Jump to content
IGNORED

Christina Pluhar i jej l'Arpeggiata.


wojciech iwaszczukiewicz
 Share

Recommended Posts

W b.r. Ch.Pluhar wydała piękną płytę poświęconą twórczości H.Purcella "Music for a while" Erato.Nowością tego nagrania jest to,że oprócz dotychczasowych współpracowników (Jaroussky) zaprosiła jazzmanów w osobach G.Trovesiego klarnet i W.Muthspiela gitary.A muzyka to improwizacje na tematy purcelowskie.Myślę,że twórczość Christiny i jej zespołu zasługuje na osobny wątek.Wiem,że dla wielu purystów muzyki dawnej l'Arpeggiata to niemalże muzyka pop czy komercja.ale ja ją lubię.I słucham z wielką przyjemnością.Bo przecież ta muzyka zwana obecnie dawną w tamtych czasach,w XVI czy XVII wieku była muzyką pop.

Link to comment
Share on other sites

Guest Heliand

(Konto usunięte)

Płytka jest całkiem przyjemna, słucha się miło, w przypadku Pluhar realizacje zawsze są przyzwoite, co też jest ważne. Bardziej niż Jaroussky podoba mi się tu Vincenzo Capezzuto. I chyba należałoby dodać, że Gianluigi Trovesi występuje z L'Arpeggiatą nie pierwszy raz, brał też udział w nagraniach wcześniejszych płyt. m.in. All'Improviso i La Tarantella.

 

Jak dla mnie, to co robi Ch. Pluhar, to po prostu muzyka, której lubię słuchać i akurat to, co sądzą o tym puryści, niewiele mnie interesuje. Nie mogę tylko upolować płyty Los Impossibles...

 

Ale jak podobają Ci się takie klimaty, to może spróbuj też posłuchać (jeśli nie znasz) płyty "Timeless" Lauten Compagney - czyli połączenia Meruli i Glassa, mariaż muzyki dawnej i współczesnej ma niejedno oblicze i wcale nie jest nudny.

Link to comment
Share on other sites

Temat chyba mało kontrowersyjny patrząc po ilości błyskawicznych odpowiedzi. ;)

 

Wg mnie p. Pluharowa z przyjaciółmi co najmniej od kilku wydawnictw uprawia bardziej karaoke niż improwizacje na tematy znanej muzyki (w tym dawnej).

A może to ponownie (dobitnie przynajmniej od jakichś 3 płyt) tylko produkcja wymknęła jej się spod kontroli ;)

Mimo wszystko wydaję się, że sama szefowa chyba coś trochę innego chciała przekazać na początku i wczesnych płytach...

 

Przyznam jednak, że można się na to (tu Purcell) nawet szybko i z pewną przyjemnością, choć (wg mnie) tylko chwilowo nabrać.

Dla zdezorientowanego słuchacza, który słabiej wyobraża sobie Purcella wszystko staje się (powinno już być) jasne po utworze Cohena. - Japoński bar?! - Przyjęta miara, a zwłaszcza efekt - mocno podobny...

 

P.S. Oczywiście odrobinę polaryzuję, licząc na ciekawą dyskusję. :)

Dodam też na marginesie, że nie lubię Grupy Mozarta, choć doceniam jej popularyzatorską, a z szerszej perspektywy, nawet pionierską i edukacyjną rolę...;)

Uwaga! Mam aktualnie na "sprzedaż"... następujące myśli na potrzeby audiofilii i muzyki:

-Nauczył się Pan czegoś od publiczności?-Tak, aby ją ignorować tak bardzo, jak to tylko możliwe. J. Zorn

Link to comment
Share on other sites

Guest Heliand

(Konto usunięte)

Hihi, a o jakie kontrowersje tu może chodzić?

Pluhar z zespołem robi coś, co jedni uważają za zbyt dowolną interpretację i improwizację, inni doceniają jako coś innego i ciekawego, i ożywczego czasami. W gruncie rzeczy to samo można powiedzieć o Savallu.

