Jump to content
IGNORED

Fascynacje jazzowe


Chicago
 Share

Recommended Posts

2 minuty temu, Ajothe napisał:

Tak jakby wyrzucić do kosza np Suspended night (2004r.)

Lontano (2006r.)

Tomasza Stańki, dla mnie to rzecz święta 😁

Idżmy dalej - wywalamy całą innowacyjną furę płyt Wayne Shortera z młodziakami, Charlesa Lloyda, Joshuę Redmana, Hollanda, czy obydwu A. Cohenow?

Link to comment
Share on other sites

33 minuty temu, Ajothe napisał:

Świetna płyta, super innowacyjny muzyk.

Potwierdzam, słuchałem tej i poprzednich👍
 

Wracając do współczesnego jazzu daliście mi nadzieję … od wczoraj pakuje całą kolekcję współczesnego jazzu z zamiarem wywalenia na śmietnik 😉 dziś czeka mnie rozpakowywanie😂😂😂 a tak na serio to raczej brałem kolegi post jako prowokację a że nie lubię publicznych „awantur” to „olałem” tego posta… ja dzielę muzykę na tą co lubię słuchać lub nie, a nie na epokę w której powstała.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Ajothe napisał:

ktoś tu wcześniej wspomniał, że współczesny jazz jest do dupy i nie zauważyłem jakiegoś sprzeciwu...

...serio tak uważacie?

Ja tak nie uważam. We współczesnym jazzie dzieje się wiele ciekawych rzeczy i ja osobiście znajduję sporo płyt, które bardzo mi się podobają. Pomijam to, że jesteśmy w stanie ogarnąć tylko jakąś małą cząstkę tego co się ukazuje.
Współczesny jazz to dla mnie ten z powiedzmy 3 ostatnich dekad.

Link to comment
Share on other sites

42 minuty temu, Ajothe napisał:

Wracając do tematu jazzu, ktoś tu wcześniej wspomniał, że współczesny jazz jest do dupy i nie zauważyłem jakiegoś sprzeciwu...

...serio tak uważacie?

co tu sie sprzeciwiać..

Uwielbiam współczechę. I w większości ostatnimi czasy słucham współczesnego jazzu. Ale..

Np  T.Monk, wymyka mi się jakimkolwiek ramom czasowym. Oczywiście konwencja jest, i czas w którym tworzył, ale to co tworzył i grał to to to co tam w środku", jest ponadczasowe. Możesz wziąć temat Monka i zagrać go w pierdyliard konwencji, od stride po awangardę i będzie zawsze zajebioza. Pod warunkiem oczywiście że pomysł na to i wykonanie będzie ok. Taki właśnie jest Monk. Ale Monk był geniuszem, Napisał 73 utwory z czego 73 są grane do dziś ! I stały się praktycznie standardami !! : ) )   W tym kontekście dla mnie też zawsze będzie ponadczasowy. Jazz zawsze miał coś z poszukiwacza i odkrywcy. Wielowymiarowości i wielokierunkowości i wielokulturowości.  I dla ducha i dla ucha i dla bani i potupania nóżką coś się znajdzie.

Tyle że to dotyczy wszystkich lat a współcześnie mamy wielu wybitnych instrumentalistów, kierunków i pomysłów na muzę, z drugiej strony wiele już było.

Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, soundchaser napisał:

Ja tak nie uważam. We współczesnym jazzie dzieje się wiele ciekawych rzeczy i ja osobiście znajduję sporo płyt, które bardzo mi się podobają. Pomijam to, że jesteśmy w stanie ogarnąć tylko jakąś małą cząstkę tego co się ukazuje.
Współczesny jazz to dla mnie ten z powiedzmy 3 ostatnich dekad.

Tak czy siak, prawie każdy gra 'jedną i tę samą piosenkę' całe życie. Poza tym, w jazzie nic odkrywczego i przełomowego nie dzieje się od 50 lat, ale - dalej mamy improwizację, aranżacja, frazę, blues, harmonikę, melodykę, rytm, time, swing...  i co dekadę nowe twarze - na tym można się skupić i czegoś nauczyć. Można też olać wszystko i zacząć słuchać tylko Anthony Braxtona i też wystarczy materiału na całe życie 😉

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, Фома napisał:

Np  T.Monk

Co ciekawe, Monk jako reprezentant i twarz bebopu, najmniej pasował do bebopu. Tak, bezsprzecznie - Monk jest ponadczasowy. Nawet Monk Competition świadczy o jego ponadczasowości - jest to najważniejszy konkurs w jazzie jaki istnieje.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Chicago napisał:

Co ciekawe, Monk jako reprezentant i twarz bebopu, najmniej pasował do bebopu

To prawda.  Był i krytykowany. Z drugiej strony doceniany przez kolegów po fachu. Którzy przechodzili zresztą niezłą szkołę pod jego skrzydłami. Nie sposób przecenić właściwości dydaktycznych jego podejścia i muzyki

12 minut temu, Chicago napisał:

Monk Competition świadczy o jego ponadczasowości - jest to najważniejszy konkurs w jazzie jaki istnieje.

