Jump to content
IGNORED

żegnaj Hi-Fi, witaj muzyko


graaf

Recommended Posts

Witam wszystkich,

znalazłem bardzo ciekawe wpisy na Audio Asylum:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Autor tego wpisu przedstawiał się jako muzyk:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

To bardzo wiele mówiące twierdzenie: "All that artificial treble and bass of the common designs is fine unless you compare it to a real instrument" czy "The Rehdeko however gives at least a somehow realistic production of the strings and the wooden body of the guitar. The same goes for a snare (wooden and metal), mandolin, violin and sax. All those instruments just sound - beautifully - faked on the AN [Audio Note, uw. graaf]"

A jednocześnie: "My wife says she feels like listening under water if the R125 play" Dwa ostatnie cytaty są z wcześniejszego wpisu:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Czy ktoś na forum ma podobne doświadczenia?

Dla Autora tych cytowanych wpisów były one chyba ostatnimi na AA. Uważam, że to znaczące.

pozdr.

graaf

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

graaf -> przez ostatnie 2 tygodnie odsluchiwalem sporo wzmakow (w przedziale tak do 15kzl), zrodel itp. Cale zestawy grajace lepiej lub gorzej. Mialem tez okazje posluchac duzo drozszych zestawow (Spectral'e, CAT JL2 sie zaplatal, ARC itp.).

 

W ostatni poniedzialek wybralem sie do FN na koncert K.Kennera (ktorego na marginesie uwazam za jednego ze zdecydowanie najciekawszych laureatow konkursow Shopinowskich w ostatnich 30 latach). Akustyka sali koncertowej FN jest jaka jest. Fortepian (piekny Steinway) nie brzmial moze jak maszyna do pisania ale czegos brakowalo. Mimo to, wrazenie jakie mialem po zamknieciu oczu i oddaniu sie muzyce da sie strescic jednym zdaniem:

Zaden system, ktory slyszalem nie zblizyl sie nawet do brzmienia fortepianu na zywo.

 

Nawet w przypadku systemow za b.duze pieniadze sa to lata swietlne. Zaden SS czy lampiak, kolumny dynamiczne itp. nie sa w stanie oddac wybrzmienia instrumentu, alikwoty gasna albo za szybko albo za wolno...dramat. Do tego dochodza realizatorzy - siedzialem w V rzedzie na srodku i nie slyszalem 'genialnej' przestrzeni jaka zafundowali mi np. chlopcy z DG na 'Obrazkach z Wystatwy' w interpretacji I.Pogorelicha.

 

Co ciekawe - nigdy, po zadnym koncercie, uczucie niedosytu muzyki (wlasnie muzyki) z dowolnego systemu nie bylo tak silne...

 

To moje 3 grosze.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

->julek

 

Moim zdaniem nie ma tu nic do rzeczy elegancja. Jeśli w dzisiejszych czasach ktoś nie zna angielskiego przynajmniej biernie, to sam sobie winien. Jest kaleką i tyle. Równie dobrze mógłbyś zarzucić graafowi, że ograniczył krąg potencjalnych dyskutantów do umiejących, czytać, pisać, posługiwać się komputerem i mających dostęp do internetu. Czy to też jest nieeleganckie, Twoim zdaniem?

 

Co do meritum.

Temat jest pokrewny temu, w którym rozważano, czy istnieje coś takiego jak 'muzyka na żywo', do której - jako do wzorca - można porównać to, co słyszymy w systemie hi-fi. Ja przychylam się do opinii, że dzisiaj coś takiego, taka muzyka, to jest coś zupełnie niszowego. 90% (??) muzyki w stanie naturalnym i pierwotnym istnieje tylko jako zapis na krążku (dowolnego koloru). Przedtem (przed krążkiem) istniała być może tylko w głowie twórców i realizatorów. Czasem jest zespół czy orkiestra grająca w 'realu', ale tylko po to, aby spektakl zarejestrować, zmiksować, uprzestrzennić, skompresować i Bóg wie co jeszcze, a potem nagrać i wytłoczyć. A już szkoda nawet wspominać w tym kontekście o takim hard-core jak muzyka elektroniczna, tworzona za pomocą komputera. Jej w ogóle nie ma ;) Czyli wzorca nie ma dla większości współcześnie wydawanej i słuchanej muzyki. Jeśli tak, to jedynym kryterium dobroci systemu jest jak bardzo dźwięk słyszany w miejscu odsłuchu zbliża się do tego, co jest na płycie. Im wierniej tym lepiej. Oczywiście takie podejście nie uwzględnia czegoś takiego, jak przyjemność ze słuchania. Nie od dziś wiadomo, że po osiągnięciu pewnego poziomu jakości zaczyna się takie 'strojenie' systemu, żeby właścicielowi było przyjemnie słuchać, nawet jeśli odbywa się to kosztem wierności. Klasyczny przykład – lampy, "docieplające" przekaz. I to, moim zdaniem, jest jedyne słuszne kryterium. Całkowicie subiektywne. Przyjemność ze słuchania!

