Jump to content
IGNORED

gramofon przyszłością domowego HiFi?


graaf

Recommended Posts

Witam wszystkich,

skojarzyło mi się ostatnio kilka faktów:

 

1) płyta kompaktowa przestała już być konkurencyjnym medium muzycznym na rynku masowym – ustępuje zapisowi muzyki na bardziej 'kompaktowych' ;) nośnikach – pamięciach komputerowych

2) obecnie płyta kompaktowa utrzymuje swoją pozycję siłą bezwładu, przyzwyczajenia części konsumentów i z braku pomysłu 'głównych rozdających' przemysłu muzycznego co mogłoby ją zastąpić i jednocześnie pozwalałoby na zachowanie przez tych 'rozdających' ich pozycji rynkowej

3) masowy konsument mając do wyboru nośnik taki jak płyta kompaktowa i nośnik taki jak pamięć komputerowa z pewnością opowie się po stronie tego, który dając taką samą lub porówywalną jakość dźwięku ma niekwestionowane przewagi użytkowe, czyli za medium komputerowym

4) a to oznacza, że w relatywnie krótkiej perspektywie masowy konsument przestanie kupować płyty kompaktowe i to będzie ich koniec, po prostu

5) a co z 'niemasowym' konsumentem audio to jest 'nami audiofilami' ;) – czy przemysł muzyczny utrzyma produkcję płyt kompaktowych dla nas?

to bardzo wątpliwe – po pierwsze jest nas za mało żeby się to opłacało, żeby utrzymywać infrastrukturę, zwłaszcza dystrybucyjną, a po drugie trudno wytworzyć konieczny w takiej sytuacji 'snobizm' na kupowanie płyt kompaktowych

6) bo cóż pozostaje z płyty kompaktowej gdy odejmiemy jej główną przewagę konkurencyjną czyli 'kompaktowość'?

niewiele lub zgoła nic – kwestionowana a przynajmniej daleka od ideału jakość dźwięku, mizeria strony przedmiotowo – wizualnej, tj. zero dodatkowej wartości estetycznej, która ma dla wszelkiego rodzaju kolekcjonerów, także dla audiofilów, istotne znaczenie

7) a tzw. nowe formaty – SACD, DVD-A – miliony wpakowane w ich promocję od wielu już lat zaowocowały właściwie niczym, ustanowienie nowego standardu nie powiodło się, z różnych względów, wśród których wymienić wypada powszechną opinię, że ich przewaga nad RBCD łagodnie mówiąc nie jest przełomowa

ale może i byśmy się ‘przestawili’ na te formaty, ale nie przestawił się na nie sam przemysł muzyczny – nowe formaty to nisza w ofercie nagrań

8) z drugiej strony medium analogowe – płyta gramofonowa – żyje i ma się coraz lepiej, z różnych względów – coraz więcej audiofilów odkrywa, że jej brzmienie bardziej im odpowiada, ale nie to jest najważniejsze – ważniejsze jest to, że płyta gramofonowa o wiele lepiej nadaje się niż płyta kompaktowa do bycia przedmiotem szlachetnego czy snobistycznego ( ;) niepotrzebne skreślić) hobby – potrafi być po prostu pięknym przedmiotem, pięknymi przedmiotami są gramofony, a cała krzątanina przy analogowym torze dźwięku – kalibrowanie, czyszczenie itd. stanowi także z hobbystycznego punktu widzenia wartość dodatkową

 

Jestem też przekonany, że gdyby do technologii tłoczenia płyty gramofonowej zastosować rozwiązania niedostępne ćwierć wieku temu, kiedy to zeszła ona na bocznicę przemysłu audio, to rezultatem byłaby także istotna poprawa jakości, co jeszcze więcej audiofilów przekonało by do porzucenia bez żalu optycznych krążków

 

Czy zatem obok sieci i serwerów muzycznych to gramofon jest przyszłością domowego HiFi? Tak mi wychodzi.

