Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Największy Polski Pianista Jazzowy w Ogóle


  • Nie możesz odpowiedzieć
136 odpowiedzi w tym temacie

#31 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 16:51

Tak tylko jak posluchasz free jazz, np Ornette Colemana  to niewiele w nim elementow jazzowych ktorych wymieniles.
A nikt nie smie powiedziec ze to nie jazz.
krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#32 Użytkownik nie jest zalogowany   Фома

  • Użytkownicy
  • 382 postów
  • Rejestracja: 25.01.2014

Napisano 06.12.2016 - 18:59

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 16:51 napisał

Tak tylko jak posluchasz free jazz, np Ornette Colemana  to niewiele w nim elementow jazzowych ktorych wymieniles.
A nikt nie smie powiedziec ze to nie jazz.

Może w płycie nie,  biorąc czas w jakim powstała (chociaż eksperymentowano wcześniej) ale pewne cechy w grze Ornetta owszem. Poza tym free stało się  tez językiem Jazzowym,  estetyka i pewien idiom jest obecny tu i tu czyż nie?  pomijam  jakieś konotacje ruchu praw obywatelskich" itp.

Improwizacje  Evelyn Glennie są jazzowe?
Oczywiście masz prawo uznać każda improwizację jako jazz. Ok. Ja to szanuje ale

Nie do końca bym się zgodził, improwizator jazzowy to dżazowy, Czyli kompozycja, albo jak kto woli organizacja dźwieków w czasie rzeczywistym, z elementami jazzu. Np te które wymienił Chicago , niekoniecznie dominujące  a obok nich dowolne inne wpływy np folk, Zreszta sam swing np. Zalezy od grającego. Inaczej robił to Monk inaczej Oscar P Nie można uogólniać

Nie można uogólniać że Bach był pierwszym jazzmanem, bo to nieprawda. Hindusi byli pierwszymi jazzmanami i może raga to nie fuga, ale system rytmiczny i impro w tej warstwie pikobelo. Elementy polirytmi też im znane jak i Karaibom.. Więc postuluje o dżezmeństwo w pierwszości dla hindmenów. ;

Oczywiście żartuje, bo termin jazz to tylko termin ale powstał później
Bach był znany jako improwizator, szkoda ze nie wiadomo jak to brzmiało, musiał być niezły odjazd. niestety można się tylko domyślać. Ale improwizacja była znana już starożytnym. Więc podejrzewam ze i Bach nie był pierwszym sprawcą
improwizacji. Ale
jego "własnej" w ujęciu osobistym jak najbardziej. Kto wie?

Muzyka nie ma granic, (tak jak podział na style którego nie lubisz )jest nieco chybiony w głębszym znaczeniu tzn język". Język jest ten sam dla wszystkich którzy nim operują czy to jazz czy oberek, czy cokolwiek.
pauzy, długość trwania nuty = czas, wysokiści dxwieków, odległosci dźwiekowe i wreszcie organizacja tego wszystkiego itd Wreszczie sposób organizacji tego wszystkiego może być zalążkiem własnego stylu
I tutaj tych terytorialnych granic, ściślej państwowych" też nie ma. Mm

Tym samym można powiedzieć, ze po co grać kujawiaka na jazzowo skoro mam ochotę na arabski  klimat derwiszów, kto mi zabroni ?
Muzyka jest wspólnym dobrem apolitycznym i często wzajemnie od siebie czerpiącym na wielu płaszczyznach, i często w wielu z tych płaszczyzn dochodzącym do zdumiewających podobieństw niezależnie od wpływów.

Użytkownik Фома edytował ten post 06.12.2016 - 19:08

Wróble pod okapem, Myszy w suficie - Niebiańska muzyka

#33 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 19:22

nie lubie komplikowac zycia ani komplikowac w muzyce, anie w sexie ani w zdrowiu,  jestes chory to umrzesz, nic nie wymyslisz, tak samo jest ze swingiem,  swing to po ang. bujac i to jest definicja swingu, musi bujac, hustac. a to ze ktos buja tak albo inaczej  to przeciez buja znaczy swinguje, tak samo nikt nie chodzi tak samo po ulicy, jak ktos pojdzie szybciej albo w innym stylu to juz nie powiesz ze idzie ? tylko wymyslisz inny termin ?