Do równania trzeba by dorzucić jeszcze pozamuzyczne czynniki: szpan, snobizm, walory wizualne sprzętu i co tam jeszcze...

Ta nisza, o której pisałem to ci, którzy słuchają muzyki wykonywanej na żywo na klasycznych instrumentach, unplugged. Ci rzeczywiście mają wzorzec, nieszczęśni! Nieszczęśni, gdyż oczywistym jest dla mnie, że żaden system hi-fi czy nawet hi-end nie zbliży się do oryginału. Stąd tylko frustracja...

Link to comment
Share on other sites

pytanie tylko czy lepiej sluchac najlepszych wirtuozow i doskonalych instrumentow ale z CD czy isc posluchac przecientego grajka z tanim instrumentem w dodatku w pomieszcniu z mizerna akustyka ;) Dodatko dostepnosc muzyki CD jest duzo wieszka.

 

Dla mnie muzyka na zywo i odtwarzana to dwa rozne swiaty, ktorych nawet nie porownuje. Praktycznie dowolny instrument czy glos na zywo odroznimy od zagranego przez Hi-hi - niezaleznie od jego jakosci. Naturalnosc systemow audio (oraz nagran) jest bardzo slaba ale jesli akurat nie masz "pod reka" zywego Freddiego Mercurego to musisz go sobie z plytki posluchac ;)

Inna sprawa, ze czasem nienaturalne brzmienie moze sie bardziej podobac np. gdy gram na fletni pana to mam w 100% naturalne,surowe brzmienie tego pieknego instrumentu ale mimo wszytko bardziej podoba mi sie brzmienie fletni zamfira puszczonej z CD gdzie realizator dodal chorus, reverb, dealy a calosc nastepnie skompresowal. Nijak ma sie to do naturalnego brzmienia fletni ale podoba mi sie bardziej. Jak trafnie inzynier zauwazyl jedyna muzyka, ktora brzmi naturalnie z CD to elektronika ;) i taka jest rzeczywistosc. Systemy audio (nagrania) sa nienaturalne ale to wcale nie znaczy, ze nie sa dobre sa poprostu inne.

Link to comment
Share on other sites

inzynier -> przy calym moim zadowoleniu z systemow, ktore sluchalem i wszelkich dywagacjach na temat wyzszosci muzyki na zywo czy tez przyjemnosci ze sluchania na dobrym zestawie hi-fi lub hi-end jedna kwestia pozostaje bezsporna i rozwiazuje problem zasadnosci posiadania w miare dobrego systemu - Swiatoslawa Richtera i wielu wielu innych na zywo juz nie posluchamy...:-(

Link to comment
Share on other sites

>> Jak dla mnie to troche nieeleganckie.

>Jest kaleką i tyle.

 

faktycznie bylo to troszke nieelegancie ze strony graafa, ze strony julka nieelegancje bylo wytykanie nieelegancji graafowi, inzynier nieelegancko i brutalnie stwirdzil fakty a ja wytykajac Wasza nieelegancje to juz zupelnie tracilem oboa i siano wyszlo mi z papci ;)

Link to comment
Share on other sites

A co do znajomosci jezykow - nieznajomosc angielskiego jest uciazliwa na dluzsza mete jednak nie obniza chyba wartosci osoby nie znajacej tegoz jezyka? Chyba, ze ktos uwaza, ze jednak tak. W dobrym tonie byloby znac tez lacine greke i francuski...tylko nie da sie umiec wszystkiego.

Link to comment
Share on other sites

Nieznajomość angielskiego oczywiście, że nie obniża wartości osoby. Często obniża wartość pracownika, zgadzam się. Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z eleganckim zachowaniem się.