 

pozdrawiam,

graaf

 

ps.

tu są dane RIAA za 2004 rok:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

warto wziąć pod uwagę, że winl jest popularny wśród niezależnych wytwórni, które nie są członkami RIAA, zatem wyniki dla winylu są relatywnie zaniżone

ale i tak wyniki mówią wiele:

1) RBCD wykazuje spadek o ok. 20% w porównaniu do najlepszych lat 1999-2000

2) DVD-A z wynikiem 350 tys. egzemplarzy wykazuje dynamikę -20% w porównaniu z rokiem 2003

3) SACD z wynikiem 790 tys. egzemplarzy wykazuje dynamikę -40% w porównaniu z rokiem 2003

4) LP/EP z wynikiem 1 300 tys. egzemplarzy wykazuje dynamikę -12% w porównaniu z rokiem 2003

 

widać jasno, że spośród niszowych, potencjalnie audiofilskich formatów płyta gramofonowa ma się lepiej niż nowe formaty razem wzięte i to nie licząc dodatkowych 3 500 tys. egzemplarzy singli winylowych

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Wolicie brunetki czy blondynki? Podobno blondynek jest więcej a więc brunetki wyginą.

Wolicie spirytus czy piwo? Piwa, na litry, produkuje się więcej niż spirytusu. Spirytus zniknie.

I tak dalej.

Z całym szacunkiem graaf, ale to kolejny wątek, w którym autor próbuje uzasadnić wyższość winylu nad CD. To nie ma sensu. To tak jak odwieczna wojna miłośnikósw lamy i tranzystora. Ile można o tyn gadać. Sorry, ale takich wątków były już dziesiętki, nuda

Pozdrowienia Stempur

Link to comment
Share on other sites

"masowy konsument mając do wyboru nośnik taki jak płyta kompaktowa i nośnik taki jak pamięć komputerowa z pewnością opowie się po stronie tego, który dając taką samą lub porówywalną jakość dźwięku ma niekwestionowane przewagi użytkowe, czyli za medium komputerowym"

No i po sprawie. Audiofil będzie wtykał pamięć flesz do dziurki audiofilskiego odtwarzacza (np." WADIA Smart Media Hi End Player" ) , a masowy konsument do jamnika ze stosowną dziurką - tak jak się to teraz robi z płytą kompaktową. Skoro ma to dawać "taką samą lub porówywalną jakość dźwięku " to o co chodzi? Winyl pozostanie tym, czym jest teraz.

Link to comment
Share on other sites

Re: Ururam Tururam

>A co z podatnością na uszkodzenia i zużywalnością płyt winylowych?...

w niszowym hobby, gdzie chodzi o pewne estetyczne wartości to nie jest temat - to że o płyty trzeba dbać i je chronić, że się trzeba nimi zajmować to wartościowa część hobby, a co do samej zużywalności - tu myślę, że z pomocą mogłyby przyjść nowe technologie materiałowe

po 25 latach używania wiemy już, że i płyta kompaktowa nie jest 'wieczna' ;) - uszkodzona nie nadaje się do niczego, nie to co winyl, w przypadku którego w ostateczności zastosować odszumiacze i declickery

poza tym 'nic co dobre nie trwa wiecznie' - zajeździwszy płytę można sobie po prostu kupić nową :) albo od razu najlepiej dwie :)

graaf

Link to comment
Share on other sites

Stempur i Skali

przeczytajcie wpis zanim odpowiadacie :(

 

Re: Stempur

jakie 'lampa vs tranzystor'?!

Gdzie ja piszę o wyższości brzmieniowej winylu? Tylko o niedoskonałości RBCD.

Sam jestem obecnie całkowicie przestawiony na RBCD bo repertuaru, którego lubię nie ma na LP ani na 'nowych formatach'

 

Re: Skali

brunetki, blondynki ???