najlepszymi improwizatorami sa politycy, zrobimy cos, pokombinujemy, wymyslimy cos nowego, zobaczymy co wyjdzie a pozniej sie zobaczy co zrobilismy, moze cos wyjdzie
na tym polega dzez
nie wiem moze jazz wymyslili hindusi, murzyni czy  zydzi
wazne zeby grac live, czyli jednym slowem

bierzesz krotki temat dajesz kumplom, i kazdy gra w kolko forme, zamieniajac sie z solo z kolegami, ty grasz solo to reszta akompaniuje podkladajac harmonie, i tak w kolko, grasz na poczatku temat i na koncu, ewentualnie jakas code albo bridge
krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#34 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8306 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 20:58

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 19:22 napisał

bierzesz krotki temat dajesz kumplom, i kazdy gra w kolko forme, zamieniajac sie z solo z kolegami, ty grasz solo to reszta akompaniuje podkladajac harmonie, i tak w kolko, grasz na poczatku temat i na koncu, ewentualnie jakas code albo bridge

Ależ prosty ten jazz - ewentualnie coda albo część B. Taki tekst mógł spłodzić tylko polski wirtuoz.
Parker's Mood

#35 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 21:32

Zachlysnales sie amerykanskim kiczem. Kiedys moze jazz amerykanski byl najlepszy, ale te lata dawno minely wraz z pokoleniem Milesa Davisa. Pisujesz tu proste teksty o elementach muzyki jazzowej. Powinines pisac na forum dla uczniow ktorzy szukaja pomocy do zadania domowego. Tam bys sie przydal z twoja teoretyczna wiedza.
Chyba tak sie dzieje z ludzmi ktorzy opuszczaja polske i mysla ze sa kims lepszym a przewaznie tam za granica sa nikim, pracuja jako kelnerzy sa windziarzami w luksusowych hotelach a kumpli maja samych z afryki albo chin  i lecza swoje kompleksy.
Teksty typowe dla ignoranta, ktory twierdzi ze Mozdzerow sa tysiace.

To jest twoj amerykanski sen.

Użytkownik lukasiak.warszawka edytował ten post 06.12.2016 - 21:37

krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#36 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8306 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 22:05

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 21:32 napisał

Chyba tak sie dzieje z ludzmi ktorzy opuszczaja polske i mysla ze sa kims lepszym a przewaznie tam za granica sa nikim, pracuja jako kelnerzy sa windziarzami w luksusowych hotelach a kumpli maja samych z afryki albo chin i lecza swoje kompleksy.


Daj już chłopie złoty spokój i może zajmij się czymś innym, bo pisanie na forum nie za bardzo ci wychodzi. Typowe nasze myślenie i wymachiwanie kijem zza krzaka - nie mam  przyjemności w rozmowie z tobą. Styl taki jak u Magnepana i faktycznie z nim możesz mieć wiele fanu. Poza tym, już dawno nie widziałem tak prymitywnego tekstu - co złego jest w windziarzach, albo kelnerach? Czy to są ludzie gorszej kategorii niż ty? Wystawiłeś sobie niezłą laurkę. Pa amigo.
Parker's Mood

#37 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 06.12.2016 - 22:15

Nie mam nic przeciwko prostym ludziom. Mam cos przeciwko ludziom ktorzy czepiaja sie ludzi wartosciowych leczac tym swoje kompleksy. Idz sobie na hamburgera lub koncert Justina Biebera. Pokaz jaki jestes amerykanski.
krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#38 Użytkownik nie jest zalogowany   Фома

  • Użytkownicy
  • 382 postów
  • Rejestracja: 25.01.2014

Napisano 06.12.2016 - 22:21

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 19:22 napisał

swing to po ang. bujac i to jest definicja swingu, musi bujac, hustac. a to ze ktos buja tak albo inaczej to przeciez buja znaczy swinguje, tak samo nikt nie chodzi tak samo po ulicy, jak ktos pojdzie szybciej albo w innym stylu to juz nie powiesz ze idzie ? tylko wymyslisz inny termin ?

Nie rozumiem za bardzo o co Ci chodzi, sam sobie przeczysz twierdzisz że wystarczy sam element improwizacji by móc nazwać cokolwiek jazzem.

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 19:22 napisał

zobaczymy co wyjdzie a pozniej sie zobaczy co zrobilismy, moze cos wyjdzie
na tym polega dzez
Czyli muzycy w większości nieświadomie wszystko robią?  