 

Uważam, że nawet dawna muzyka powinna być jakoś żywa, można ją odtwarzać idąc w stronę jak największej wierności - epoce, kompozytorowi, stylowi itp. lub też bawić się nią, nieco ją modyfikując i nawiązując do niej. Wczesne płyty Pluhar były nieco inne, fakt, ale nowe też mają swój charakter. Nie mam problemu z tym, że bardzo dobrze słucha mi się kilku utworów np. z Mediterraneo, a głos Luciany Mancini z Los Pajaros Perdidos jest świetnie dobrany do ludowych pieśni z Wenezueli. A że to wymieszane z nowymi kompozycjami? No to co? Synkretyzm w różnej postaci nie był obcy np. również sztuce baroku. A współcześnie, w epoce postmodernizmu i wszelakich interferencji nie powinno to raczej dziwić. Florilegium też ma różne oblicza.

 

Nie rozumiem też skąd założenie, że jak ktoś słucha Pluhar, to nie zna Purcella w innym wydaniu, Monteverdiego, Gesualdo, Bononciniego itd. Dla takich "zdezorientowanych" słuchaczy jak ja, to spojrzenie z wyższością z piedestału wtajemniczenia w klasyczne i niezmienne piękno powinno być wprawdzie bazyliszkowo zabójcze, bój się niewyedukowany człowiecze i ani drgnij! Ale mnie to wprawia tylko w rozbawienie. Mam wielu znajomych, którzy słuchają muzyki na zasadzie - jak nie słuchasz jazzu to g... z ciebie nie meloman, albo - tylko klasyka, bo wszystko pozostałe to pop i szmira.

 

Wg mnie więcej w tym pozy i snobizmu, niż prawdziwej miłości do muzyki. Szokuje zaś to, że niektórzy, zwłaszcza młodzi ludzie. w związku z tym boją się przyznać, czego naprawdę słuchają, w obawie, że w oczach "trzymających klasyczny pion" będą uchodzić za nieobytych i nieosłuchanych. Jednym trzeba życzyć większego poczucia własnej wartości, drugim mniej spinania pośladków.

 

Skoro lubię Bacha w wydaniu elektronicznym (Best of Bach: Balázs Ferenc, Gábor Lippényi, Pál Herrer - Hungaroton), to w imię przypodobania się spiżowym obrońcom kanonu mam udawać, że słucham tylko np. wykonania M. Murraya? To samo jest z Pluhar, można słuchać i jej, i innych, bardziej "wiernych" wersji lub też całkiem czegoś innego.

 

Dla mnie muzyka to przyjemność, nie obowiązek trzymania pionu. A Mozart (nie Grupa) mnie nudzi... :)

Link to comment
Share on other sites

Po przesłuchaniu 'Music for a while' miałem pomysł, by dopisać tą płytę do wątku o mariażu klasyki z jazzem. Nie wiem, czy było to tylko moje osobiste wrażenie, ale w wielu momentach słyszę tam jazzowe improwizacje, czasem frywolne, czasem poważniejsze, ale jednak wydawały mi się te kawałki czymś w rodzaju puszczania oka przez Arpegiattę i flirtowania z jazzem.

Co do p. Pluhar - szczerze, to faktycznie starsze płyty są bardziej 'koszerne', powściągliwe, a ostatnie bardziej 'popowe'. Ale nie mam z tym problemu - słucha się dobrze, a nawet bardzo. Ponadto już to tutaj napisano - w średniowieczu i innych okresach to była muzyka popularna. Nie znaczy to, że należy do niej dobrać podkład perkusyjny i puszczać obecnie obok Lady Gagi, ale chodzi o podejście do tej muzy z pewną lekkością, frywolnościa nawet. To nie musi i nie powinna chyba nawet być muzyka ponura, smutna, tylko i wyłącznie refleksyjna.

Powrót po dłuższej przerwie...

Link to comment
Share on other sites

Reprezentuję odłam purystyczny jeśli chodzi o wykonawstwo muzyki dawnej ale po przesłuchaniu wymienionej tutaj płyty nazwałbym siebie raczej purystą liberalnym. Być może stworzyłem właśnie nowy oksymoron.