 

czy nie moglibyście się wypowiedzieć merytorycznie - a la 'nie zgadzam się bo to a tamto'

graaf

Link to comment
Share on other sites

Re: pq

też jestem raczej melomanem, o czym piszę w 'o mnie'

co nie zmienia faktu, że lubię organiczność winylu - analogowej i mechanicznej rejestracji dźwięku - tak jak i wolę analogową fotografię

cenię też piękno, także w przedmiotach, które mnie otaczają oraz w celebrowaniu życia - zarówno zwykłych rzeczy - wolę pić herbatę z imbryka z porcelanowej filiżanki - a tym bardziej rzeczy ważnych jak muzyka - więc ceregiele z torem analogowym mnie nie odpychają, a wręcz przeciwnie :)

RBCD to dla mnie przykład substytutu czy takiego funkcjonalnego podejścia - jak herbata ze skarpety w szklance

pozdrawiam,

graaf

a tabaka jest super - polecam :)

Link to comment
Share on other sites

Graaf, nie rozumiem...nie wiesz co to jamnik? Jeżeli istotnie, to składam to na karb tego, żeś z krwi i kości meloman i audiofil...szacunek!!

Twój wpis przeczytałem uważnie, zanim nie napisałem swego. Chciałem w nim wyrazić swoja opinię, że obecnie 90% audiofili używa plyt CD, więc po zmianie nośnika na inny o tej lub lepszej jakosci będzie go również używać, a płyta analogowa zostanie produktem niszowym, bo niby jak inaczej ? Pewnie wokoł nowego nośnika powstanie zaraz masę audiofilskich wynalazków, i machina ruszy pełną parą..

A jamnik to długi przenośny odtwarzacz kaset/cd z głosnikami na dwóch końcach i radyjkiem od góry.

Nigdy nie miałeś?

Link to comment
Share on other sites

>cenię też piękno, także w przedmiotach, które mnie otaczają oraz w celebrowaniu życia - zarówno

>zwykłych rzeczy - wolę pić herbatę z imbryka z porcelanowej filiżanki

 

Rozumiem jak najbardziej o co Ci idzie. Tylko wydaje mi się, że jest tendencja do przesady z "magicznym" podejściem do winylu, a raczej do jego otoczki. Chetnie siądę do muzyki w wygodnym fotelu, w estetycznym otoczeniu, z jaśminową herbatą w ładnym kubku (filiżanki są dla mnie za małe!! :-) ) w dłoni. Ale na miłość boską chcę usiąść i słuchać a nie oddawać się czyszczeniu płyty, wyważaniu ramienia, etc. Ale może za mało miałem w życiu kontaktu z magią winylu i dlatego nie lubię szumu starej płyty :-)

Link to comment
Share on other sites

Te wszystkie wyklinane tu już (i pewnie przez całe pokolenia uzytkowników) czynności związane z czarnym krążkiem zmuszają wręcz do skupienia się na jego słuchaniu. Taki przymus koncentracji, bo po cóż by to wszystko robić, by nie usiąść i przez ten kwadrans uwaążnie posłuchać. I chyba - przynajmniej dla mnie - ta czarna płyta to też lepszy dźwięk. A może to tylko sugestia? Może tak sie tylko wydaje? Tak, czy tak - ale działa.

 

Ta mała srebrna, bądź rzadziej złota płytka też ma zaletę. Właśnie tę, że pozwala o sobie zapomnieć. Możesz zająć sie czyms innym, a w tle gra muzyka. Przez godzine lub dłużej...

 

A w nocy najlepiej nastawić radio. Reklam już nie ma, gadacze też poszli do domu i została muzyka. Więc bardzo późno w nocy nastawiam radio. Dobry tuner też się więc przyda...

 

Co do zaś pamięci w komputerze, to używam jej do czegoś innego i co gorsza ciągle mi jej brakuje :-|

Link to comment
Share on other sites

-> graaf:

"a co z 'niemasowym' konsumentem audio to jest 'nami audiofilami' ;) - czy przemysł muzyczny utrzyma produkcję płyt kompaktowych dla nas?'"

 

-Należy się tylko cieszyć, bo wtedy ceny setek tysięcy płyt zalegających na półkach powinny spaść na pysk (o ile ich nie wycofają i nie zniszczą) i będziemy mieli taki audiofilsko-melomański raj na ziemi... ;) (Oby !)

Reszta niech sobie kupuje pamięci i ściąga na nie muzę z netu za opłatą (czy co tam chce).

