Jump to content
IGNORED

Fascynacje jazzowe


Chicago
 Share

Recommended Posts

18 godzin temu, mahavishnuu napisał:

Kolega Chicago ostatnio mocno lansuje Dave'a Liebmana. No i dobrze, bo to zacny muzyk. Tym razem kilka słów o mojej ulubionej płycie tego saksofonisty. Ciekaw jestem, jaki album tego artysty jest Waszym faworytem?

Co byś polecił? Znam tylko Lookout Farm. Drum Ode wydaje się niezłym kandydatem do przesłuchania.

Edited by Adi777
Link to comment
Share on other sites

Znając Twoje upodobania, od razu przychodzą mi do głowy dwa albumy. „Sweet Hands” (1975) – okrasą płyty jest świetny opener „Dr. Faustus”. „Drum Ode” (1975) – moim zdaniem lepszy od „Sweet Hands”. Ciekawa kolaboracja zespołu Liebmana z Abercrombiem, z którą chętnie wówczas grywał.

Na zachętę „Dr Faustus:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Link to comment
Share on other sites

Chciałbym delikatnie podpowiedzieć, że Liebman jest bardzo bardzo aktywnym muzykiem i jego superowość, to nie tylko starsze, oczywiście też super  historie wydawnicze, ale także i cała plejada fantastycznych, współczesnych projektów zagranych po 2000 roku - chociażby 'Compassion' - sesja z 2007 z Joe Lovano z kolejną ciekawą i oryginalną opowieścią o Johnie Coltrane, wydaną przez Resonance Records w 2017. Płytka 'Chi' z 2019 z Adamem Rudolphem i Hamidem Drake - bardzo fajna i zmysłowa rzecz z potężną i dominującą dawką instrumentów perkusyjnych, czyli blisko 'Drum Ode', ale kameralnie, trochę elektronicznie i najbliżej 'The Unknowable' z 2018. Nie pogardziłbym też big-bandowym 'The Avatar Sessions - The Music Of Tim Hagans' z sesji Tima Hagansa i The Norrbotten Big Band z 2009 roku. Natomiast 'Blues All Ways', to było mniej więcej muzycznie moje pierwsze spotkanie na żywo z Liebmanem i jego kwartetem w Green Mill - jedna z imprez, których się nie zapomina, zresztą większość rzeczy 'live' z Green Mill się nie zapomina, ale ten koncert to był dynamit - piękny i czytelny jazzowy idiom zmiksowany z rockową energią z ekipą właśnie z 'Blues All Ways': Tony Marino, Marco Marchinko i niestety nieobecny już wśród nas Vic Yuris. Co jeszcze? Oj, dużo tego jest - Contact: 'Five on One' z Pirquet Records z Johnem Abercrombie, Marc Coplandem, Drew Gress'em i Billy Hartem - solidna dawka jazzu contemporary zachaczającego o bluesowe formy, nastrojowe ballady, swing i odejścia free. I koniecznie trzeba poznać jak komuś blisko do Ornette Colemana, płytkę 'Turnaround' nakładem fantastycznej Jazzwerkstat Record z tym samym najlepszym kwartetem z 'All Blues Ways'. Generalnie bardzo lubię odcinek twórczy Liebmana, w którym popełnia tribute - jest dużo fajnych płyt, które DL poświęcił Milesowi, JC, Chet Beker'owi, Jobim'owi... ale lubię też 'Surreality' z 2012 z Enja Records: Dave Liebman, Lewis Porter, Marc Ribot, Brad Jones, Chad Taylor.

Ze starych nagrań z Liebmanem, to może rejs z mniej znaną produkcją SteepleChase i płytką NHOPa 'Dancing on the Table' z sesji z 1979 - fajny i melodyczny, nowoczesny mainstream zagrany w lekkiej i komunikatywnej formule jazz-fusion,  Na pokładzie świetny bluesowy Scofield, Billy Hart, lider nagrania NHOP grający w punkt z prędkością światła i Liebman zasuwający na tenorze, sopranie i flecie altowym - fajna i przyjemnie lekka rzecz,  oczywiście z odpowiednią 'wagą', aczkolwiek nie 'miażdżąca' i nieobowiązkowa, chociaż nie powiem, momenty są.

Nastroje monkowskie z kolei, określił Dave Liebman w pięknie brzmiącym akustycznym trio z Eddie Gomezem i Adamem Nussmaumem - Monk's Mood / Dave Liebman Trio - Double-Time Records, 1999. Na koncercik Live Under The Sky 'Tribute To John Coltrane' z Shorterem, Gomezem, Jackiem DeJohnette, Richie Beirachem i Liebmanem też warto zwrócić uwagę, zresztą tak samo namawiam na dwa wolumeny 'Live At The Lighthouse' Elvina Jonesa wydane przez Blue Note - koncerty z 9 września 1972 roku. Myślę, że to wszystko jest do wysłuchania w sieci, więc zawsze można sobie wyrobić jakąś opinię przed ewentualnym zakupem płytki czy też pliku...

No i historia z formacją Quest - to ważny ślad w twórczości Liebmana i warto to eksplorować, tym bardziej, że to w sumie tylko 'kilka' płyt.