Julek, nie bądź taki wrażliwiec! Kompleksy, czy co? Jeśli tak, to do roboty! Poza tym to jest cytat części tylko wypowiedzi jakiegoś myśliciela i erudyty sprzed kilkudziesięciu już lat, nazwiska nie pamiętam. Brzmiało to mniej więcej tak: człowiek znający tylko język ojczysty jest kaleką. Człowiek znający jeden język obcy jest w połowie kaleką. Dopiero człowieka znającego przynajmniej dwa jezyki obce można uznac za sprawnego.

W dzisiejszych czasach pierwszm z tych obcych języków jest bez wątpienia angielski, czy się to podoba czy nie. A kaleka to sprawny inaczej (wtedy jeszcze nie było pp). W takzwanym międzyczasie (sam to pamiętam) było tak: kaleka -> inwalida -> niepełnosprawny -> sprawny inaczej. Ciągle mówimy o tym samym. Nie lubię pp, a kobiety przepuszczam w drzwiach i już!

 

Zgadzam się z przdmówcą, że dobrze byłoby mieć podbudowę z łaciny i greki...

 

 

Tematu muzyki archiwalnej nie poruszałem, bo sprawa jest tak oczywista, ze aż banalna i szkoda bić piankę...

Link to comment
Share on other sites

A wiesz inzynier że moja polonistka to sie na mnie obraziła bo bo z niemca i z ruskiego to miałem zawsze najwysze no ty a z polskiego 3-4. załuje bardzo że rosyjski sobie kiedys odpusciłem a angielskiego sie ucze i jakbym sie postarał to to co napisał graaf też bym rozszyfrował

Link to comment
Share on other sites

Julku,

Panowie,

 

przeciez nie ma o czym dyskutowac bo problem jest blahy. Problem mozna rozwiazac elegancko i szybko w sposob zwyczajowy: po wplacie roznicy miedzy cena lokalna a $10 na moje numeryczne konto w Bankus Audiofilus Neuroticus przesle przetlumaczony profesjonalnie tekst.

Link to comment
Share on other sites

Dobry temat. Wiele razy myslalem sobie po co mi to piorunskie Audio. Jest energo-zerne, czaso-zerne, dinaros-zerne i co daje w zamian. Muzyke? E tam. Mam dni kiedy slucham tego samego utworu 10 razy. Co to ma wspolnego z muzyka?

Malo, duzo wiecej z dzwiekiem. Jest fizycznie nie mozliwe by papierowa membrana drgala jak struna czy blacha. Imposible.

Jednak cos jest w Hi-Fi co przyciaga jak swiatlo cme.

Link to comment
Share on other sites

julek, daj spokój. Żadna tam pyskówka :)

 

Ja bawię się w hi-fi, gdyż:

lubię słyszeć głośno i wyraźnie, bez zniekształceń i zakłóceń, nawet gdy słucham gadki w radio

lubię słuchać muzyki i wolę, gdy brzmi przyzwoicie

jestem "techniczny" i bawi mnie eksperymentowanie z elektroniką, a czasem grzebanie w niej

trochę dla szpanu; przyjdą znajomi, zachwycą się, a mnie jest przyjemnie.

 

No i nie przeszkadza mi, że fortepian np. z głosników nie brzmi zupełnie tak samo, jak na żywo. Wolałbym. aby było lepiej, ale co tam...

Link to comment
Share on other sites

Słyszałem Rehdeko i byłem porażony tym jak potrafiły zagrać. Porównując do stojących obok AP Caldera miały problemy ze stereofonią ale reszta przekazu była dojmujący. Inną rzeczą jest to że mimo wysokiej efektywności od razu wychodziła klasa sprzętu których drobne "nieścisłości" w przekazie instrumentów były maskowane na wolniejszych kolumnach. Tak czy tak nie stać mnie na ani jedno ani na drugie i zadowalam się czymś daleko tańszym a u teutonów i tak nie mam zamiaru kupować.

BTW warte posłuchania a jeżeli ktoś kocha muzykę to tym bardziej. Bo po co nam te wszystkie kolumny, wzmacniacze i źródła?

Link to comment
Share on other sites

mozna gdzies w polsce posluchac rehdeko?

Ale gosc chyba cos slyszy, bo przy dobrze zaaplikowanych szerokopasmowcach (tzn. w OB:)) nawet drogie ProAci wydaja sie sztuczne jak cycki Pameli Anderson, chociaz na wiekoszosci audiofilow robia wrazenie:)

Link to comment
Share on other sites

Stara dyskusja. W mojej skromnej opinii muzyka na zywo a ze sprzetu fifi to zupelnie 2 inne swiaty. Tak jakby porownywac film o Afryce z Afryka na zywo. Szczerze mowiac koncert choc oddaje wiele milych rzeczy, takich jak np. naturalna barwe instrumentow czy muzykalnosc to jednoczesnie w 99% nie posiada zadnej sceny dzwiekowej, nie ma zadnego konturowego basu, posiada rozjazgotowana i nieuporzadkowana trojwymiarowosc itd. wady mozna mnozyc.