.

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze coś do zagadnienia współczesny nie współczesny. Wyobraźmy sobie ,że ktoś w latach 50 czy 60 pisze coś takiego ,że " jazz współczesny jest be ". To co mu pozostaje ? Generalnie nie można się obrażać na sztukę współczesną bo to jest nasze , naszego pokolenia . To po nas zostanie . Jazz współczesny jest pojęciem tak szerokim ,że każdy może tu znaleźć coś dla siebie.

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
23 godziny temu, iro III napisał:

Tak z ciekawości - "współczesny" to od kiedy się zaczyna

Odpowiem na to pytanie następująco: oczywiście trudno wskazać jednoznaczną datę chociażby dlatego, że wielu wybitnych przedstawicieli jazzu tradycyjnego przeżyło znacznie swoją epokę, np. Count Basie zmarł w 1984r., Gene Krupa w 1973r., Benny Goodman w 1986r., Luis Armstrong w 1971r.

Ale ogólnie jazz współczesny to dla mnie muzyka, której słuchając mam wątpliwości, czy jej powstanie wynika z talentu twórcy czy też z faktu zażycia większej ilości alkoholu czy innych używek, a którą równie dobrze mógłby skomponować średnio rozgarnięty student Akademii Muzycznej.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej autorskiej definicji nikt się na mnie nie obrazi. 😉

Edited by MCHammer2022
Link to comment
Share on other sites

Cały chicagowski jazz jest jazzem współczesnym - od powstania AACM od 1965 roku, a może i wcześniej. To samo jazz nowojorski od bebopu - gęsty, rozimprowizowany, doskonały, współczesny. Do tego dochodzi Europa: Skandynawia, Niemcy, Francja, Hiszpania, Anglia, Rumunia, Polska... to wszystko, to jazz współczesny. Bird, Monk, Miles, Coltrane, Ornette, Cecil Taylor, Bud Powell, Mingus, Gillespie... to wszystko to jest jazz współczesny - dzisiaj, tak jak i wczoraj i przedwczoraj, gra się cały czas te same rzeczy.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
5 minut temu, MCHammer2022 napisał:

Ale ogólnie jazz współczesny to dla mnie muzyka, której słuchając mam wątpliwości, czy jej powstanie wynika z talentu twórcy czy też z faktu zażycia większej ilości alkoholu czy innych używek, 

Mam rozumieć, że w niewspółczesnym w/g Ciebie nie zażywali!?

...Bird...

 

Edited by iro III
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Chicago napisał:

Cały chicagowski jazz jest jazzem współczesnym - od powstania AACM od 1965 roku, a może i wcześniej. To samo jazz nowojorski od bebopu - gęsty, rozimprowizowany, doskonały, współczesny. Do tego dochodzi Europa: Skandynawia, Niemcy, Francja, Hiszpania, Anglia, Rumunia, Polska... to wszystko, to jazz współczesny. Bird, Monk, Miles, Coltrane, Ornette, Cecil Taylor, Bud Powell, Mingus, Gillespie... to wszystko to jest jazz współczesny - dzisiaj, tak jak i wczoraj i przedwczoraj, gra się cały czas te same rzeczy.

Wszystko się zgadza oprócz tego, że zostałem zapytany o MOJĄ definicję "jazzu współczesnego" i na takowe pytanie udzieliłem odpowiedzi.

6 minut temu, iro III napisał:

Mam rozumieć, że w niewspółczesnym w/g Ciebie nie zażywali!?

Przeczytaj moją definicję ze zrozumieniem (podpowiem: zapewne alkohol czy narkotyki to używki ponadczasowe, ale w przypadku jazzu tradycyjnego nie mam wątpliwości, że jego powstanie wynika wyłącznie z talentu twórców).

Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, MCHammer2022 napisał:

ale w przypadku jazzu tradycyjnego nie mam wątpliwości, że jego powstanie wynika wyłącznie z talentu twórców).

To nie lepiej było od razu napisać - jestem fanem jazzu tradycyjnego, innego nie lubię, nie cenię.

Takie przypadki chodzą po ludziach, wszyscy by zrozumieli, nikt by się nie czepiał.