Ja się na to nie piszę (podobnie jak na parę innych współczesnych wynalazków z prokreacją, z probówki włącznie).

Matrixy i inne wirtualne światy nie są dla mnie - nie chcę ich.

* * *

 

Mam płytę - mam fizycznie coś, co widzę. Ładna okładka, sensowny opis też się liczą. Czasem pamiętam nawet kiedy gdzie i dlaczego daną płytę kupiłem. To też jest jakaś wartość sama w sobie. Tylko dla mnie, ale jednak jest. Mogę komuś płytę sprezentować tak od ręki, z półki. Daję i w ułamku sekundy zmienia właściciela - często zaskoczenie, radość drugiej osoby. Zero innych problemów (w tym odwlekania w czasie).

Jest o co dbać. Wywiązuje się jakiś stosunek emocjonalny do krążka.

A do pamięci - kostki ? -Watpię. To abstrakcja.

 

Prospekty, książki wolę w postaci tradycyjnej, a nie ze stron internetowych to dwa.

 

To moim zdaniem.

 

Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Graaf, przykro mi to stwierdzić, ale przesuwasz się na pozycje bliskie sillmarowi.

 

Przeczytałem tą Twoją listę "faktów" i żadnych faktów tam nie widzę a jedynie kilka luźnych wniosków i parę słabo uzasadnionych prognoz. No może poza punktem nr 7 ;-)

 

Czy mógłbyś nam również wyjasnić, dlaczego to podając "procentowe trendy sprzedaży" odniosłeś CD do lat 1999-2000 a pozostałe nośniki do 2003 oraz dlaczego zapomniałeś przy CD podać wolumen sprzedaży - z grubsza 500-krotnie przekraczający LP. Nie chciałbym Cię oskarżać o manipulanctwo ale takie "podawanie faktów" nie wydaje mi się zbytnio obiektywne.

Link to comment
Share on other sites

narazie jeszcze ma kto kupować te czarne krążki, ale ich też pewnie nie będzie, no chyba że w muzeum.

Bo jakoś nie widzę jak najmłodsze pokolenie (tzw. komputerowe) kupuje te duże "czarne tależe", żeby posłuchać około 15 utworów i jeszcze przekładać bo strona się skończyła.

Ale kto to może wiedzieć... co będzie nośnikiem dźwięku za ileś tam lat. Wiadomo tylko tyle że postęp jest niunikniony, jak dla mnie trochę za szybko się to dzieje i wszystko przechodzi w swojego rodzaju masówkę.

Ostatnio znajomy nagrał na płytkę DVD prawie 1000 utworów (mp3)... no i lux :-D, aaaa i czeka aż zrobią discmana który przeczyta płytę DVD, bo narazie słucha tego na domowym wszystkożernym DVD.

 

 

pzdr :-D

123... test

Link to comment
Share on other sites

Proponuję spojrzeć na dane o sprzedaży CD i LP w trochę szerszej perspektywie:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Skomentuję jeszcze zamieszczony wykres.

 

Aby zniwelować oczywistą dysproporcję pomiędzy sprzedażą CD i LP wybrałem wykres dwu skalowy na osi Y. Skale są tak dobrane, aby wykresy pokrywały się w punkcie startowym danych (1994) co pozwoli bezpośrednio porównac trendy na przestrzeni 10 lat. Jak widać z wyników i dodatkowo załączonych linii trendu, póki co nie można wnioskować o długotrwałym spadku sprzedaży CD, natomiast twierdzenie że LP ma się dobrze wydaje się być zupełnie nieuzasadnione.

 

Oczywiście to wszystko statystyka i nie można wykluczyć, że jakies nowe czynniki w ciągu kilku lat przewrócą to wszystko do góry nogami.

Link to comment
Share on other sites

ładny wykres Zbigu :)

ale jak na nim wyszło, że 'nie można wnioskować o długotrwałym spadku sprzedaży CD' to nie wiem, przecież to podaje RIAA:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

to, że CD-A wykazuje spadek o ok. 20% w porównaniu do najlepszych lat 1999-2000 to fakt, chyba że zapomniałem jak się liczy procenty (nie wykluczam tego :)) )

 

>przykro mi to stwierdzić, ale przesuwasz się na pozycje bliskie sillmarowi.

koryfeuszowi nowych formatów ?! skąd taki pomysł?