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 06.12.2016 - 19:22 napisał

bierzesz krotki temat dajesz kumplom, i kazdy gra w kolko forme, zamieniajac sie z solo z kolegami, ty grasz solo to reszta akompaniuje podkladajac harmonie, i tak w kolko, grasz na poczatku temat i na koncu, ewentualnie jakas code albo bridge

Ty czerpiesz przyjemność z muzyki ?
Wróble pod okapem, Myszy w suficie - Niebiańska muzyka

#39 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8306 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 22:43

Z mojej strony temat z Możdżerem jest zamknięty - napisałem, że Możdżer nie jest żadnym wybitnym pianistą jazzowym, i 'Możdżerów' w Stanach jest naprawdę bardzo dużo - co w tym dziwnego? Możdżer jest świetny, i co z tego? Każdy jest świetny w tej lidze, ale nie każdy jest jazzmanem, ok? Dlaczego od razu trzeba z Możdżera robić boga? W światowej czołówce pianistów jazzowych ciężko byłoby odnależć Możdżera - o to mi mniej więcej chodzi. Na jego koncert zawsze chętnię się wybiorę, ale jak nie pójdę, też się nic nie stanie...???  Zupełnie niepotrzebne spięcia zaszły tutaj - przecież możemy gadać po ludzku.
Parker's Mood

#40 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 06.12.2016 - 23:15

Chicago , nie pisz że Możdżerów jest tysiące w USA - to skrzywione myślenie  samotnika który za kumpla ma jedynie kolekcje płyt
i dźwięk 2 subbów od których dostaje się trzęsawki.

#41 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8306 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 23:24

Niechętnie, ale znowu cię zaczaruję - wiesz, hasło staw!

Jak najbardziej Magnepan możesz poleżeć plackiem przed Leszkiem M i cmokać - rozumiem cię i jestem z tobą całym sercem, żabko. Twój Rak.
Parker's Mood

#42 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 06.12.2016 - 23:43

Lezenie plackiem przed LM jest zbyteczne ale jemu należy się duży szacun za osiągnięcia i próby wtargnięcia pod strzechę
gdzie króluje słoma i g.... na gumofilcach za przeproszeniem.

A z tekstami w stylu Jackowa jak mawiał słynny prozaik - do budy Chicago , jeszcze raz do budy.

#43 Użytkownik nie jest zalogowany   Chicago

  • Użytkownicy
  • 8306 postów
  • Rejestracja: 07.04.2008

Napisano 06.12.2016 - 23:51

Wyświetl postUżytkownik Magnepan dnia 06.12.2016 - 23:43 napisał

Lezenie plackiem przed LM jest zbyteczne ale jemu należy się duży szacun za osiągnięcia i próby wtargnięcia pod strzechę
gdzie króluje słoma i g.... na gumofilcach za przeproszeniem.

Jak sam widzisz po sobie, wtargnięcie Leszka pod twą strzechę nic kompletnie ci nie dało. Pozostał ci tylko staw, żabko.
Parker's Mood

#44 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 07.12.2016 - 00:01

Wyświetl postUżytkownik Chicago dnia 06.12.2016 - 23:51 napisał



Jak sam widzisz po sobie, wtargnięcie Leszka pod twą strzechę nic kompletnie ci nie dało. Pozostał ci tylko staw, żabko.

U mnie są pokoje Chicago od dzieciństwa w przeciwieństwie do strzechy pod którą się urodziłeś i wychowałeś jako młody chłopak.

#45 Użytkownik nie jest zalogowany   Фома

  • Użytkownicy
  • 382 postów
  • Rejestracja: 25.01.2014

Napisano 07.12.2016 - 00:07

No cóz tyle zamieszania wywołał Lechu M..
Co do stwierdzenia że takich Możdżerów w stanach jest dużo. Nie do końca bym się zgodził . W jakim sensie ?  Czym innym jest czy to jeszcze jazz lub czy już jazz, kompozycja czy wirtuozeria..
Bo Jutub jest pełen naśladowców,   znanych muzyków odgrywaczy cudzych patentów..  Możdżer z pewnością do takich nie należy ?

Użytkownik Фома edytował ten post 07.12.2016 - 00:11

Wróble pod okapem, Myszy w suficie - Niebiańska muzyka

#46 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 07.12.2016 - 00:07

Teraz udajesz wielkiego amerykanina z kompleksem polskiej wsi lat 70 oraz akcentem nowo - mowy słyszalnym na kilometr.