Link to comment
Share on other sites

Największe 'dzieła' muzyczne powstały po dragach i używkach. ''Dzisiaj' już nie powstają po dragach, w kontekście 'myśli' i pomysłów, ponieważ nowe 'myślenie' w jazzie bazuje cały czas na starym myśleniu - dalej kluczowymi są improwizacja i swing - swing zagrany w inny sposób niż regularny,'timeowo' inny, brzmieniowo inny... itd. Powstają jedynie dzieła 'wykonawcze', perfekcyjnie wykonane, brzmiące... które to zawsze do czegoś zaliczamy, i z czymś i z kimś porównujemy. Nie ma zaskoczenia i 'tąpnięcia' jakim kiedyś był bebop, a póżniej Ornette Coleman. Nic tak nie wstrząsnęło światem jazzu, ani 'dzisiaj', ani 'wczoraj'. Chociaż trzeba przyznać, że 'kolektywna improwizacja' pochodzi z 'wczoraj', czyli z Dixielandu. Ornette na pewno słuchał tych rzeczy...

... styl życia się zmienił, a wraz z nim muzyka. Każda muzyka. Wykształconych i genialnych muzyków jazzowych nie brakuje na planecie, tylko Berklee wypuszcza pewnie 'stu' Johnów Coltrane rocznie, albo Charlie Parkerów. Ci nowi goście grają wszystko - całego Birda i Coltrane, Monka i Colemana... mają to wszystko w palcu u lwej nogi, wymiatają pięć razy lepiej niż mistrzowie, i wiedzą pięć razy więcej... ale...??? No nie wiem? Nie o to mnie chodzi w jazzowym feelingu... ale z drugiej strony trzeba przyznać, że wykonania współczesne, to naprawdę kosmos!

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Obserwuję jazz z uwagą już prawie trzydzieści lat, słucham jazzu też pewnie tyle samo, natomiast zacząłem go dotykać od kuchni i zauważać 'rzeczy', których bym nie zauważył, gdzieś tak pewnie od piętnastu... Muszę koniecznie dodać, bo byłoby to niesprawiedliwe, gdybym przemilczał, że to Forum i jego uczestnicy, również miało duży wpływ na moją świadomość jak i progresję jazzową.

... czyli trzy dekady jazzu mam za sobą. I jakie wnioski? Na pewno takie, że nauczyłem się, że ciche granie jest o wiele bardziej wymagające, niż napierdalanie.

...i idzie to wszystko mniej więcej dekadami - nowa dekada, nowi ludzie, nowe brzmienia... nowestare pomysły, nowe płyty, nowe sesje i koncerty.

Granie free jest 'the best' - ale żeby się 'uwolnić', najpierw trzeba być 'zniewolonym'. Przecież jak się jest całe życie 'wolnym', to nie ma z czego się 'uwalniać'...??? Opanowanie warsztatu jest bardzo pomocne przy uwalnianiu się - takie są moje przemyślenia. No i zastanawiam się, czy melodia jest faktycznie najważniejsza...??? Chyba jest...??? Przynajmniej Ornette Coleman tak uważał, i tak grał.

 

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

''Chociaż trzeba przyznać, że 'kolektywna improwizacja' pochodzi z 'wczoraj', czyli z Dixielandu. Ornette na pewno słuchał tych rzeczy''

To nie jest , niestety, prawdziwe twierdzenie . Bierze się to nieporozumienie z terminu muzyka improwizowana. Nazwa „muzyka improwizowana” nie dotyczy wszelkiej muzyki w praktyce wykonywania/tworzenia, w której stosuje się improwizację. Praktyka improwizowania, znana jest w muzyce prawdopodobnie od początku jej istnienia, niektórzy nawet twierdzą, że pierwsze próby muzykowania musiały być improwizacjami.  Niemniej, należy podkreślić, że aż do czasu powstania muzyki improwizowanej, improwizacja w muzyce była bardzo mocno sformalizowana. Improwizowano tylko „w ramach”, według z góry ustalonych reguł, respektując przynajmniej formalne, lub harmoniczno -rytmiczne schematy utworów, wyznaczone wcześniej, przed momentem ich dźwiękowej realizacji. Muzyka improwizowana zaś, wprowadziła nowy rodzaj działania: tworzenie utworu następuje jednocześnie z jego dźwiękową realizacją. W 1923 pojawia się system dodekafoniczny Schonberga który zrywa z tonalnością, progresją akordową, i formami. Wydaje się że jest to ten przełom w muzyce dzięki któremu możemy mówić o muzyce improwizowanej , a bardziej ściśle o muzyce swobodnie improwizowanej.Tak więc musimy uściślić że nazwa „muzyka improwizowana” nie dotyczy wszelkiej muzyki w praktyce wykonywania/tworzenia w której stosuje się improwizację. Amerykańscy ''ojcowie'' free jazu i europejscy ''ojcowie'' free improvisation zrywają ze ścisłymi formami jazzu i muzyki klasycznej (tonalnością, progresją akordową, konwencjonalnymi formami itd.). Zniosły również tradycyjną hierarchę instrumentów, pozwalając wszystkim muzykom brać udział w improwizacji na równych prawach. Jednym słowem free jazz i muzyka improwizowana odrzuciły wszystko to, w czym wcześniej improwizacja była zakotwiczona, motywując muzyków do tworzenia dosłownie w danej chwili, mając za podstawę wyłącznie własny warsztat oraz natychmiastowe wzajemne interakcje. Chęć poszukiwań improwizacyjnych popchnęła wykonawców, odwracając ich od konwencjonalnych technik instrumentalnych, w stronę „poszerzonych''. 