 

>Przeczytałem tą Twoją listę "faktów"...

dzięki, ale co nie jest faktem spośród tych "faktów"? mógłbyś bardziej szczegółowo?

czy utrata przewagi użytkowej CD-A, jej głównego atutu? siła przyzwyczajenia? preferencje masowego konsumenta? niszowość rynku audiofilskiego? daleka od ideału jakość dźwięku CD-A? jej estetyczna mizeria, zwłaszcza w porównaniu do LP? to że LP ma się coraz lepiej? to, że tor analogowy ma dodatkową wartość z punktu widzenia 'audiofilskiego hobby'? że współczesne dostępne technologie pomogłyby łatwo zmodernizować płytę gramofonową - precyzję jej tłoczenia i trwałość? że sieć i serwery muzyczne to przyszłość masowego audio? chętnie podyskutuję :)

 

>Czy mógłbyś nam również wyjasnić....

oczywiście - upadek czegoś takiego jak masowy format zapisu nie następuje hop-siup - dopiero wziąwszy tę 5 letnią perspektywę trend staje się bardzo wyraźny -20% w ciągu 5 lat to fakt. To BARDZO DUŻA UJEMNA DYNAMIKA - wybacz okropny neologizm :)

Co do pozostałych nośników to chciałem tylko porównać sytuację formatu 'anachronicznego' i 'przyszłościowych' ABY OCENIĆ ICH POTENCJAŁ - i LP z pewnością po 25 latach od odtrąbienia odwrotu ma się dobrze w PORÓWANIU do PROMOWANYCH nowinek,

żadna manipulacja nie była moją intencją - dla zobrazowania trendu dotyczącego CD-A lepiej chyba przytoczyć zmiany w procentach niż 'wolumen sprzedaży' z danego roku, który nie pokazuje dynamiki trendu, a podałem przecież link i każdy sobie może resztę doczytać, jeśli umie ;)

owszem liczba 767 000 000 robi wrażenie, ale wrażenie robi także liczba 175 000 000 egzemplarzy - a o tyle mniej sprzedano CD-A w roku 2004 w porównaniu z rokiem 2000

pozdrawiam,

graaf

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

graaf,

 

znajdujesz w sieci duzo wartosciowych rzeczy. Natknales sie moze na jakies spekulacje dotyczace tego jaki potencjal drzemie w winylu i jakie udoskonalenia sa mozliwe ? Nowe materialy, technologia tloczenia ? Nowe wkladki ? Kiedys natknalem sie na opis jakis wkladek bodajrze elektrostatycznych czy jakich innych kosmicznych z lat 70-tych zdaje sie Philipsa. mialy niewiarygodne parametry ale to byl juz zmierzch ery LP, wiec...

Jesli znalazles cos ciekawego to wklej linki.

Link to comment
Share on other sites

trend dlugoterminowy (10 letni) - jest rosnący - to chyba oczywiste, no i w sumie nie dziwne

trend krotkoterminowy (od 2003) jest rosnacy

trend wyznaczany od REKORDOWYCH lat 1999 i 2000 jest malejacy - ale takie stwierdzenie to juz niestety bardzo znaczace naduzycie.

 

- najwiekszy spadek odnotowano w roku 2001 i w 2002, w ktorym po wrzesniu caly amerykanski rozrywkowy przemysl zaliczyl dramatyczny 'nosedive'

- w latach 2000 - 2003 niewiele firm amerykanskich o potencjale porownywalnym z konglomeratem RIAA odnotowalo wzrosty sprzedazy - spadki RIAA moga byc wynikiem ogolnego trendu w gospodarce

 

i najwazniejsze dwa argumenty

 

- ilosc sprzedanych plyt spada, krzyczy RIAA, lecz w tym samym czasie ilosc NOWYCH WYDAWNICTW rowniez spadla, niektorzy twierdza, ze o 25-30% a niektorzy ze nawet o 50% (inaczej postrzegajac reedycje, remastery, etc).