 

No i szkoda, że nie ma nic z Chickiem, a to ponoć przełom u Liebmana...???

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Marku, przeczytałem z rozdziawioną gębą i słowem już bym się nie odezwał. Niestety zmuszasz mnie do wypowiedzi Twoim ostatnim zdaniem. 

Skoro twierdzisz, z sarkazmem, że spotkanie takich kalibrów muzycznych jak Corea i Liebman nie miało większego znaczenia to ten fakt coś nam powinien też powiedzieć o tym wydarzeniu. 

Czy panowie się nie polubili ?

Coś nie zagrało ,że się nie zgrało ?  

Pisałeś, że jest mało materiału z trasy....

Historia muzyki jest pasjonująca ale jeżeli miałyby to być puste fakty ( tak jak i w innych historiach ) to po cholerę zaprzątać sobie tym głowę ? 

Żyjemy w czasach nadmiaru informacji i wpadamy w pułapki wiedzy bezużytecznej. Jeżeli coś nie prowadzi nas do lepszego zrozumienia sprawy ( tu jazzowego, muzycznego kontekstu ) to lepiej to zakopać, zapomnieć.

Ja nie wiem czy trasa Liebmana i Corea ma jakiś ciekawy zapis, utwór, album. Jeszcze do tego nie doszedłem ale jeśli nie to tak jakby jej nie było i ciekawe w tym wszystkim mogłoby być tylko dlaczego ? Dlaczego klapa ? Dwa grzyby w barszcz ? Co się tak naprawdę tam wydarzyło?

Nie rugaj nas więc za to, że staramy się myśleć ale pokaż alternatywę. 

Link to comment
Share on other sites

Muszę mieć czasami ofiarę - składam ją jazzusowi. Tym razem wypadło na Ciebie drogi Lechu 😀

Ale dobrze drążysz - nie zawsze i niekoniecznie wszyscy mogą grać ze wszystkimi i tu nie chodzi o warsztat, ale właśnie o charaktery, sposób myślenia o muzyce i autorytet, ego... tam gdzie spotyka się dwóch fantastycznych i fantastycznie myślących muzyków, nie zawsze musi być dobrze, ale nie podejrzewam Liebmana o coś takiego, bo on jest akurat najbardziej globalnym muzykiem na świecie.

Pozdrawiam, i nie przejmuj się 😉

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Lech W napisał:

Skoro twierdzisz, z sarkazmem, że spotkanie takich kalibrów muzycznych jak Corea i Liebman nie miało większego znaczenia to ten fakt coś nam powinien też powiedzieć o tym wydarzeniu. 

Nie twierdzę tak jak napisałeś drogi Lechu - twierdzę jedynie, że nie był to przełom w karierze Liebmana. Na pewno w 'myśleniu' Liebmana jest gdzieś zaszufladkowany Corea - to nawet słychać w jego kilku wczesnych rzeczach, ale nie sądzę, że ta współpraca wpłynęła na cokolwiek zarówno u Liebmana jak i u Corei. Zwróć uwagę, że już nigdy po tej trasie nie współpracowali ze sobą, co też daje dużo do myślenia...??? Nie wiem, zgaduję, jednak wydaje mi się, że te koncerty z Coreą w 1977 roku, to był po prostu biznes - Liebman był wtedy już mocno docenianym i znanym muzykiem i prowadził własne zespoły... ale oczywiście mogę się mylić i nie mam parcia na rację.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Chicago napisał:

Chciałbym delikatnie podpowiedzieć, że Liebman jest bardzo bardzo aktywnym muzykiem i jego superowość, to nie tylko starsze, oczywiście też super  historie wydawnicze, ale także i cała plejada fantastycznych, współczesnych projektów zagranych po 2000 roku 

Na pewno tak jest, tylko, że ja akurat mam pewne utrudnienie, a mianowicie - nie słucham tylko jazzu/fusion, jazz-rocka. Celowo słucham praktycznie tej muzyki z lat tylko i wyłącznie 60 i 70, a albumy z lat późniejszych mogę policzyć na palcach, i to chyba nawet u jednej ręki. 

Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Adi777 napisał:

Celowo słucham praktycznie tej muzyki z lat tylko i wyłącznie 60 i 70, a albumy z lat późniejszych mogę policzyć na palcach, i to chyba nawet u jednej ręki. 

Myślę, że sporo dobrej muzy Ci ucieka jeżeli zamykasz się tylko w latach 60  i 70-tych. Nie chodzi tylko o Liebmana ale ogólnie. Dużo wartościowej muzy powstało w tych latach ale to nie znaczy, że współcześnie nic ciekawego się nie nagrywa.

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, tied napisał:

Myślę, że sporo dobrej muzy Ci ucieka jeżeli zamykasz się tylko w latach 60  i 70-tych.

Nie do końca dobrze to napisałem. Lata 60 i 70 - chodziło mi o jazz i okolice, a tak ogólnie, to sporo nowości słucham.

No nie, w sumie nowości jazzowych też słucham.