#47 Użytkownik nie jest zalogowany   Фома

  • Użytkownicy
  • 382 postów
  • Rejestracja: 25.01.2014

Napisano 07.12.2016 - 00:29

Ludzie opanujcie się.  wtargnięcie do "królestwa słomy". Co to jest ? co za absurdy

ja wymiekam
pa pa
Wróble pod okapem, Myszy w suficie - Niebiańska muzyka

#48 Użytkownik nie jest zalogowany   Grzegorz7

  • Użytkownicy
  • 7700 postów
  • Rejestracja: 17.10.2008

Napisano 07.12.2016 - 10:12

Chyba już czas uspokoić emocje.

Śledzę z ciekawością dyskusję. Przytyki osobiste są w niej zbędne a wręcz odstręczające.

Być może od Możdżera zagra lepiej co drugi Amerykanin ale Możdżer jest mój. W jego muzykowaniu usłyszę to co czego nie usłyszę w grze Amerykanina. To również element percepcji muzyki.

W oceanie standardów tonie tożsamość. Pozorna odmienność z czasem staje się jednolitą tonią zwłaszcza z dalszej perspektywy.
Możdżer to taka polska plaża. Wyrazista, nieco chłodna ale o klarownym czystym, pięknym pisku bez żwiru, jedynie omywana przez ów ocean…

#49 Użytkownik nie jest zalogowany   Bezlitosna Niusia

  • Użytkownicy
  • 3221 postów
  • Rejestracja: 30.12.2012

Napisano 07.12.2016 - 10:22

Ha! Grzegorz Siódmy Zdziwiony!
To Ty nie wiesz, że gdy się Chicago z Magnepanem zlezą - dym gwarantowany?:-)

A ja lubię i Jarretta i Możdżera.
A i, przy okazji - Dżiordża Łinstona.

Pomnę, jak Możdżer podczas koncertu w Ogrodach Luksemburskich butelkami szurał po strunach fortepianu, grając Chopina.
Znakomite to było!

Użytkownik Bezlitosna Niusia edytował ten post 07.12.2016 - 10:26


#50 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 07.12.2016 - 10:55

Wiem o co chodzi Chicago. LM nie jest typowym pianistą jazzowym. Czytałem, że Pan Chicago zbiera płyty Milesa. Teraz rozumiem. LM jest wygładzony, ładny, melodyjny, piękny wręcz. Trochę  zbulwersowała mnie opinia Krzysztofa Herdzina, że muzyka LM jest ładna i nadaje się muzykoterapii. Wyróżnia go przemyślana gra i nie ma tu miejsca na fajerwerki, dym i jazda po czerwonych klawiszach jak w typowym modern jazzie. No ale notabene dzięki temu, że tyle pracował to grał z najlepszymi amerykańskimi muzykami występując np z Gilmurem albo basistą  Milesa Davisa.
Mnie denerwuje tylko jak przerabia Komedę. Ogólnie nie lubie jak ludzie grają kogoś żeby zdobyć publikę.


Dla mnie top to będzie Komeda który stworzył kawał muzyki a to najtrudniejsze.

apropo Milesa Davisa, to  z niego był kawał .... Hancock robił sobie z niego bekę  bo Miles z tym swoim tłumikiem pod konieć życia grał jak nastolatek po 3 browarach, a Hancock i jego elektroniczne zabaweczki tez byly smieszne ale robil to z premedytacja

Masz Chicago swojego  

Użytkownik lukasiak.warszawka edytował ten post 07.12.2016 - 10:35

krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#51 Użytkownik nie jest zalogowany   Grzegorz7

  • Użytkownicy
  • 7700 postów
  • Rejestracja: 17.10.2008

Napisano 07.12.2016 - 11:27

Wyświetl postUżytkownik Bezlitosna Niusia dnia 07.12.2016 - 10:22 napisał

Ha! Grzegorz Siódmy Zdziwiony!
To Ty nie wiesz, że gdy się Chicago z Magnepanem zlezą - dym gwarantowany?:-)
...
Lubię Obu poczytać.