- globalna statystyka dotyczaca sprzedazy CD NIE MOWI NIC o prawdziwych trendach dotyczacych dystrybucji muzyki. Wrzucenie wszystkich wydawanych i sprzedawanych 'nosnikow audio' do jednego worka (czyli przemowien Kennedy'ego, stekania Britney i barokowych fug) i wyciaganie na tej podstawie wnioskow dotyczacych przyszlosci medium ma mniej wiecej taki sens jak zestawianie globalnych statystyk sprzedazy ksiazek i wysnuwanie wniosku ze kondycja poezji jest fatalna na podstawie danych mowiacych o tym, ze nie drukuje sie juz ksiazek telefonicznych. Podobne w wypadku CD - Medium nie w pelni rowna sie Przekazowi/Zawartosci - zapewne glownie dlatego, ze udalo sie wyzwolic owo medium (RBCD) - dzieki stosunkowo niskim kosztom produkcji - z fatum jakie w kulturze zawsze medium ze soba nioslo - w sumie RBCD jest dalece bardziej 'demokratycznym' medium niz LP. Eksplozja wydawnictw niezaleznych z lat 80 i 90 jest zapewne mocno zwiazana z dostepnoscia tej technologii. W zasadzie pisze graaf o nastepujacej mozliwej przyszlosci: zastapienie RBCD nowym formatem masowym = powrot elitarnego LP - zapomina o tym, ze owa 'elitarna' grupa sluchaczy zostala 'uwlaszczona kulturalnie' wlasnie poprzez dostepnosc RBCD i to ona jest i zostanie najbardziej zyczliwie na RBCD spogladajaca w przyszlosci grupa konsumentow.

 

(owa dostepnosc jest naturalnie bardzo wzgledna - dzis to uwlaszczenie kulturalne nastepuje na szersza skale dzieki P2P, podobnie jak kiedys w Polsce dzieki piractwu firm Takt i in., jednak idzie mi tu o dostepnosc kultury muzycznej zwiazana z mozliwosciami WYPRODUKOWANIA nagran i tanszego ich opublikowania, ktore przyniosl ze soba RBCD.)

 

---

to, ze RBCD kiedys nie bedzie jest oczywiste. Za tym, ze to 'wymarcie' nie nastapi jednak az tak bardzo szybko swiadczy jednak cala masa faktow, o ktorych juz tu pisano wielokrotnie. Nie pisano, zdaje sie o tym, ze ok 25-30% rynku zajmuja Independents, ktore szukaja klienta wlasnie poza masowym odbiorca, wydajac wciaz glownie RBCD, minimalne ilosci 'nowych formatow' i jednak znaczaco mniej LP, choc statystycznie na pewno wiecej niz wydaja ich Majors. Nawet jesliby Majors upadly na glowe i przestaly produkowac RBCD, na kilka lat 'wystarczy' jeszcze popytu by tloczyc RBCD mimo takiej decyzji.

 

Koszty produkcji dla RBCD sa znaczaco nizsze niz dla LP oraz (na dzisiaj) wielokrotnie nizsze niz dla jakichs mitycznych 'pamieci komputerowych'. Funkcjonowanie rynku muzycznego wylacznie w globalnej sieci rowniez na razie nalezy raczej do swiata fantazji, czy raczej futurystycznych dywagacji - glownie z uwagi na to, ze potrzebna do tego infrastruktura w sumie dopiero raczkuje, ze globalna geografia szerokopasmowego dostepu do sieci bynajmniej nie musi sie pokrywac z geografia popytu na muzyke, a rowniez i przez to, ze 1/4 - 1/3 rynku juz jest 'niemasowa' i bardziej 'melomanska' niz 'uzytkowa' (niezaleznie czy ow segment to nastolatkowie sluchajacy undegroundowego hiphopu czy dojrzali melomani sluchajacy bacha). To ludzie, ktorym sluchanie na zasadzie file-on-demand nie wystarczy, oczekujacy zawsze wiecej niz cala siec bedzie mogla jeszcze przez lata 'zmiescic' i im zaproponowac. Chyba, naturalnie, ze 'dopelni sie' rewolucja P2P (jedyny prawdziwie efektywny i tani sposob dystrybucji) i przyniesie dramatyczne zmiany w postrzeganiu praw autorskich. To jednak rowniez nalezy miedzy bajki wlozyc, przynajmniej na razie.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

>gramofon przyszłością domowego HiFi?