 

Mój liberalizm wynika w tym przypadku z przekonania, że dopuszczalna jest inna interpretacja wielkiej muzyki dawnej, jeżeli:

1. traktujemy ją jako formę pewnej zabawy muzycznej, która wprowadza trochę uśmiechu i luzu w skądinąd poważny charakter muzyki poważnej. Nota bene Yaroussky lubi tego rodzaju igraszki swoim głosem w przerwach między "poważnymi" wykonaniami

2. wykonawcy reprezentują najwyższy poziom tak wokalny jak i instrumentalny a co w tym przypadku niewątpliwie ma miejsce

3. dzięki takiej interpretacji muzykę dawną, w tym przypadku skomponowaną przez największego kompozytora angielskiego, mają okazję poznać osoby, które na co dzień słuchają innych rodzajów muzyki np. jazzu czy popu i nazwisko Purcell nic im nie mówi.

 

W tym miejscu przypomina mi się jako "puryście liberalnemu" inna, podobna w charakterze a również świetna do słuchania, płyta z utworami innego wielkiego kompozytora angielskiego doby renesansu - Johna Dowlanda w wykonaniu Stinga "Songs from the Labyrinth".

Link to comment
Share on other sites

Pozwolę sobie napisać, że mi płyta bardzo przypadła do gustu - nieważne, że jest to dość swobodna interpretacja baroku, ale za to jaka!

Całość opinii wyraziłem tutaj:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Ostatnimi czasu to płyta, której słucham najczęściej.

Naprawdę jest jak wino i można się w niej rozsmakować. Aranże, instrumentaliści i wokaliści na naprawdę wysokim poziomie i czuć, że bawią się muzyką, że sprawia im to radość.

Mnie najbardziej po glowie chodzi pieśn na cześć narodzin księcia Gloucester.

A co do mariażu z jazzem to już nie jest przypuszczenie, a pewność z mojej strony :) Zresztą, płyta nosi podtytuł 'interpretacje' i tak ją należy czytać. To jest barokowy pop i ten barokowy pop jest w tej formie b. atrakcyjny i współczesny. Fantastycznie widać, jak paralel jest między muzyką z różnych okresów. I już Loussier pokazał, że muzyka barokowa doskonale poddaje się aranżom jazzowym i daje doskonałą mieszankę.

Powrót po dłuższej przerwie...

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Christina Pluhar z pełną odpowiedzialnością wzięła na siebie ciężar nowej interpretatorki i aranżerki utworów wczesnorenesansowych i kameralnych okresu baroku. Sam pomysł liderowania w kilkunastoosobowym zespole zyskał

przychylność wielu muzycznych gwiazd które z dużą chęcią przyjmują zaproszenia do wspólnych kolejnych projektów Christiny Pluhar.

 

Wspomniana wcześniej przez Helianda płyta Christiny Pluhar ' Los Impossibiles ' jest faktycznie trudna do kupienia

ale można ją złowić na amazonie.co.uk [ za przesyłkę płacimy tylko 1,85 Ł zaś niemiecki amazon nie wiedzieć czemu

żada sobie aż 6 euro]. Widać z tego że Brytyjczycy pomimo tego że są na drugim końcu Europy bardziej traktują nas jako kraj z EU niż sąsiedzi z Niemiec. Chciałem nawet napisać coś nieco na ten temat ale może jest tak że jakaś przychylna nam osoba z niemieckiego amazon'u za zakupy i wysyłki do krajów EU ustawiła nasz kraj na równi z kosztami które ponoszą klienci spoza Unii.

 

Płyta doszła w ciagu 3 dni i własnie rozkoszuje się nagraniami [ 19 kompozycji trwajace 65 min] które ściśle poświecone są klimatom Hiszpanii,Porugalii iMeksyku.

Do nagrania zostali zaproszeni genialni Kings Singers z UK , dwaj gitarzyści flamenco Flaco de Nerja i

Pepe Habichuela i kilku wokalistów/stek z Południa Europy. Jak zwykle Pluhar w kazdym projekcie muzycznym

korzysta ze specjalistów muzykologów tak i tym razem konsultacji udzieliła prof.Jorge Matta.