 

Nagranie w studio tworzy swoje wlasne widzenie muzyki bo dodaje wiele elementow niemozliwych do uzyskania w czasie sluchania koncertu na zywo. Nagranie to obraz muzyki a nie ona sama. Van Gogh malowal wylacznie z natury, nigdy nie z pamieci. Musial widziec to co maluje. Jak sie ma relacja jego obrazow do rzczywistosci?

 

No i trzeci apekt - malo tego, ze nagranie jest swiatem samym w sobie to jeszcze tzw. audiofile gonia za kolejna metamorfoza nagrania - niech jeszcze cos od siebie doda SPRZET! Stad wielka popularnosc wcale nie neutralnych i naturalnie brzmiacych systemow ale takich, ktore z cinquecento zrobia porshe.

 

pzdrw

 

soso

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich,

 

Re: Qb1 18 Cze 2005, 21:16

ale bywają muzycy audiofile, którzy twierdzą, ze jest sprzęt, który może zbliżyć się do żywej muzyki - tak jak ten człowiek, którego wpis z audio asylum cytuję istotnie bardziej niż inne

 

Re: Julek 18 Cze 2005, 21:18

nie było moją intencją niczego zawężać, po prostu wpisy na audio asylum są po angielsku, a temat ciekawy więc mimo to pomyślałem, że można by podjąć dyskusję na naszym forum, a nie mam czasu, żeby wklejać tu jakieś swoje tłumaczenia. Nie chciałem nikogo urazić. Angielski to niestety lingua franca branży audio. Najszersze dyskusje toczą się na forach angojęzycznych.

 

Re: Inżynier 18 Cze 2005, 22:45

Oczywiście, że istnieje muzyka na żywo, być może jest to niszowe, ale przecież istnieje. Bez odniesienia do muzyki na żywo nie można w ogóle zdefiniować HiFi.

IMHO mylisz się. To raczej muzyka jako zapis nie istnieje - muzyka to przecież - fizycznie - periodyczne zmiany ciśnienia powietrza. Zapis to tylko pewien potencjał zaistnienia muzyki, tak jak nuty, pewna możliwość. Niezdeterminowana w 100%.

Dlatego IMHO mylny jest pogląd, że "jedynym kryterium dobroci systemu jest jak bardzo dźwięk słyszany w miejscu odsłuchu zbliża się do tego, co jest na płycie" - na płycie nie ma muzyki. Wierniej czemu? Oczywiście żywej muzyce - brzmiącej w konkretnej przestrzeni - czy to z instrumentów akustycznych czy elektroakustycznych.

"Przyjemność ze słuchania!" odmienna niż przyjemność ze słuchania żywej muzyki to oczywiście domena "audio" i "audiofilizmu", ale to nie jest HiFi - w tym sensie, paradoksalnie, ideał HiFi ma więcej wspólnego z typem melomana niż typem tak pojmowanego "audiofila" (gdzie w grę wchodzą też "pozamuzyczne czynniki: szpan, snobizm, walory wizualne sprzętu i co tam jeszcze...").

 

Re: Liamk 18 Cze 2005, 23:22

"naturalnosc systemow audio (oraz nagran)" jest różna - akurat cytowany rolf z AA twierdzi jako muzyk, że nietypowe Rehdeko biją w tym na głowę mainstreamowe ProAc-i i bardziej egzotyczne Audio Note

piszesz: "inna sprawa, ze czasem nienaturalne brzmienie moze sie bardziej podobac" - owszem, ale nie o to chodzi w HiFi; piszesz: "systemy audio (nagrania) sa nienaturalne ale to wcale nie znaczy, ze nie sa dobre sa poprostu inne" - tzn. że te "systemy (nagrania)" nie są HiFi - ale nie znaczy, że inne systemy czy nagrania nie mogą być HiFi.