Edited by aventicum
Link to comment
Share on other sites

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

16-09-2022 😈👍

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

... i jako muzyka, muzyka free, która odrzuciła prawie wszystko, też jest jakąs formą, bo musi być. Muzyka bez jakiejkolwiek struktury będzie chaosem. Zamiast formy, ogrywa się motywy. O tym Dixielandzie i free improwizacji, i inspiracjach Ornette Colemana dixie, to już dawno temu Lee Konitz rozprawiał w wywiadzie, ale on różne rzeczy mówił, więc każdy sobie może interpretować to jak chce. Podobieństwo jak najbardziej istnieje, przynajmniej dla mnie - w dixie mamy zbiorową improwizację akordowa, harmoniczną, natomiast we free zbiorowa, nieharmoniczna, melodyczną.

Ostatnio, też grałem free - free bluesa. Nie trzymałem się formy i zmian dokonywałem wtedy, kiedy mi melodia w głowie to podpowiadała. Cztery akordy co prawda uczestniczyły w tej improwizacji, ale póżniej grałem gdzieś pomiędzy. Wpadnij do mnie do garażu aventicum, sam ocenisz... co i jak... 🙃

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

A propos jazzu "współczesnego" - odkryłem bardzo ciekawego pianistę Abdullaha Ibrahima, znanego wcześniej jako Dollar Brand.
Gość ma już 88 lat i funkcjonuje na scenie jazzowej od 1960 roku. Grał różnie, ale mi najbardziej odpowiada jego jazz mniej więcej od 1989 roku i takie płyty jak:

African River, Mantra Mode, Cape Town Flowers, Cape Town Flowers Revisited, Sotho Blue, czy The Balance.

Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, MCHammer2022 napisał:

Odpowiem na to pytanie następująco: oczywiście trudno wskazać jednoznaczną datę chociażby dlatego, że wielu wybitnych przedstawicieli jazzu tradycyjnego przeżyło znacznie swoją epokę, np. Count Basie zmarł w 1984r., Gene Krupa w 1973r., Benny Goodman w 1986r., Luis Armstrong w 1971r.

Ale ogólnie jazz współczesny to dla mnie muzyka, której słuchając mam wątpliwości, czy jej powstanie wynika z talentu twórcy czy też z faktu zażycia większej ilości alkoholu czy innych używek, a którą równie dobrze mógłby skomponować średnio rozgarnięty student Akademii Muzycznej.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej autorskiej definicji nikt się na mnie nie obrazi. 😉

To może należałoby przejść do konkretów ? Bo na razie prezentujesz same ogólniki. Podaj jakieś przykłady tych muzyków po alkoholu i używkach . Tych " współczesnych ",którzy nie pasują . Jakieś nazwiska , tytuły płyt. Wtedy może będziemy wiedzieć o czym dyskutujemy.

Link to comment
Share on other sites

Cały współczesny jazz, to wciąż wielkie wpływy Monka, Birda, Milesa, Johna Coltrane, Ornette Colemana, Cecila Taylora...

Czym jest współczesny jazz? Tym samym, co 50 lat temu zaczynając od wczesnych lat siedemdziesiątych, po uformowaniu się wszystkich jazzowych stylów. Co określa jazz? Kilka elementów, a w szczególności charakterystyczny stosunek do czasu, improwizacja, oraz kształt dżwięku i fraza.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, Chicago napisał:

Co określa jazz? Kilka elementów, a w szczególności charakterystyczny stosunek do czasu, improwizacja, oraz kształt dżwięku i fraza.

Zapomniałbym o najważniejszym - jazz, to osobowość… i feeling. Można słuchać płyt, można interesować się jazzem na maksa, zestawiać hi-endy do muzyki jazzowej (co najmniej dwa zestawy: do starego jazzu i do nowego jazzu) - ale jak się nigdy nie dotknie jazzu live, to…??? No właśnie, co? Nico. Po prostu nico. A nico przechodzi w nicość.

Jest tutaj kilku Kolegów, którzy to potwierdzą, ale tylko kilku - panie Wojciechu - panie proszą panów.
 

Jest pan Drugi na Forum, pod względem uczestnictwa w tzw. ‚Live Jazz’. A kto jest trzeci? 🤣

Komu, bo idę do domu…??? Komu należy się Brązowy Medal…???

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.