Zachecam gorąco do zakupienia Los Impossibiles która pomimo wysokiej ceny ok.20 euro jest świetnie [prawie

audiofilsko] nagrana i słucha się jej z dużą przyjemnoscią. Mała próbka muzyki.

 

Pierwszy utwór z - Sa qui turo - anonimowy kompozytor z 1643 r.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Druga kompozycja Jacaras z gitarzystami flamenco

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Zapomniałem o ważnej informacji dla wszystkich fanów Christiny Pluhar.

Został wydany box tej artystki z 6 albumami nagranymi w okresie 2001 -2008 w znakomitej cenie 25 funtów brytyjskich !!!!!

wraz z przesyłką gdzie koszt każdej z płyt wynosi ok.22 zł w przeliczeniu. Naprawdę niezła gratka dla miłosników jej

twórczości. Ale uwaga: box jest wydany w limitowanej ilości więc radzę pospieszyć się.Tutaj znajdziecie blizsze info

wraz z tytułami płyt.

 

 

 

91ahJJxtzoL._SL1500_.jpg

 

91MwBEcvp7L._SL1200_.jpg

Edited by Magnepan
Link to comment
Share on other sites

Guest Heliand

(Konto usunięte)

Ha, no tej upolowanej płytki zazdroszczę, ale do mnie chyba niedługo też trafi.

A przy okazji: 08 grudnia 2014, GODZ. 20:00 w Centrum św. Jana, ul. Świętojańska 50 w Gdańsku odbędzie się koncert zespołu - m.in. z Nurią Rial, Vincenzo Capezzuto.

 

W sam raz prezent na Mikołaja....

Link to comment
Share on other sites

Tak dla przypomnienia Weronika Skuplik - skrzypce i L'Arpreggiata.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Marco Beasley i L'Arpreggiata :

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Edited by Magnepan
Link to comment
Share on other sites

Zachecam gorąco do zakupienia Los Impossibiles która pomimo wysokiej ceny ok.20 euro jest świetnie [prawie

audiofilsko] nagrana

 

Jakich mankamentów doszukałeś się w nagraniu?

Pytam, bo mam tę płytę od kilku lat. Masz w okładce z żukiem?

" Ludzie bardziej dbają o swoją dumę niż o to, co jest prawdą." - T. Pratchett/S. Baxter

Link to comment
Share on other sites

Ha, no tej upolowanej płytki zazdroszczę, ale do mnie chyba niedługo też trafi.

A przy okazji: 08 grudnia 2014, GODZ. 20:00 w Centrum św. Jana, ul. Świętojańska 50 w Gdańsku odbędzie się koncert zespołu - m.in. z Nurią Rial, Vincenzo Capezzuto.

 

W sam raz prezent na Mikołaja....

 

Właśnie kupiłem bilety na ten koncert.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Mankamentów w nagraniu ? A gdzie coś takiego przeczytałeś ?

 

Napisałeś:

 

jest świetnie [prawie audiofilsko] nagrana

 

A jak wiemy "prawie" robi czasem sporą różnicę, więc ponawiam pytanie: Co jest wg Ciebie nie teges?

" Ludzie bardziej dbają o swoją dumę niż o to, co jest prawdą." - T. Pratchett/S. Baxter

Link to comment
Share on other sites

Napisałeś:

 

 

 

A jak wiemy "prawie" robi czasem sporą różnicę, więc ponawiam pytanie: Co jest wg Ciebie nie teges?

 

Wszystko jest w porządku z nagraniem - cytując Ciebie - jest teges !!! [?] Ale nie jest to audiofilskie nagranie w pełni

tego słowa znaczeniu , więc użyty zwrot - prawie.

Link to comment
Share on other sites

Ale nie jest to audiofilskie nagranie w pełni tego słowa znaczeniu , więc użyty zwrot - prawie.