 

Re: Koteczek 19 Cze 2005, 21:37

"jest fizycznie nie mozliwe by papierowa membrana drgala jak struna czy blacha" - nie do końca się zgodzę, zgodnie z fizyką właśnie jest to możliwe. Stąd wzięła się telefonia oraz całe to HiFi i audio. Oczywiście jest to możliwe w rzeczywistości tylko w przybliżeniu - ale powinno być możliwe takie przybliżenie, które stworzy iluzję, wprowadzi w błąd nasz także niedoskonały narząd słuchu. Niedostatki naturalności brzmienia sprzętu audio tylko w części biorą się z faktu, że tu drga papierowa czy inna membrana a tam struna czy słup powietrza.

 

Re: Soso 20 Cze 2005, 06:09

a może brak sceny dzwiekowej, konturowego basu, trojwymiarowosci i inne "wady" muzyki na żywo to w rzeczywistości świadectwo nienaturalności muzyki ze sprzętu, do której jesteśmy przyzwyczajeni, bo dziś częściej słuchamy sprzętu niż muzyki na żywo, nie mówiąc o samodzielnym muzykowaniu. Może to nie jest HiFi tylko zabawa jak generowanie wirtualnej rzeczywistości z komputera. Może to całe audio to matrix ;) który nas wciągnął żeby wyssać z nas kasę i uzależnia od siebie sprawiając, że zapomnieliśmy co to jest radość obcowania z muzyką na żywo, stąd wydaje nam się ona wadliwa ;)

A ideał HiFi sformułowany w latach 30-tych ub.w. to był ideał wierności żywej muzyce, wtedy nie było komputerowej - tylko żywa, ideał umożliwienia radości z obcowania z muzyką w sytuacji, gdy nie mamy możliwości słuchać na żywo czy samodzielnie muzykować.

 

HiFi to ideał obiektywny, nie ma definicyjnie nic wspólnego z subiektywną przyjemnością słuchania jakichś wyabstrahowanych brzmień czy dźwięków.

Problem w tym, że inżynierowie i przemysł audio utożsamiają go z możliwie WIERNYM PRZETWARZANIEM SYGNAŁÓW TECHNICZNYCH - a tak naprawdę chodzi w nim o możliwie NATURALNE ODTWORZENIE WYDARZEŃ MUZYCZNYCH - wierność muzycznej rzeczywistości.

 

BTW ciekawie byłoby zrobić kwerendę wśród muzyków obecnych na forum na czym słuchają.

Czytałem kiedyś, że Lutosławski był audiofilem - ciekawe na czym słuchał - czy ktoś wie?

pozdr.

graaf

Link to comment
Share on other sites

>>piszesz: "inna sprawa, ze czasem nienaturalne brzmienie moze sie bardziej podobac"

> - owszem, ale nie o to chodzi w HiFi;

 

wlasnie o to chodzi ;) zwlaszcza w studio podczas realizacji. Posluchaj kiedys sobie surowe brzmienie z mikrofonu ;) dopiero zmontowana i dopieszczona plyta (filtrowana, kompresowana itp.) brzmi dobrze.

 

>tzn. że te "systemy (nagrania)" nie są HiFi

 

sa hi-fi

 

>ale nie znaczy, że inne systemy czy nagrania nie mogą być HiFi.

 

hi-fi nigdy nie bedzie naturalne w sotsunku do instrumentow prawdziwych - barzdo fajnie napisal o tym sosow, innym przykladem moze byc np. fotografia. Dobrze zrobione a nastepnie dopiszczone zdjecie na Photoshopie jest piekne, czesto wyglada lepiej niz ten krajobraz jest w rzeczywiostosci.

 

Jako przyklad polecam galerie tego pana:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

jego zdjecia to arcydziela, sa przepiekne ale NIE SA NATURALNE.

Nie mozna mylic pojecia naturalne i "dobre, atrakcyjne" bo to 2 rozne zeczy. Graff jesli masz inne zdanie na ten temat to idz do sklepu i kup sobie flet prosty za 30 pln i zagraj to bedziesz miec naturalne brzminie ktorego nie znajdziesz na zadnej plycie CD - gwarantuje.

 

>BTW ciekawie byłoby zrobić kwerendę wśród muzyków obecnych na forum na czym słuchają.

 

ja na tym co w "o mnie" a moj brat (muzyk zawodowiec-gitrzysta) slucha z czegokolwiek ;)

Znajomi muzycy czesto maja swoje domowe male studia a w nich monitorki studyjne bliskiego pola. wiekszosc ma tez tradycyjny sprzet hi-fi ale raczej nie jset on audiofilski bo muzykow w tym kraju nie stac na audiofilskie kocki ;)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.