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Adi777 napisał:

Nie do końca dobrze to napisałem. Lata 60 i 70 - chodziło mi o jazz i okolice, a tak ogólnie, to sporo nowości słucham.

No nie, w sumie nowości jazzowych też słucham.

Klasykę gatunku wypada znać ale szukanie perełek wśród nowości to też fajny   „sport” 😉

Link to comment
Share on other sites

W sumie jest w tej praktyce point - poznasz mistrzów gatunku i najważniejsze ich płyty z epoki od razu, chociaż z drugiej strony, po jakimś czasie, te mniej ważne płyty stają się ważniejsze od tych ważnych, a po tych ważniejszych od ważniejszych, zupełnie nieznane płyty stają się najważniejsze, więc wychodzi na to, że na wysłuchanie wszystkich najważniejszych płyt w ogóle, bez podziału na gatunki i style, to trzeba żyć z 200 lat, z czego przynajmniej ze 100 słuchać muzyki 😀

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

50 minut temu, Chicago napisał:

więc wychodzi na to, że na wysłuchanie wszystkich najważniejszych płyt w ogóle, bez podziału na gatunki i style, to trzeba żyć z 200 lat, z czego przynajmniej ze 100 słuchać muzyki 😀

Heh, no bo w sumie tak jest 😁 Życia nie starczy na to wszystko, a bądź tu jeszcze na bieżąco z nowościami.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, tied napisał:

U mnie klasyfikacja polega na słuchaniu dobrej muzy bez względu na lata powstania i gatunek. Chociaż większość to i tak jazz. 🎶

Ja się ostatnio otworzyłem na sporo innej muzyki niż dotychczas, i bardzo się z tego cieszę. Przesłuchałem sporo post-punków - naprawdę wartościowa muzyka, rzeczy około Dead Can Dance'owe, elektronika, IDM, nawet Techno, Progressive House, ba, w zeszłym tygodniu pierwszy raz w życiu przesłuchałem album hip-hopowy i już wiem, że tutejszy temat - "HIP HOP czy Discopolo ? Co lepsze ?" - nie ma najmniejszego sensu, a wcześniej wcale nie byłem taki pewny. 

Link to comment
Share on other sites

Wy - pewnie większość piszących tutaj, macie nade mną przewagę tego typu, że zaczęliście wcześniej poznawać jazz.

Ja słucham jazzu od stosunkowo niedawna, wcześniej był praktycznie tylko rock, plus trochę muzyki filmowej.

Z drugiej strony, ja ma tę przewagę że w przeciwieństwie do wielu z Was jestem jeszcze wciąż młody 😁 Także mam jeszcze trochę czasu na okołojazzowe zaległości.

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Adi777 napisał:

Z drugiej strony, ja ma tę przewagę że w przeciwieństwie do wielu z Was jestem jeszcze wciąż młody 😁 Także mam jeszcze trochę czasu na okołojazzowe zaległości.

To w jakim jesteś przedziale wiekowym - młodzież, dorośli, osoby starsze 👍👌

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Adi777 napisał:

Z drugiej strony, ja ma tę przewagę że w przeciwieństwie do wielu z Was jestem jeszcze wciąż młody 😁 Także mam jeszcze trochę czasu na okołojazzowe zaległości.

Nie jestem nastolatkiem ale też nie emerytem mimo to naszła mnie refleksja, że i tak życie jest za krótkie do poznania wartościowej muzyki. Żałuję, że nie słuchałem jazzu od kołyski😂 …. dlatego skupiam się na muzie, która mi się podoba, fascynuje  i wywołuje pozytywne emocje. Na resztę brak czasu niestety.

Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Adi777 napisał:

Z drugiej strony, ja ma tę przewagę że w przeciwieństwie do wielu z Was jestem jeszcze wciąż młody 😁 Także mam jeszcze trochę czasu na okołojazzowe zaległości.

Zależy od kiedy słuchasz muzyki i jak często.
Ja bez muzyki nie funkcjonuję ani jednego dnia. Słucham w pracy, po pracy, wieczorem. Słucham zawsze i wszędzie od 6 roku życia. Poznałem całą masę różnych płyt. Jazzu zacząłem słuchać pod koniec lat 70-tych, ale rzadko, bo wtedy u mnie królował rock (hard i progresywny). Jednak później to się zmieniło i od jakichś 20 lat jazzu słucham bardzo dużo, oprócz rzecz jasna mojego ukochanego rocka progresywnego i okolic (nowego i starego).
Ale tak jak napisał Chicago - nie da się poznać wszystkiego, ba...nawet połowy nie poznamy, nawet jeśli byśmy słuchali non-stop przez 200 lat. 😉

Link to comment
Share on other sites

Żeby do końca nie offtopować, ostatnio słuchany przeze mnie album. Co prawda nie jazz, a jazz-rock:

image.png.c1e6849e70f6c0d88a5e92ddffbc4eec.png

 

3 minuty temu, soundchaser napisał:

Zależy od kiedy słuchasz muzyki i jak często.

Na poważnie od około 10 lat, czyli skromniutko. Może nawet trochę krócej. Jak często? Codziennie.

Link to comment
Share on other sites

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Mnie dziś wciągnął ten album.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.