 

Widzisz, mnie właśnie ciekawi Twoja opinia, co tam brakuje, by w pełni wg Ciebie było to audofilskie nagranie

- rozwiń, proszę swój opis.

" Ludzie bardziej dbają o swoją dumę niż o to, co jest prawdą." - T. Pratchett/S. Baxter

Link to comment
Share on other sites

Widzisz, mnie właśnie ciekawi Twoja opinia, co tam brakuje, by w pełni wg Ciebie było to audofilskie nagranie

- rozwiń, proszę swój opis.

 

Płyta ma ładną i naturalną przestrzeń dzięki sesji nagraniowej w starych architektonicznie pomieszczeniach które z reguły mają świetną akustykę. Instrumenty barokowe brzmią dość surowo bez tzw. szlachetności i wygładzenia dzwięku który jest atrybutem nagrań audiofilskich. Ale generalnie stare instrumenty strunowe mają już taką charakterystykę brzmienia.

Ładnie różnicę te można wychwycić w nagraniu post # 12 gdzie gładkość tonalna skrzypiec Weroniki Skuplik ściera się z ostrością starych instrumentów strunowych. Warto też zwrócić uwagę na ciepłe brzmienie kontrabasu który wraz ze skrzypaczką dają sporo muzycznego ciepełka zespołowi.

Edited by Magnepan
Link to comment
Share on other sites

Muzyka wymykająca się komercji, piękna.

 

Pozostaje tylko podziękować założycielowi tematu za wrażliwość.

 

Muzyka jak pomost - dawna , a zrobiona dzisiaj.

 

Christina to taki Jordi Savall w spódnicy.

 

Proponuję odkryć inne perły np. Hopkinsona Smith

Jestem Eszkimosem. Na Aktarktydzie jestem rebe

Link to comment
Share on other sites

Muzyka wymykająca się komercji, piękna.

 

Na litość... przecież to jest właśnie barokowa komercja - taka, która ma trafiać również do słuchaczy na codzień nie obcujących z muzyką dawną, poszukujących nieco innych doznań niż melomani "ortodoksyjni" (i to jej się, jak widać, skutecznie udaje). Owszem, piękna; znakomicie wykonana i świetnie nagrana; ale mnie wystarczy jedna płyta (mam akurat La Tarantellę).

 

Żeby nie było, że tylko marudzę, podpowiadam jeszcze jeden trop z tego nurtu - Rolf Lislevand (muzyk od Savalla) i jego Ensemble Kapsberger. Przede wszystkim ta płyta z muzyką Santiago de Murcii:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

jest jeszcze parę, ale późniejsze to już właściwie powtórki, bez efektu świeżości.

Link to comment
Share on other sites

Ale co znaczy "tę"? O której płycie pisze Skynyrd? Bo nie odniosłem wrażenia, że o konkretnej... więc sam wypowiedziałem się również ogólnie.

 

Wszystkich płyt L'Arpeggiaty nie słuchałem - ale wśród tych, które znam, nie trafiłem na taką, która zmieniłaby moje zdanie o charakterze tej twórczości. I zaznaczam, że nie oceniam jej negatywnie - tylko nie bardzo mogę się zgodzić ze zrównywaniem rangi dokonań Savalla i Christiny.

Link to comment
Share on other sites

Na litość... przecież to jest właśnie barokowa komercja

 

Myslę DONG że należałoby z dużą rozwagą nazywać muzykę dawną mianem komercji , bo najczęściej taką muzykę grano jedynie na dworach królewskich albo w salonach najbogatszych i wpływowych osób.Przeciętny mieszkaniec tamtych czasów nie miał mozliwości posłuchania takich perełek nawet na placach rozrywki bo festynowy repertuar muzyczny był nad wyraz ubogi w podobne doznania estetyczne.

Dopiero sam JS Bach i GF Heandel zmienili te proporcje wychodząc do prostych ludzi ze swoją twórczością.

 

Posłuchajmy wspólnego projektu Christiny Pluhar i Marco Beasle'a w kompozycji Stefano Landiego [1587-1639 ]

Passacaglia della vita.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Edited by Magnepan
Link to comment
Share on other sites

Myslę DONG że należałoby z dużą rozwagą nazywać muzykę dawną mianem komercji (...)

