Skocz do zawartości
biniek

Audio mity

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie wcale nie jest infantylne.

Podałeś kilka z kilkudziesięciu elementów mających wpływ na scenę. Pytanie brzmiało jak to zmierzyć i jakim parametrem to określić.

Kilka z tych podanych nawet nie jesteś w stanie zmierzyć. Wiemy, że zjawiska istnieją, potrafimy je opisać, ale pomiar tylko jednego ze zjawisk jest na tyle skomplikowany, że próba pomiaru traci sens.

To samo mamy z barwą, dynamiką na basie, swobodą basu, szczegółowością wynikającą z rozdzielczością instrumentów, tzw powietrzem, czarnym tłem pomiędzy instrumentami.

Komplikujesz rzeczy. Barwa to głównie połączenie nierównomierności (równomierności) SPL w paśmie + poziom i rozkład zniekształceń harmonicznych. Dalej nie chce mi się już pisać. Edytowane przez Kyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam pytanie i to wcale nie jest złośliwość z mojej strony-po co się w to całe audio zagłębiacie jeżeli nie macie z tego przyjemności. Słuchać muzyki można w każdych warunkach i nie trzeba doszukiwać się tych wszystkich różnic wynikających z różnorodności konfiguracji sprzętowych i lokalowych i taki odbiór muzyki też może sprawiać przyjemność. Każdy stoi przy swojej opinii i jak z tekstów tu prezentowanych można wywnoskować przekonanie części kolegów nie jest po prostu możliwe.

Nie neguję niekożystnych wpisów bo jestem w stanie zrozumieć wasze rozterki. Audio jest negować bardzo łatwo ponieważ jest to medium szalenie ulotne i pewnie wielu z was po prostu nie trafiło na takie miejsca i ludzi, którzy umieli pokazać potencjał dobrze brzmiącego systemu. Nie ma w tym magii. Otwierasz płytę testową Naim i masz rozrysowane pola, w których powinien znaleźć się instrument. Jeżeli tego nie ma to coś jest nie tak z .............. i tu wpiszcie wadę systemu, pomieszczenia czy innych niesprzyjających warunków które spowodowały że odbiór muzyki nie jest zgodny z opisem na okładce płyty. Dalej jest jescze ciekawiej. Mówi się że każdy ma swoje preferencje słuchu i własną percepcję. Oczywiście! I dlatego to chobby nie jest wymierne finansowo! Jeden będzie się cieszył zestawem za tysiące a drugi będzie poszukiwał dziegciu w systemie za setki tysięcy. Taka to zabawa-proszę o tym pamiętać.

Pozdrawiam

  • Lubię to 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bajki o scenie, planach, ciepełku i chłodzie, efektach odrywania dźwięku, znikania kolumn....wszystko to pic na wodę!!!!!

 

Jak nie którzy kabli nie slysza, to sie nie ma co dziwic, bo to nie sa jakies spektakularne zmiany i nie sa slyszalne w slabych warunkach i systemach ale jak ktos w dobrym systemie nie slyszy odrywania dzwieku od kolumn to ja nie wiem i jeszcze pisac, ze to pic na wode. wydaje mi sie, ze to jest albo trolling albo cos na zasadzie takiej, jak niektórzy nie widzą przestrzennie w okularach 3 d.

WSZYSTKO TAK NAPRAWDĘ ZALEŻY OD NASZEGO POJMOWANIA DŹWIĘKÓW W DANEJ CHWILI! a nie od kabelków, marki itp

 

dlatego porównania robi się u siebie w domu w swoich warunkach i w swoim sytemie. Nie przez przelaczenia przelacznika miedzy urzadzeniami, tylko sie wpina element na kilka utworów, a potem spowrotem poprzedni. Nie ma wowczas czegos takiego, jak "pojmowanie dzwiekow w danej chwili.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejnym mitem jest kierunkowość kabli i tu od razu napiszę, że chodzi o kierunkowość, która rzekomo stanowi uprzywilejowanie dla przepływającego prądu. Oczywiście jest to sprzeczne z prawami fizyki.

 

https://www.youtube.com/watch?v=3WjHci6Pa9s

od 16:00

https://www.youtube.com/watch?v=GiIylTuyNWc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komplikujesz rzeczy. Barwa to głównie połączenie nierównomierności (równomierności) SPL w paśmie + poziom i rozkład zniekształceń harmonicznych. Dalej nie chce mi się już pisać.

szanuję wolę założyciela wątku, i to jest mój ostatni wpis nie na temat. Spójrz tutaj i zobacz czy ja komplikuję.

http://www.hifi.pl/porady/ogolne/opisbarwy.php

To jest tylko jeden element.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dowody naukowe mówią, że Paryż i Wałbrzych to jest w zasadzie to samo. Oba miasta znajdują się na tym samym globie, na tym samym kontynencie, w obu zimą jest zimno, a latem bywa gorąco, na niebie świeci ten sam księżyc i to samo słońce. Oba miasta zamieszkuje ten sam gatunek ludzi tej samej rasy. To musi być to samo. Dlatego szkoda kasy na wyjazdy do Paryża. Wałbrzych jest równie fajny...:-)

  • Lubię to 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod względem kryteriów, które podałeś TAK. Są takie same. Ale wystarczy zbadać oba miasta według innych i wniosek będzie oczywisty. Mitem są wnioski wyciągnięte według wybiórczo dobranych kryteriów.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno nie jest mitem ze drozszy sprzet zagra lepiej. Mitem natomiast jest ze kazdy drozszy sprzet zagra lepiej.

A w ogole to fajny temat.

Edytowane przez awietek
  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dowody naukowe mówią, że Paryż i Wałbrzych to jest w zasadzie to samo. Oba miasta znajdują się na tym samym globie, na tym samym kontynencie, w obu zimą jest zimno, a latem bywa gorąco, na niebie świeci ten sam księżyc i to samo słońce. Oba miasta zamieszkuje ten sam gatunek ludzi tej samej rasy. To musi być to samo. Dlatego szkoda kasy na wyjazdy do Paryża. Wałbrzych jest równie fajny...:-)

 

omg, ale żeś analogię znalazł :D

Trzeba było być bardziej kreatywnym i przytoczyć analogię, że dowody naukowe o możliwościach rozpłodowych kobiet nijak mają się do uprawiania seksu ;]

 

W końcu parametry elektryczne określające cechy urządzenia elektronicznego są bardzo podobne do parametrów elektrycznych miasta :)

Edytowane przez BeatX

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest jeden mierzalny i definiowalny fakt: sluch czlowieka podlega zmianom glownie z wiekiem. I istnieja takze roznice w odbiorze dzwiekow, np. W odroznianiu wysokosci tonow - nie kazdy czlowiek w jednakowym stopniu potrafi wskazac roznice na tym polu.

Ja zyczylbym sobie slyszec jak 20to latek ale to se ne wrati...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale tutaj jeden kolega ma dowód na to, że jego dziadek słyszał zmiany w dźwięku po wymianie rezystora.

 

e415d382e676.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod względem kryteriów, które podałeś TAK. Są takie same. Ale wystarczy zbadać oba miasta według innych i wniosek będzie oczywisty. Mitem są wnioski wyciągnięte według wybiórczo dobranych kryteriów.

Swiete slowa - dlatego istotne roznice to roznice jakosciowe - a tutaj juz kazdy srednio rozgarniety malpiszon odpowie poprawnie na pytanie Paryz czy Walbrzych...

 

No ale tutaj jeden kolega ma dowód na to, że jego dziadek słyszał zmiany w dźwięku po wymianie rezystora.

 

e415d382e676.jpg

No jesli rezystor byl spalony i dzwieku nie bylo to przeciez nic w tym dziwnego ze po wymianie jest roznica :) i to kolosalna!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dowody naukowe mówią, że Paryż i Wałbrzych to jest w zasadzie to samo.

 

Tak?

 

A kto jest autorem tego stwierdzenia?

 

Profesor audiofilii stosowanej Sly30?

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Profesor audiofilii stosowanej Sly30?

 

Raczej profesor filozofii audiofilskiej z liryką opisową (porównania high-end do Rivendell itp)

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Raczej profesor filozofii audiofilskiej z liryką opisową (porównania high-end do Rivendell itp)

 

BeatX,czy jesteś zwolennikiem dążenia do jak najwyższej jakości odtwarzanej muzyki,jesteś melomanem,śledzisz wydarzenia muzyczne,bywasz na koncertach muzyki popularnej lub klasycznej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Modyfikowałem CD AA MCD2023 II.

 

Rozumiem, że dzięki umiejętności przeprowadzenia modyfikacji w odtwarzaczu CD (bo ta modyfikacja chyba nie polegała na całkowitym przeprojektowaniu np. modułu od sterowania napędem, czy sekcji DAC?) potrafisz ocenić całokształt wiedzy zawartej na blogu http://zrozumiecaudio.blogspot.com (szczególnie dotyczącej akustyki), oraz wiedzę prowadzącego Reduktor Szumu jako ludzi niekompetentnych?

Chyba lekko się zagalopowałeś w tym osądzie :)

Na palcach jednej ręki mogę policzyć ilu użytkowników tego forum jak i ogólnie na polskich stronach www, ma wiedzę tak obszerną o technice reprodukcji dźwięku i chce się tą wiedzą dzielić z innymi.

99% opisów sprzętu audio jest autorstwa poetów, tzw. recenzentów - którzy pomylili się z powołaniem i zamiast pisać wiersze, zajęli się tworzeniem recenzji (nie raz na 2-3 strony A4) opisów zmian w dźwięku po zastosowaniu np. kabla ethernet, sieciowego albo półek antywibracyjnych.

I za każdym razem to samo: "ja słyszę", "usłyszałem", "zmiana w dźwięku kolosalna" itp

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co miał napisać....że zobaczył, skoro usłyszał?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

99% opisów sprzętu audio jest autorstwa poetów, tzw. recenzentów - którzy pomylili się z powołaniem i zamiast pisać wiersze,

 

Określiłbym ich raczej mianem grafomanów ;)

 

A co miał napisać....że zobaczył, skoro usłyszał?

 

Powinien napisać, że wydawało mu się, że usłyszał, herr professor.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwłaszcza po postawieniu TV na platformie "antywibracyjnej" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

System gra jak jego najslabsze ogniwo

 

To akurat jest prawda chociaż nie w dosłownym znaczeniu.

Najsłabsze ogniwo zawsze będzie pewnym ograniczeniem systemu.

 

 

Kable maja nie zepsuc brzmienia

 

Dany kabel w danym systemie może popsuć brzmienie i to dosyć zauważalnie.

Więc także i to tak do końca nie jest mitem.

 

 

Z tym psuciem nie mialem na mysli konkretnie kabli bo mozna to odniesc rowniez do kolumn czy wzmacniaczy. Co maja niby zepsuc? Bylismy przy miksie i wiemy co mial na mysli realizator produkujac plyte ze sprzety moga te prace zepsuc?

 

Łącząc nieodpowiednio komponenty można czasami otrzymać system jazgotliwy lub totalnie zamulony.

Więc brzmienie będzie "popsute".

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka krótka historia na temat odbioru muzyki,wrażliwości na dźwięki,pewnego rodzaju edukacji słuchowej w odniesieniu do wieku i związanego z tym wyraźnego pogorszenia słuchu.

Wiele lat temu,jako dwudziestoparolatek byłem na próbie chóru w filharmonii,chór był spory-niemal 100-osobowy,męski.Mniej więcej 60-65 letni dyrygent prowadził tych 100 mężczyzn i podczas dyrygentury w pewnym momencie przerwał próbę i krzyknął:"Panie Stasiu-zwracał się do jednego z chórzystów-tam pod koniec proszę nieco wyżej".

Doświadczenie to było dla mnie szokujące,prawdopodobnie porównując mój ówczesny doskonały audiogram z audiogramem 65-latka w każdej częstotliwości miałem przewagę co najmniej kilku dB, więc jak do cholery spośród 100 śpiewających facetów on usłyszał,że któryś z nich śpiewa nieco niżej i w dodatku wytypował winowajcę?

Tak a propos wcześniejszych wypowiedzi na temat "słyszących dziadków".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozroznianie dzwieku na zasadzie pitch nie jest kwestia starzenia sie. Odroznianie wysokosci dzwieku mozna udoskonalic dlugoletnia praktyka i to nie jest kwestia zaburzania z wiekiem slyszenia pewnych czestotliwosci

Prawdopodbnie dyrygent mial nabyty badz wrodzony sluch absolutny i tego sie do smierci nie traci

Edytowane przez biniek84
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

To akurat jest prawda chociaż nie w dosłownym znaczeniu.

Najsłabsze ogniwo zawsze będzie pewnym ograniczeniem systemu.

Można się zgodzić na to, że słabe ogniwo będzie miało ujemny wpływ na system, ale nie taki że jest wyznacznikiem krańcowych jego możliwości, czyli system nie gra jak najsłabsze ogniwo.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozroznianie dzwieku na zasadzie pitch nie jest kwestia starzenia sie. Odroznianie wysokosci dzwieku mozna udoskonalic dlugoletnia praktyka i to nie jest kwestia zaburzania z wiekiem slyszenia pewnych czestotliwosci

Prawdopodbnie dyrygent mial nabyty badz wrodzony sluch absolutny i tego sie do smierci nie traci

Żaden słuch doskonały tylko doświadczenie w temacie. Niezła ideologię tu dorabiacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Żaden słuch doskonały tylko doświadczenie w temacie. Niezła ideologię tu dorabiacie.

Niektorzy cale zycie doswiadczaja i doswiadczyc nie moga wiec jednak cos w tym co napisal biniek musi byc...

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój znajomy po latach przewalania monitorów które miały spowodowac "łopad szczenki" powrócił do JM lab Point Source 5.1 co ciekawsze trafił dokładnie te same, które sprzedał...cóż czasami bądzmy bardziej łaskawi dla naszych sprzętów....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój znajomy po latach przewalania monitorów które miały spowodowac "łopad szczenki" powrócił do JM lab Point Source 5.1 co ciekawsze trafił dokładnie te same, które sprzedał...cóż czasami bądzmy bardziej łaskawi dla naszych sprzętów....

 

Bo to pogoń za własnym subiektywnym wzorcem, często jedynie wyobrażeniem jak ma grać nasza muzyka.

Jednak zasada jest prosta, jeśli sprzęt potrafi dobrze zagrać - to zagra dobrze bez tych wszystkich podkładek, kabli zasilających, pseudo poprawiaczy jitter'a itp. bzdur. Jeśli nie gra dobrze, to mu nawet smalec z niedzwiedzia na kondensatorach nie pomoże.

Audiofilia nie ma nic wspólnego ze słuchaniem muzyki. To bardziej wsłuchiwanie się w dźwięki wydawane przez sprzęt audio za pomocą muzyki.

A w takim przyjmowaniu i rozumowaniu tematu audio każda nawet bzdura przyjmowana jest jako oczywisty wpływ na brzmienie.

Każdy sprzęt, każdy zestaw i do tego w każdym innym pomieszczeniu zabrzmi inaczej. To logiczne i nie ma co wymyslać, że jest inaczej. Pytanie tylko czym jest ideał brzmienia o jakim ciągle słyszę i czytam mn.m na AS.

Nie istnieje ideał brzmienia w wykonaniu sprzętu audio. By chcieć posłuchać idealnego brzmienia/barwy instrumentów trzeba iść np. na koncert. I widac od ręki jak niewiele ma wspólnego audiofilski sprzęt z prawdziwością brzmienia instrumentów.

To samo sesja nagraniowa, która pokazuje, że oczekiwania od sprzętu audio idealności brzmienia to mit.

Więc jeśli nawet sprzęt audio nie zapewnia tej w 100% zgodności..to wybaczcie, bezpiecznik czy złoty kontakt w ściane też nie pomoże.

Audiofilia to zabawa w poszukiwanie swojego subiektywnego pod własne ucho najlepszego brzmienia. Każdy zakup ma to brzybliżyć nam w naszym odczuciu i w naszej głowie. Od deski po kabelek. i to jest fajne, ma to swój niezaprzecalny urok. Najgorsze jednak jest to, że wokół tej zabawy w poszukiwaniu króliczka audio narosło setki mitów "jedynie słusznych" wymyślonych przez nawiedzonych"profesorów od audiofilii stosowanej". W efekcie zamiast logicznego rozumowania czym jest audio, jakie są możliwości sprzętu i jaki może mieć rzeczywisty wpływ deska z drewna na brzmienie - ludzie jak nawiedzeni tworzą mity o wszystkim i o niczym. Do tego bredząc "bo to działa i dzięki temu słyszę doskonałe brzmienie gitary".

Bawmy się w poszukiwanie swojego brzmienia, ale nie twórzmy bajek, że metr kabla zasilającego powoduje otwarcie sceny i przybliża słuchacza do prawdziwego brzmienia instrumentów - bo tp są bajki…inaczej zwane mitami audio.

Niektórzy dzięki kasie wydanej na sprzęt stają się nagle dziwnymi autorytetami w świecie, w którym gdyby przyszło im zmierzyć się z rzeczywistymi umiejętnościami w zakresie muzyki, brzmienia, akutyski itp. polegli by już na starcie. nie wspominając, że 99% tych, co tak kwieciście opisują zmiany po zastosowaniu bezpiecznika mogłoby nie przejść w sposób pozytywny badań słuchu. No ale wydana kasa czyni z nich "profesorów" jedynie nieomylnych.

Muzyka to muzyka, daje radosć bez względu na to, czy słuchamy ją na boom boxie czy na klockach wartych 20 000 każdy. Audiofilowi nawiedzonemu nic już nie pomoże.

  • Lubię to 12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Bo to pogoń za własnym subiektywnym wzorcem, często jedynie wyobrażeniem jak ma grać nasza muzyka.

Jednak zasada jest prosta, jeśli sprzęt potrafi dobrze zagrać - to zagra dobrze bez tych wszystkich podkładek, kabli zasilających, pseudo poprawiaczy jitter'a itp. bzdur. Jeśli nie gra dobrze, to mu nawet smalec z niedzwiedzia na kondensatorach nie pomoże.

Audiofilia nie ma nic wspólnego ze słuchaniem muzyki. To bardziej wsłuchiwanie się w dźwięki wydawane przez sprzęt audio za pomocą muzyki.

A w takim przyjmowaniu i rozumowaniu tematu audio każda nawet bzdura przyjmowana jest jako oczywisty wpływ na brzmienie.

Każdy sprzęt, każdy zestaw i do tego w każdym innym pomieszczeniu zabrzmi inaczej. To logiczne i nie ma co wymyslać, że jest inaczej. Pytanie tylko czym jest ideał brzmienia o jakim ciągle słyszę i czytam mn.m na AS.

Nie istnieje ideał brzmienia w wykonaniu sprzętu audio. By chcieć posłuchać idealnego brzmienia/barwy instrumentów trzeba iść np. na koncert. I widac od ręki jak niewiele ma wspólnego audiofilski sprzęt z prawdziwością brzmienia instrumentów.

To samo sesja nagraniowa, która pokazuje, że oczekiwania od sprzętu audio idealności brzmienia to mit.

Więc jeśli nawet sprzęt audio nie zapewnia tej w 100% zgodności..to wybaczcie, bezpiecznik czy złoty kontakt w ściane też nie pomoże.

Audiofilia to zabawa w poszukiwanie swojego subiektywnego pod własne ucho najlepszego brzmienia. Każdy zakup ma to brzybliżyć nam w naszym odczuciu i w naszej głowie. Od deski po kabelek. i to jest fajne, ma to swój niezaprzecalny urok. Najgorsze jednak jest to, że wokół tej zabawy w poszukiwaniu króliczka audio narosło setki mitów "jedynie słusznych" wymyślonych przez nawiedzonych"profesorów od audiofilii stosowanej". W efekcie zamiast logicznego rozumowania czym jest audio, jakie są możliwości sprzętu i jaki może mieć rzeczywisty wpływ deska z drewna na brzmienie - ludzie jak nawiedzeni tworzą mity o wszystkim i o niczym. Do tego bredząc "bo to działa i dzięki temu słyszę doskonałe brzmienie gitary".

Bawmy się w poszukiwanie swojego brzmienia, ale nie twórzmy bajek, że metr kabla zasilającego powoduje otwarcie sceny i przybliża słuchacza do prawdziwego brzmienia instrumentów - bo tp są bajki…inaczej zwane mitami audio.

Niektórzy dzięki kasie wydanej na sprzęt stają się nagle dziwnymi autorytetami w świecie, w którym gdyby przyszło im zmierzyć się z rzeczywistymi umiejętnościami w zakresie muzyki, brzmienia, akutyski itp. polegli by już na starcie. nie wspominając, że 99% tych, co tak kwieciście opisują zmiany po zastosowaniu bezpiecznika mogłoby nie przejść w sposób pozytywny badań słuchu. No ale wydana kasa czyni z nich "profesorów" jedynie nieomylnych.

Muzyka to muzyka, daje radosć bez względu na to, czy słuchamy ją na boom boxie czy na klockach wartych 20 000 każdy. Audiofilowi nawiedzonemu nic już nie pomoże.

 

Brawo !!!!

 

Wreszcie ktoś nazwał sprawy po imieniu. Kiedyś miałem napisać podobny elaborat lecz kiepsko u mnie z czasem. Dodać tutaj należy , że tylu ilu jest "profesorów audio", tyle jest teorii wzorowego brzmienia. A w sród Polaków panuje dodatkowo przeświadczenie, że "ja i tak wiem lepiej" i często (chociaż zaszyfrowane) "u mnie gra najlepiej, ty się nie znasz".

No i jeszcze ta nieukrywana wyższość (niektórych) ludzi z kasą nad tymi mniej zamożnymi.

Smutne to ale Polacy już tacy są i co im zrobicie ?

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Muzyka to muzyka, daje radosć bez względu na to, czy słuchamy ją na boom boxie czy na klockach wartych 20 000 każdy.

 

Ale muzyka lepiej odtwarzana sprawia więcej przyjemności. Po prostu więcej słychać. To tak jakby oglądać jakiś obraz po ciemku a potem w porządnym świetle. Niby to samo a jest różnica w odbiorze ;-)

Wolę jak muzyka odtwarzana brzmi w miarę realnie niż tak jak z radyjka kuchennego.

 

Jeśli przesłucha się w swoim życiu XX różnych zestawów high-endowych to można sobie wyrobić pogląd jak powinien brzmieć system. Wysokiej klasy systemy mają wiele punktów wspólnych. To jest swego rodzaju niedefiniowalny wzorzec. Tylko poprzez doświadczenie odsłuchowe można stać się autorytetem. Niestety na naszym forum takimi autorytetami chcą stać się teoretycy, którzy na oczy nie widzieli porządnego systemu.

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   3 użytkowników

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.