#52 Użytkownik nie jest zalogowany   Фома

  • Użytkownicy
  • 382 postów
  • Rejestracja: 25.01.2014

Napisano 07.12.2016 - 14:45

Nie wszystko mnie czesze muzycznie co LM zrobił, w zasadzie większość nie. Lubie tę jego bardziej eksperymentującą stronę. Ta jest i tak dość wstrzemięźliwa'.. Ale cenię go jako muzyka, i to co robi.

Cyt;
"Marzę o tym, by zagrać na fortepianie akord, którego jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem. A gdybym zagrał sekwencję takich akordów, to bym był najszczęśliwszym człowiekiem w tych czterech ścianach. Także piękna, wzruszająca melodia z pauzą to jest coś, co powoduje we mnie dreszcz... A więc z jednej strony mam taką potrzebę prostoty, żeby zagrać coś takiego, co byłoby bardzo przejrzyste, z drugiej, żeby zabrzmiało inaczej, żeby złamać ten bolesny, tonalny system, tę całą harmoniczną triadę i ten sztuczny w sumie podział oktawy na dwanaście półtonów. To jest tylko dwanaście dźwięków. Tylko.
Leszek Możdżer
Wróble pod okapem, Myszy w suficie - Niebiańska muzyka

#53 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 07.12.2016 - 19:47

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 07.12.2016 - 10:55 napisał

<br />Masz Chicago swojego  <br />

Mamy żenującą grę i nie grę Milesa Davisa a własciwie jego ' występ ' na plecach innych muzyków i Herbiego. To że Miles był łobuzem
delikatnie mówiąc to wszyscy wiemy i często upokarzał swoich muzyków nie chcąc im wypłacać ustalonej gaży po koncertach
w klubie i większych gigach. Sam Hancock często doświadczał zniewagi ze strony Davisa który wypłacał jemu  ostatniemu z muzyków a nawet upominając się o należną kasę od Milesa który jakby zapominał o wynagradzaniu tego swietnego pianisty.

Swego czasu Hancock został wyrzucony z grupy Milesa za przedłużenie miodowych wakacji w Brazylii z powodu zatrucia pokarmowego i to był koniec współpracy obojga.Zresztą Miles dowiedział się że wszyscy muzycy zespołu chcą go opuścić z uwagi na niezrównoważony charakter trębacza. Po powrocie do USA Herbie próbował coś zrobić samemu i muzykami których powołał jakiś czas temu do gry.
Do 1972 wydał kilka płyt dlA Warnera ( Mwandishi i Crossings ) ale dopiero w 1973 roku kiedy podpisał kontrakt z Columbią
znokautował Milesa w pierwszej rundzie ' Sextantem ' i poprawił w II rundzie płytą 'Headhunters '( też 1973) która okazała się
najlepiej sprzedającą się płytą w historii jazzu i funku.

Wróćmy jednak do genialnego i mało znanego w Polsce albumu Hancocka " Invensions & Dimensions " który ukazał się w 1963r
i wyznaczył nowe kierunki w jazzie i soulu.Herbie w swoim kwartecie zatrudnił dwóch bębniarzy -Wille'go Bobo i Osvaldo Martineza
na kongach , bongosach i innych instrumentach perkusyjnych. Jak na tamte czasy to był absolutny czad w hard bopie,wolnej
improwizacji i modalu. Posłuchajcie genialnego utworu Triangle:


Płyta dopiero po raz pierwszy na CD ukazała się w 2005 roku a do tego czasu była osiągalna tylko na vinylu którego
nakład został dawno wyczerpany. Chicago, jak nie masz to kupuj w ciemno i mów mi profesorze.

Użytkownik Magnepan edytował ten post 07.12.2016 - 19:53


#54 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 07.12.2016 - 21:52

PS.Cd ukazało się już w 1999 ale to nie był dobry remaster ( po za Japan )Dopiero w 2005 chłopcy przyłożyli
się należycie do 24 bitowego masteru i jest OK.

#55 Użytkownik nie jest zalogowany   Bezlitosna Niusia

  • Użytkownicy
  • 3221 postów
  • Rejestracja: 30.12.2012

Napisano 07.12.2016 - 23:56

Mam tę płytę. Jest lepiej, niż świetna.
Headhounters - najlepiej sprzedającą się płytą w historii jazzu?:)
Tom, kurna - nie wiedział...
I wątpię.