 

Przecież ja nie nazywam tak samej muzyki dawnej. Chodzi o nurt wykonawstwa, wdzięcznie niekiedy określany jako barock'n'roll, reprezentowany m.in. przez bohaterkę wątku i jej zespół.

 

A co do roli i miejsca muzyki baroku w czasach, w których powstawała... to zupełnie osobna historia, również bardzo interesująca, i trudno ją odnosić do współczesnej perspektywy. Zapewne masz świadomość, że muzyk na dworze królewskim czy książęcym był postrzegany bardziej jako rzemieślnik (w bardzo szlachetnym fachu, rzecz jasna) niż jako Wielki Artysta, a jego pozycja nie odbiegała tak bardzo od stanowiska, dajmy na to, lokaja.

Link to comment
Share on other sites

Dla równowagi ten sam utwór w wykonaniu włoskich muzyków Pino de Vittorio & Marco Beasley i zespołu Accordo.

 

 

Jesli przypadł wam do gustu spiew Pino de Vittorio i Marco Beasley'a z zespołem Accordo to koniecznie musicie

posłuchać kapitalnego koncertu do którego gorąco zachęcam - absolutna gratka dla melomanów muzyki dawnej.

 

Link to comment
Share on other sites

Myslę DONG że należałoby z dużą rozwagą nazywać muzykę dawną mianem komercji , bo najczęściej taką muzykę grano jedynie na dworach królewskich albo w salonach najbogatszych i wpływowych osób.

 

 

Czy to, że muzykę grano na dworach królewskich wyklucza jej komercyjność? Przecież ona musiała się podobać tym książętom, którzy za nią płacili, inaczej twórca niekomercyjny szybko trafiłby na bezrobocie. To tak dla uściślenia.

 

Ważniejsze jest to, że niektórzy dzisiejsi twórcy muzyki "dawnej" idą mocno w komerchę, no bo jak inaczej nazwać przerabianie harmonii na nowocześniejszą, żeby tylko jak największej masie się podobało? Zresztą dla przeciętnego odbiorcy też ważniejsze jest, czy skrzypek ma smyczek dawny, czy struny jelitowe i czy grają na szmacie zamiast z podbródkiem i szyną. A to, że w międzyczasie w tej muzyce dawnej zaaplikowano harmonizację dur-moll zamiast surowego dawnego kwartowo-kwintowego brzmienia, to kogo to obchodzi :)))) Fajniej brzmi taka "dawna".

 

Jesli przypadł wam do gustu spiew Pino de Vittorio i Marco Beasley'a z zespołem Accordo to koniecznie musicie

posłuchać kapitalnego koncertu do którego gorąco zachęcam - absolutna gratka dla melomanów muzyki dawnej.

 

 

 

 

Fajne :)))) Na gitarach tak ogniskowo chłopaki grają, co to tam jest? G dur, A dur, C dur? :))) Fajne te dury, prosto z epoki :))) LOL

Link to comment
Share on other sites

Zresztą dla przeciętnego odbiorcy też ważniejsze jest, czy skrzypek ma smyczek dawny, czy struny jelitowe i czy grają na szmacie zamiast z podbródkiem i szyną.

 

he,he, trochę przesadziłeś z tym smyczkiem i strunami z jelit - wtedy innych nie znano.Ważna jest sama interpretacja

i jakość grania oraz realizacja.Jak na razie nie słyszę przewagi instrumentów dawnych nad brzmieniem nowoczesnych

przynajmniej jak dla mnie. Owszem dla samego prestiżu to może mieć znaczenie i dla pewnych trendów w muzyce

- jak najbardziej. Sztuka nie lubi bezczynności i stąd ciagłe poszukiwania ' czegoś odkrywczego'. Ja raczej skupiam

się na wartościach kompozycji i samej interpretacji . Sam instrument czy ma 10 czy 350 lat już nie ma takiego znaczenia

w smakowaniu dobrej muzyki.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.