - Warren Amerman

 

Wydanie - Weltschmerz Records, 2010

 

Nowojorska ekipa muzyków w bardzo różnorodnym tematycznie projekcie. Słychać klimaty i dżwięki muzyki kletzmerskiej w

"Ashlayah", słychać Indie w "Dithyramb" i polskie klimaty w "Moja Tęsknota". Bardzo oryginalny projekt, który oscyluje

pomiędzy modern jazzem i muzyką z okolic progresywnego rocka. Można się doszukać podobieństw do muzyki Rosenwinkel'a,

Joshua'y Redman'a jak i ostatniego projektu James Farm. Znakomity, smutny i melancholijny dzwięk trąbki w wykonaniu

David'a Smith'a i przestrzenny ton gitary Nate Radley'a w tytułowym "Mazurka For A Modern Man". Smaków do hinduskich

klimatów w "Dithyramb" dodaje brzmienie altowego saksofonu Toren'a Stillman'a, niczym Rudresh Mahanthappa w projekcie

"Apex". W polskiej piosence ludowej "Moja Tęsknota" dodatkowo usłyszymy akordeon, skrzypce i altówkę,

a całości przewodzi smutny głos trąbki, tym razem w wykonaniu Jerry'ego Sabatini - nie wiem dlaczego, ale "Moja Tęsknota" w tej

aranżacji bardziej przypomina mi i wyzwala w wyobrażni wioskę sycylijską niż polskie klimaty - takie mam skojarzenia :)

Koniecznie trzeba wspomnieć o kompozycji "Rhapsody", poświęconej perkusiście zespołu - Take Toriyama, który w kilka

tygodni po tym nagraniu odebrał sobie życie. Zresztą cała płyta jest jakby hołdem skierowanym w stronę Toriyamy i jego

twórczości, który był też wielkim przyjacielem Thomson'a Kneeland'a. "Rhapsody" jest przepiękną opowieścią wyrażającą

ból, smutek i tęsknotę za nieobecnym przyjacielem, który jeszcze nie tak dawno towarzyszył i współuczestniczył w tym

wyjątkowym projekcie. Znakomita muzyka, znakomita realizacja (bardzo up-front) i płyta jak najbardziej godna polecenia.

Rekomendacja !!!

 

516rZtlCDHL._SL500_AA300_.jpg

 

Pozdr, M.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo promowany these days, jak wcześniej Dennis Gonzalez i kilku innych (świetnych skądinąd muzyków). A ja niespecjalnie lubię p r o m o w a n y c h w danym czasie muzyków, zraziłem się bardzo po epizodzie z leszkiem od pomidora w paszczy na przykład.

 

Bardzo przepraszam wrażliwych Formumowiczów za off-top. Vijay jest świetny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.