 

powiem krotko - nie ma na to szans, najmniejszych nawet.

 

wszytko bedzie w 100% cyfrowe a to na jakim nosniku beda one trzymane/sprzedawane/sluchane tak naprwde nie ma zadnego znaczenia . . . jednak napewno te nosniki beda sie zmieniac z czasem, na mniejsze gabarytami i wieksze pojemnoscia oraz praktyczniejsze - generalnie wygodniejsze dla nas czyli dla klienta. Bardzo duza szansa, ze za 10 lat muzyke bedziemy sluchali juz glownie z sieci internet i nie bedziemy kupowac nosnika wcale - tak jest najtaniej i najwygodniej.

 

To, ze i za 30 lat ktos bedzie miec gramofon nie zmienia faktu, ze ta technika bedzie CALKOWICIE martwa. Ja interesuje sie bronia biala i mam nawet kilkusetletnie okazy ale oczywiscie nie pojde z tym na wojne i nie upieram sie, ze miecz jest lepszy od m16 . . . co alogowcy robia nagminnie ;)

Link to comment
Share on other sites

>dudivan

 

oczywistym jest, ze koszty produkcji CD byly wysokie dla kazdego producenta w chwili, gdy ten format wchodzil na rynek (raczej nie przez jednostkowy koszt a przez wyrafinowanie technologii i male moce producyjne), choc juz z poczatkiem lat 80 wynosily ok 1$ za sztuke (mowie tu o samej produkcji nosnika), przy cenie plyty w sklepie dochodzacej czasem nawet do $30. Z czasem, gdy rynek nasycal sie nowoscia, pobudowano fabryki, a winyl byl wypierany, dla malych wydawcow CD stal sie znacznie tansza alternatywa, szczegolnie dla niskich nakladow, i tak jest, jak mysle, do dzisiaj. Czy idzie tutaj o koszty produkcji samego nosnika, czy raczej o koszty poligrafii, transportu, skladowania, itd - mniejsza o to. W sumie mniejsi wydawcy skorzystali bardzo duzo na 'cd effect' - ceny produkcji i ceny w sklepach spadaly do konca lat 80 by pozniej zatrzymac sie w miejscu, czy wrecz z czasem rosnac, dajac mozliowosc konkurowania malym wydawcom z Majors, rownoczesnie oferujac produkt, ktorego w Majors znalezc nie mozna. Ot taki paradoks wysokich cen. Dzisiaj nierzadko maly wydawca wydaje plyty duzo taniej niz Majors - mimo malych nakladow. To taki kolejny paradoks. (Choc rownie czesto wydaje je drozej;)).

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Re: dudivan, 20 Wrz 2005, 14:32

jak coś znajdę konkretnego to wkleję :)

na razie to tylko spekulacje m. in. na podstawie takiego faktu, że winyl był optymalnym polimerem dla tłoczenia płyt, ale... spośród dostępnych kilkadziesiąt lat temu; a postęp w technologiach materiałowych, w chemii przemysłowej to kolejne fakty - fakt+fakt+fakt=uprawniona spekulacja :)

pozdrawiam,

graaf

Link to comment
Share on other sites

>liamk my tu jestesmy audiofilami. A audiofile to nie dywizje zmechanizowane a elita

 

jestescie zwyczajnymi MASAMI i typowymi klientami ktorzy uzywaja zwyczajnych plyt audio CD a nie np. cyfrowych DAT, streamerow i innych sprzetow i nosnikow "komandosowowych elitarnych" o istnieniu ktorych nawet nie wiecie.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.