Jump to content
IGNORED

Polski tenis po Radwańskiej


Recommended Posts

Teraz Iga w korzystnej dyspozycji dnia może wygrać z każdą.

Z żadną z tych dwóch w tamtej formie moim zdaniem nie miałaby szans, nawet w rzymskiej formie

 

Czy Iga poradziłabyby sobie z Azarenką lub Szarapową w ich najlepszych latach? Wątpię...

  • Like 1

Less is more

Everything Should Be Made as Simple as Possible, But Not Simpler ...

Link to post
Share on other sites

Właśnie przeczytałem, że sama Iga przyznała, że była zmęczona tego dnia. Podobno nawet źle spała, więc najważniejsze, że trzeba znaleźć przyczyny tego zmęczenia i je na przyszłość wyeliminować. Ja stawiam na zbyt dużą intensywność (w sensie ich ilości) meczy w tegorocznym RG.

Po drugie - to wyróżnia Championów od najlepszych, że właśnie nie mają praktycznie takich dni, a jeżeli się zdarzają, to częściej w innych turniejach niż Wielkiego Szlema. Wystarczy spojrzeć na dokonania Wielkiej Trójki.

Wolałbym więc zamienić sukces w Rzymie, na ten w Paryżu, bo może już nie być okazji, żeby ćwierćfinał kobiet miała taką obsadę. A nie chciałbym potem słuchać komentarzy odwrotnych, że przegrała, bo miała zawodniczki z czołówki.

Poza tym porównywanie Igi do innych zawodniczek nie ma sensu. To, że u jednej sprawdza się równoczesna gra w singla i w debla na turniejach Wielkiego Szlema wcale nie oznacza, że tak też będzie u Igi. Trzeba to po prostu obczaić.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Meloman napisał:

o drugie - to wyróżnia Championów od najlepszych, że właśnie nie mają praktycznie takich dni, a jeżeli się zdarzają, to częściej w innych turniejach niż Wielkiego Szlema. Wystarczy spojrzeć na dokonania Wielkiej Trójki.

Faceci mają pod tym względem lepiej. Poza tym...

Był taki jeden, co zgrzmocił całą wielką trójkę w jednym turnieju

A tu zawodnik spoza pierwszych 3 setek upokorzył jednego wielkiego

 

Edited by Less

Less is more

Everything Should Be Made as Simple as Possible, But Not Simpler ...

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Meloman napisał:

Ja stawiam na zbyt dużą intensywność (w sensie ich ilości) meczy w tegorocznym RG.

 

16 minut temu, Meloman napisał:

To, że u jednej sprawdza się równoczesna gra w singla i w debla na turniejach Wielkiego Szlema wcale nie oznacza, że tak też będzie u Igi.

W zeszłym roku rozegrała w RG więcej spotkań, a gdyby nie głupia przegrana w praktycznie wygranym meczu półfinałowym w debla (to był jej słabszy dzień rok temu, głównie ona psuła w decydujących momentach) ustrzeliłaby prawdopodobnie dublet. Jakoś w tamtym roku ta intensywność nie przeszkodziła,  a może nawet pomogła bo gra w debla czyściła jej głowę w wolne dni przed kolejnymi rundami singla oraz trzymała w rytmie rywalizacji. W tym roku się nie powiodło aż tak dobrze bo miała słabszy dzień i bardzo dobrze dysponowaną rywalkę. W tym roku zwycięstwo w deblu jest wielce prawdopodobne i spodziewam się, że zarówno w półfinale i mam nadzieję w finale po wczorajszej słabości nie będzie śladu.

Edited by audiofan01
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Czy zgadzacie się, że poziom tenisa kobiecego obniżył się w ostatnich latach i konkurencja na szczycie jest wyraźnie mniejsza niż kilka lat temu?
Ja się zgadzam. Wśrod zawodniczek z topu zbyt często jest tak, że one przegrywają a rywalki tylko nie przeszkadzają.

Ale poziom wynika z rywalizacji. Tak jak napisałem 18-letnia Graff miał już kilka meczów z Navratilovą, większość przegranych.
Serena w pierwszej dekadzie wieku miała równorzędne rywalki - w dugiej nie ale już była ukrztałtowana. Jakby na początku nie przegrywała z Hingis czy Henin to nie dostałaby sygnałów, że siła to nie wszystko - bo mimo wszystko musiała dodać do swojej siły również inne elementy.

Iga zupełnie inaczej by się rozwijała gdyby w danym sezonie grała kilka kilkanaście meczów z Capriati, Williams, Hingis czy Davenport. Teraz to na ogół te zawodniczki z top20 odpadają wcześniej albo Iga odpada.

Akurat porównywanie z Szarapową czy Azarenką trochę nie ma sensu. To jak z Radwańską. Trudno porównywać 2 lata do 10 lat. Szarapova też grała różnie - z 5 szlemów bodaj 3 wygrała z rywalkami wyraźnie z niższej półki(Halep z 2014 też tak trzeba traktować).
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Tylko moim zdaniem na tym właśnie polega większa konkurencja i nawet w pierwszej dwusetce powiedzenie, kiedyś nie do pomyślenia, że każda może wygrać/przegrać z każdą jest uzasadnione i o ile to dotyczy młodych wschodzących gwiazd typu Coco czy Iga to ok ale przychodzi taka Zidansek, o której nikt nie słyszał i walczy o finał GS. Do tego ze względu na ogromną kasę i zupełnie inne możliwości dbania o formę fizyczną, leczenie kontuzji itp.  obecnie w tenisie ( covid to na chwilę zatrzymał ) zawodnicy wydłużają kariery, jak się zajrzy w rankingi ile jest w pierwszych setkach 30+ i porówna z tym co było 20 lat temu to jest spora różnica.

Tęsknimy za gwiazdami i odpowiednikiem TOP3-4 jak u facetów ale tego długo nie będzie bo żeby równolegle w tym samym okresie pojawiły się takie mocne i twarde zawodniczki wśród kobiet to mało prawdopodobne, bo już prawie się tak zapowiada, a tu wychodzi Naomi i mówi, że walczyła z depresją, Barty wcześniej zresztą też, a Nadal, Fed i Nole jak skały i opoki średnio przez kilkanaście lat.

Edited by audiofan01
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, audiofan01 napisał:

Ciekawy wywiad:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

No właśnie, cytat: "Takie pojedynki, jak z Mertens i Hsieh, gdy dziewczyny spędziły na korcie trzy godziny i 11 minut, to trochę „wypadek przy pracy". To się zdarza raz na 20 lat. Takiej jakości meczu z obu stron nie widziałem chyba jeszcze nigdy. Wszystkie cztery dziewczyny zagrały na 100 procent. Ale oczywiście wolę deble po półtorej godzinki, jak ten w ćwierćfinale."

Oczywiście, że debel rozwija i być może sam w sobie nie szkodzi Idze, ale BYĆ MOZĘ jednak ten mecz, o którym mowa wyżej, a raczej jego trudy pojawiły się właśnie z meczu z Greczynkę, kiedy doszedł do tego jeszcze mega wysiłek z meczu z Ukrainką. 

@Less

To oczywiste, że Wielka Trójka ma porażki na koncie. Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Poza tym co chciałeś tymi linkami udowodnić?

4 godziny temu, Less napisał:

Czy Iga poradziłabyby sobie z Azarenką lub Szarapową w ich najlepszych latach? Wątpię...

Karol Stopa obśmiewa takie dywagacje i ma absolutną rację. Nie da się porównywać różnych epok. To nie ma kompletnie sensu.

Edited by Meloman
Link to post
Share on other sites
Tylko moim zdaniem na tym właśnie polega większa konkurencja i nawet w pierwszej dwusetce powiedzenie, kiedyś nie do pomyślenia, że każda może wygrać/przegrać z każdą jest uzasadnione i o ile to dotyczy młodych wschodzących gwiazd typu Coco czy Iga to ok ale przychodzi taka Zidansek, o której nikt nie słyszał i walczy o finał GS. Do tego ze względu na ogromną kasę i zupełnie inne możliwości dbania o formę fizyczną, leczenie kontuzji itp.  obecnie w tenisie ( covid to na chwilę zatrzymał ) zawodnicy wydłużają kariery, jak się zajrzy w rankingi ile jest w pierwszych setkach 30+ i porówna z tym co było 20 lat temu to jest spora różnica.
Tęsknimy za gwiazdami i odpowiednikiem TOP3-4 jak u facetów ale tego długo nie będzie bo żeby równolegle w tym samym okresie pojawiły się takie mocne i twarde zawodniczki wśród kobiet to mało prawdopodobne, bo już prawie się tak zapowiada, a tu wychodzi Naomi i mówi, że walczyła z depresją, Barty wcześniej zresztą też, a Nadal, Fed i Nole jak skały i opoki średnio przez kilkanaście lat.
Tak do 2015 Serena była dominatorką a po niej drugą Królową Pszczół była Szarapowa. Pozostały skład czołówki - nie licząc Barty, Osaki i młodzieży był mniej więcej taki jak teraz. Dopóki nie pojawiła się Osaka panowało bezhołowie. Osaka jest chimeryczna i ma różne pomysły - więc też jest raczej Pszczołą Samotnicą. Ale jak jej się chce - to reszta liczy na farta. A ponieważ Osace się nie chce to można hasać na trawach i mączkach.

Np. w latach 90-tych bylo inaczej. Nagle pojawiła się Seles. - i koleżanki przycichły, włącznie ze Steffi. Ale jak Seles z wiadomych względów wzięła wolne to nie mieliśmy piżama party dla 15 koleżanek tylko do głosu wróciła Steffi i czasem dawała fuchy na zastępstwo Sanchez Vicario.


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, dzarro napisał:

Tak do 2015 Serena była dominatorką a po niej drugą Królową Pszczół była Szarapowa. Pozostały skład czołówki - nie licząc Barty, Osaki i młodzieży był mniej więcej taki jak teraz. Dopóki nie pojawiła się Osaka panowało bezhołowie. Osaka jest chimeryczna i ma różne pomysły - więc też jest raczej Pszczołą Samotnicą. Ale jak jej się chce - to reszta liczy na farta. A ponieważ Osace się nie chce to można hasać na trawach i mączkach.

Np. w latach 90-tych bylo inaczej. Nagle pojawiła się Seles. - i koleżanki przycichły, włącznie ze Steffi. Ale jak Seles z wiadomych względów wzięła wolne to nie mieliśmy piżama party dla 15 koleżanek tylko do głosu wróciła Steffi i czasem dawała fuchy na zastępstwo Sanchez Vicario.

 

No więc jak to jest, jak rządzi w tenisie jedna królowa ( Seles, Graff, Serena itp) albo dwie jak Navratilova z Evert, a reszta to mięso armatnie to jest wyższy poziom  niż teraz kiedy możesz wymienić 20-30 zawodniczek, które za chwilę mogą wygrać GS?

Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Zbig napisał:

A Hubi nadal tkwi w niemocy...

Niby racja 18-letni z dziką kartą z czwartej setki rankingu, który jednak kilka wartościoeych skalpów ma na koncie m.in Cilica. Nie oglądałem meczu tylko opis czytałem, Hubi w ważnych momentach zawodził, miał piłki setowe.

Jeszcze kilka takich wpadek, a zaczną go obserwować bukmacherzy😉

Edited by audiofan01
Link to post
Share on other sites
37 minut temu, audiofan01 napisał:

Krejcikova jak na razie ma prosty sposób na Sakkari-gra lekko, powoli plasowaną piłką.

Pomysł dobry, ale w drugim secie kondycyjnie już siadła.

Patrząc Krejcikova jest dla mnie pełniejszą tenisistką, ale pewnie przegra przez "zmęczenie materiału".

Trochę mi jej gra przypomina, to co kiedyś prezentowała Agnieszka Radwańska. W meczu z Gauff nawet lepiej to było widoczne. Inteligentna zawodniczka.

Link to post
Share on other sites

No i Barbora z flegmą godną porucznika Columbo wykazała że awans muskularnej Marii do półfinału RG był mocno na wyrost 😎

Link to post
Share on other sites

Podoba mi się ten jej niewzruszony spokój. A ta pomeczowa wypowiedź jeszcze bardziej:

Cytat

I always dreamed of playing a match like this, even since I was a junior. Even if I had lost, it would still be an honour. I think it is important to fight, in tennis and in life, and we were both playing at the very top of our games.

 

Barbora powinna była zresztą wygrać parę piłek wcześniej. Ten anulowany przez głównego aut ponoć był 19-milimetrowy. Dobrze, że nie zmieniło to wyniku spotkania, bo niesmak byłby potężny.

No i ciekawa prawidłowość w całym turnieju - począwszy od drugiej rundy, w każdej kolejnej najwyżej rozstawiona zawodniczka, która jeszcze pozostawała w grze, odpadała (kolejno Barty, Sabalenka, Kenin, Świątek i teraz Sakkari).

Link to post
Share on other sites
9 hours ago, Less said:

 

A tu zawodnik spoza pierwszych 3 setek upokorzył jednego wielkiego

 

Bo Nadal to bieganie i wytrzymałość. Jest kiepski technicznie, ale magia nazwiska i upór działa. Do tego wolne nawierzchnie i większe piłki. Są zawodnicy, którzy potrafią jego braki obnażyć i Dustin Brown jest jednym z nich 🙂

Zauważcie, że większość tytułów Nadala to ziemia. Nigdy nie wygrał turnieju mistrzów. I raczej już nie wygra.

Link to post
Share on other sites
21 minut temu, teddypardo napisał:

Nigdy nie wygrał turnieju mistrzów. I raczej już nie wygra.

Za to Dustin Brown wygrywał go seryjnie 😉

Teoria, że debel przeszkadza w singlu, nie za bardzo się sprawdza w tegorocznym RG.  W finale mamy dwie wybitne deblistki.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Zbig napisał:

Za to Dustin Brown wygrywał go seryjnie 😉

Teoria, że debel przeszkadza w singlu, nie za bardzo się sprawdza w tegorocznym RG.  W finale mamy dwie wybitne deblistki.

a Krejcikova to już wybitnie się ekspolatuje bo jeszcze miksta grała i jakoś to jej nie przeszkadza. Na finał sił wiecej będzie miała Pawluczenkowa ale umiejętności są po stronie Krejcikowej. Tylko, że ona nie umie łatwo wygrywać, często są długie mecze i chyba drugiego takiego maratonu jak dzisiaj nie będzie zdolna zagrać więc stawiam na Rosjankę choć kibicuję Czeszce. Choćby z racji tego, że wtedy Iga powie: phiii, taka mistrzyni, pyknęłam ją w Rzymie grając na 70% swojego poziomu😉😀

Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Meloman napisał:
12 godzin temu, Less napisał:

Czy Iga poradziłabyby sobie z Azarenką lub Szarapową w ich najlepszych latach? Wątpię...

Karol Stopa obśmiewa takie dywagacje i ma absolutną rację. Nie da się porównywać różnych epok. To nie ma kompletnie sensu.

To nie są jakieś odległe epoki...raptem kilka lat. Aż tak wiele się nie zmieniło. Uważam, że poziom tenisa kobiecego obecnie jest słabszy niż w latach świetności Azarenki, Szarapowej, Sereny, Kvitovej...

Link to post
Share on other sites



a Krejcikova to już wybitnie się ekspolatuje bo jeszcze miksta grała i jakoś to jej nie przeszkadza. Na finał sił wiecej będzie miała Pawluczenkowa ale umiejętności są po stronie Krejcikowej. Tylko, że ona nie umie łatwo wygrywać, często są długie mecze i chyba drugiego takiego maratonu jak dzisiaj nie będzie zdolna zagrać więc stawiam na Rosjankę choć kibicuję Czeszce. Choćby z racji tego, że wtedy Iga powie: phiii, taka mistrzyni, pyknęłam ją w Rzymie grając na 70% swojego poziomu


Fibak gdzieś powiedział, że Iga się dodatkowo zestresowała przed QF bo już wiedziała, że w SF czeka Krecikova. Chyba coś było na rzeczy.

W sumie to może należał się ten finał Pavluczenkowej - z tych 6 przegranych QF 2 były z Sereną i po jednym z Venus, Muguruzą i Schiavone z czasów gdy brylowała na RG. Wszystkie rywalki poza Collins przechodziły do finału.
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, dzarro napisał:

Fibak gdzieś powiedział, że Iga się dodatkowo zestresowała przed QF bo już wiedziała, że w SF czeka Krecikova. Chyba coś było na rzeczy.

Czyli jednak z głową naszej Igi jest coś nie tak. Nie tylko to dziwne potrząsanie...nawet w przerwach między gemami, ale też jeśli chodzi o psychiczne podejście do gry.
Mówiła, że jak zamyka oczy przed snem to widzi tylko tenis, piłki i siatkę i że ma już tego dość.

Link to post
Share on other sites
No stąd przewagą Seles nad Graf to bym mocno polemizował...
H2H za całokształt jest na korzyść Graf ale w czasach dominacji Seles, przed zamachem na nią, Graf miała. zadyszkę i wygrywała bodaj tylko Wimbledon. W tym czasie(1990-92) Seles wygrała 8 szlamów. Akurat w tym okresie w meczach było 3-3.
Link to post
Share on other sites
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock podczas używania strony.

Zarejestrowani użytkownicy mogą wyłączyć ten komunikat.