Użytkownik Bezlitosna Niusia edytował ten post 07.12.2016 - 23:57


#56 Użytkownik nie jest zalogowany   jarex

  • Użytkownicy
  • 3528 postów
  • Rejestracja: 26.01.2008

Napisano 08.12.2016 - 01:23

Jak Nahorny zagrał kiedyś będąc zagranicą "Jej portret" to się obcy szpece pytali:co to za nieznany utwór Chopina, a jak Korzyński pisał muzykę do filmu we Francji, to się go natomiast  pytali: gdzieś się tak chłopie nauczył pisać po amerykańsku, na co on odpowiadał, że w Moskwie ;-)
"Skąpski idzie na ambasadora, wysiada, rozumiesz? A jak on poleci, to poleci Korszul, poleci też Broński i zgadnij kto po nich poleci? Po nich polecę ja! To znaczy ja bym poleciał, gdyby nie Kazik i to dozorostwo."

#57 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 08.12.2016 - 09:11

Ja slyszal ze najlepsza plyta w historii jazzu byl Kind of Blue. Ale co ja tam wiem o jazzie. Nawet nie wiem jakie elementy sie na niego skladaja. 30 lat w muzyce i dowiaduje sie ze nic nie wiem. W ameryce to sa inni ludzie. Tam co drugi kelner, listonosz czy sprzataczka graja na fortepianie lepiej niz kazdy polski pianista. To jest ameryka. Tam wszystko jest mozliwe. Tam nawet prezydenci graja jazz na saxofonie. A u nas ? Jakis Chopin, czy Szymanowski. Tam jest 2 milionwy takich Chopinow.
krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#58 Użytkownik nie jest zalogowany   Magnepan

  • Użytkownicy
  • 6861 postów
  • Rejestracja: 15.06.2006

Napisano 08.12.2016 - 16:09

Wyświetl postUżytkownik lukasiak.warszawka dnia 08.12.2016 - 09:11 napisał

<br />Ja slyszal ze najlepsza plyta w historii jazzu byl Kind of Blue.<br />
Dobrze słyszałeś że Kind of Blue jest jazzową płytą wszechczasów i najlepiej sprzedającą się..... chociaż niektóre
doniesienia mówią że to HeadHunters jest w czołówce . Co by nie mówić obydwie płyty doskonałe i ogromnie wartościowe
pod każdym względem - muzycznym , biznesowym oraz wyznaczyły nowe kierunki we wszystkich odmianach nurtów po za klasyką.

#59 Użytkownik nie jest zalogowany   lukasiak.warszawka

  • Zbanowani
  • 195 postów
  • Rejestracja: 21.09.2012

Napisano 08.12.2016 - 16:57

Kind of Blue byla plyta przelomowa. Czytalem w autobiografi Milesa ze weszli do studia totalnie bez pomyslu. Cos tam Miles naszkicowal kilka tematow i dal  melodie i funty kumplom cos tam poprobowali i jakos poszlo. Nikt nie przypuszczal, ze to bedzie hit.

Pozniej cos sie z Milesem stalo, moze alkohol i narkotyki mozg mu  wyjadly i cofnal sie w rozwoju. Zreszta on wolal pozniej laski podrywac niz czwiczyc i nawet dzwiek mu siadl.

Coltrane za to naiwanial dziennie po 8 godzin non stop w przerwach na nalogi.

Chyba podobna rzecz sie stala z Chicago odkad wyjachl z Polski. Szkoda czlowieka :)

perkusista mysli

1, 2,3,4,  

Miles Davis :   Jeszcze jeden set i bede mogl wziasc dzialke, zeby tylko grali krotkie solo

to z ksiazki

Użytkownik lukasiak.warszawka edytował ten post 08.12.2016 - 16:58

krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

#60 Użytkownik nie jest zalogowany   teskoł

  • Użytkownicy
  • 191 postów
  • Rejestracja: 21.12.2011

Napisano 08.12.2016 - 19:06

Ja np. daję radę bez słuchania M. Daviesa. Za to Możdżera, owszem, lubię, bo ta muzyczka jest taka ładna, jak nie dżez.
Ale Daviesowi pies srał w trąbę. Jeśli to prawda, że walił orkiestrantów na kasę, ciećwierz jeden.
"Stereofonia – elektroakustyczna metoda odbierania, zapisywania, transmitowania i odtwarzania dźwięku, tak aby u słuchającego wywołać wrażenie przestrzennego rozmieszczenia jego źródeł."





Użytkownicy przeglądający to forum: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Audiostereo Magazyn

 
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj